zdjęcie Autora

08 listopada 2014

Piotr Jaczewski

Serial: Tkanie słów
Anozognozja narracyjna
Błogosławieństwo bóstwa

Kategoria: Nowy szamanizm

◀ Bosko-demoniczne gobeliny ◀ ► Absolutny globalny marketing ►

Magia opowieści.

Agnozja to stan niemożności przeprocesowania informacji sensorycznej. Anozognozja dla odmiany, to stan nieświadomości, a nawet zaprzeczania, własnemu zaburzeniu (np. agnozji).  Kiedy jak w ostatnim odcinku piszę „rozpoznać”, włącza mi się głośny dzwonek ostrzegawczy. Dzwonek ostrzegawczy zaczyna "bipać" odrobinę wcześniej, przy cisnącym się na czubek języka słowie uświadomić.

Niewiele osób rozpoznaje, że świadomość, jest świadomością czegoś – podpowiada bipanie alarmu antybełkotowego. Najczęściej używany kontekst rozpoznawać: „Nie rozpoznają mojej wielkości” – podpowiada narastający sygnał filtra przeciw spamowi emocjonalnemu. Trzeba mieć jakieś doświadczenia, by móc porównać je i rozpoznać coś; trzeba potrafić owo rozpoznanie utrzymać, odświeżać i używać, by nie stało się bełkoczącą nominalizacją wyobrażenia o własnej szczególności, wyjątkowości i ważności  krzyczy syrena krytycznego myślenia broniąca ludzi i rzeczywistości.  Znajdźmy kozła ofiarnego i spuśćmy mu łomot – podpowiada pragma obudzona alarmami.

Jak dla mnie większa część ludzkości żyje w stanie anozognozji narracyjnej. Dosadnie: Ludzie chronicznie nie są zdolni dostrzec, że pierdolą bez sensu. Niedosadnie: Opowieści mają nas. Słowo rzyć bezwiednie wywołuje rumieńce wrażliwca. Koleżanka nie jest zdolna dostrzec, że opowiada 3-ci raz to samo o swoim zakochaniu, 3-ciej osobie, trzeci raz w tym roku. Kolega pierniczy o własnych osiągnięciach chwilę po tym, jak tłumaczył się z niedociągnięć. Opowieści o wyobrażonym przyjacielu z wpływami na skalę wszechświata zmagają się z wpływem fantazji o pięćdziesięciu doświadczonych w przyjemności dziewicach. Nawet błogosławieństwo nieświętego george’a niewiele tu zmienia:

Można mieć attitude  do historii sprzedażowych fundowanych nam przez resztę ludzi, ale to nie pomaga rozpoznać własnego zaplątania. Meta-komunikacja, komunikacja o komunikacji jest jeszcze jedną opowieścią, która ma nas.

Jesteśmy społeczni, a nie rozumni i to kwestia hardware’owa, kwestia osprzętu, a nie oprogramowania. Tylko to, że  tu sprzęt się dopasowuje do oprogramowania stanowi jakąś nadzieję na to, że anozognozja narracyjna może kiedyś zostać wykryta, dostrzeżona jako problem i przezwyciężona na skalę światową jako przenoszona drogą społeczną odmiana analfabetyzmu wtórnego.   

◀ Bosko-demoniczne gobeliny ◀ ► Absolutny globalny marketing ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)