26 kwietnia 2010
Maria Poziomska
Serial: Kamyki filozoficzne
„Antychryst” w Skiroławkach. Zła przyroda Nienackiego
◀ Nie przejmuj się ◀ ► Skrzywdzone ciało ►
Burza oklasków, śmiechów i gwizdów towarzysząca premierze „Antychrysta” Von Triera powoli ucichła. Obejrzałam ten film dopiero niedawno i przyznam, że wizja mrocznej, okrutnej natury, dalekiej od obrazu świergoczących rajskich ptaszków i kolorowych kwiatuszków poruszyła jakąś zapomnianą nutę w mojej pamięci. Coś mi to wszystko przypominało. Parę dni temu oświeciło mnie. Nienacki. To właśnie on, jeden z najbardziej niedocenionych polskich pisarzy, jako jedyny zawarł w swojej prozie obraz niepowtarzalny natury okrutnej, obleśnej, dzikiej, seksualnej i morderczej. I bynajmniej nie mam tu na myśli serii jego książek o Panu Samochodziku. Na pierwszy plan wysuwają się tu przede wszystkim „Raz w roku w Skiroławkach” i „Wielki las”.
Nienacki miał to nieszczęście, że urodził się za wcześnie. Nikt tak jak on nie pisał o ludzkiej naturze, nikt tak nie patrzył na przyrodę. Być może dzisiaj jego książki zostałyby bardziej docenione, jednak miały pecha i zostały wydane w Peerelu. Wygłodniała, karmiona stęchłą poprawną politycznie papką gawiedź czytelnicza dostrzegała w nich jedynie to, że ten facet (o rety!) pisze o seksie! Ten szokujący fakt, jak wizja wielkiego siedzenia Widłągowej pokrywanego po kolei przez kilku zalotników (kto czytał „Skiroławki” ten wie) skutecznie przesłonił całą resztą. A „cała reszta” to właśnie natura opisana taka jaką zawsze była naprawdę. Okrutna, nienawistna, śmierdząca i gnijąca, zżerająca żywcem swoje dzieci i kopulująca z czym się da. I ludzie, będący jej częścią, niczym nie różniący się od macierzy.
W powieści „Wielki las” las jest żywą istotą. Okrutnymi metodami walczy o życie i swoją przestrzeń. W środku lasu znajduje się piękny dom i sad starego Horsta Soboty. Sobota walczy z lasem o każdy kawałek ziemi, o każdy skrawek sadu, w którym powoli zagnieżdżają się leśne drzewa. Obwinia bór za zaginięcie pierwszej żony i ucieczkę drugiej. Stary człowiek nienawidzi lasu, ale jak nikt inny zna i rozumie swojego odwiecznego wroga. Narażając się na śmieszność powtarza, że las popełni zbrodnie na ludziach. Zamordował rodzinę Horsta, wchłonął w siebie życie wielu żołnierzy, którzy stali się pożywką dla bagien i drzew. Las był istotą odpowiedzialną na brutalny gwałt na młodej dziewczynie.
Po stronie lasu stoją „ludzie lasu” – leśniczy, którzy chcą odebrać Horstowi jego ziemię. ci ludzie dobrowolnie oddali się we władanie złowrogiej przyrody. Stali się źli, brzydcy, brudni, jak każdy kto za bardzo zbliży się do świata przyrody. W świecie Nienackiego resztki tak zwanego „piękna” zatrzymuje tylko ten, kto stoi w opozycji do nienawistnej natury.
Brzydotę ludzi będących częścią przyrody widać jak na dłoni w Skiroławkach. Cała ta wioska jest jak gąszcz spłatanych krzaków, w którym kłębią się, pełzają i kopulują ludzkie monstra. Kiedy przyglądamy się strukturze tego kłębowiska widzimy wyraźnie, że świat ludzi i świat przyrody tworzy jedną, dziką, brutalną całość. Lecz im dłużej oglądamy to obrzydlistwo, oczom naszym zaczyna ukazywać się plątanina fascynujących historii, w których głównymi bohaterami są zarówno ludzie jak i psy, drzewa, konie, ziemia i woda. Historii, w których śmiech przeplata się ze smutkiem, tragizm z wisielczym humorem, a śmierć, seks, ból, praca i zabawa tworzą jedną układankę – życie. „Raz w roku w Skiroławkach” jest tym cudownym rodzajem powieści, którego tematem nie jest jedna, wypreparowana historia, lecz całościowy obraz życia w całym swoim bogactwie.
„Skiroławki” to moim zdaniem jedna z najbardziej pogańskich polskich powieści. Czuje się tu na każdym kroku pierwotnego ducha, zapomnianego i jednocześnie bliskiego. Co jakiś czas pojawia się Kłobuk, słowiański demon, którego istnienia nie neguje nawet lekarz – racjonalista. Działania Kłobuka są kapryśne, ani dobre ani złe. Nieprzewidywalny demon potrafi przynosić wielkie szczęście lub wielkie kłopoty. Kłobuk przyjmuje prezenty i ofiary, ale nigdy nie wiadomo na kogo z dawców spojrzy łaskawym okiem.
Warto spojrzeć na naturę i na nas samych głębiej. Nie prześlizgiwać się po ślicznej, gładkiej powłoczce, tylko zagłębić się w rdzeń naszej natury. To, co tam ujrzymy może nas przerazić, zniesmaczyć, ale cóż – negatywne emocje są ceną jaką płacimy za poznanie prawdy. Kiedy emocje opadną ujrzymy sami siebie w nowym świetle. Wszak w głębi duszy wszyscy jesteśmy ze Skiroławek.
◀ Nie przejmuj się ◀ ► Skrzywdzone ciało ►
Komentarze
Wskutek grzechu Adama i Ewy każdy człowiek rodzi się grzeszny i dlatego w stanie naturalnym zasługuje jedynie na piekło.Zapytałem Mirka Miniszewskiego, który jest w religioznawstwie lepiej oczytany ode mnie, czy to jest manicheizm albo islam w chrześcijańskim przebraniu, ale on odpowiedział:
to zwykli luteranie. Większość ich dogmatów to czysty Luter. /.../ Żaden to manicheizm według mnie.No więc wyjaśniła się tajemnica pochodzenie poglądów Von Triera: zwykły luteranizm! Natura to piekło!
Ciekawe jak z tym jest u Nienackiego. Też?
Zresztą tutaj bynajmniej nie chodzi o dosłowny opis lasu, tylko o obrazową metaforę tzw przyrody.
No coz: wiedza o zyciu jest wiedza o smierci.Święte słowa! Dzięki za ciekawe spojrzenie na "Wielki las"
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
