27 czerwca 2011
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki
Autodyskusja nt. demokracji
◀ Facebook rośnie, Sieć ginie ◀ ► Ze słowiańskimi bogami kłopot wciąż ►
Motto, a jakże:
„Wyobraźnia to potęga”.
(Joanna Tokarska-Bakir. Śrubka w polskiej wyobraźni, czyli jakiego chcemy społeczeństwa, 17.03.2007)
W 1976 roku grupa lewicowej opozycji zaatakowała rządzący system komunistyczny uderzając go „w samo sedno” czyli w najczulszy punkt. Zakładając KOR (Komitet Obrony Robotników) Kuroń, Macierewicz, Wujec i inni w praktyczny sposób zanegowali istotę mandatu do władzy, który przypisywali sobie komuniści: mianowicie dbanie o robotników i reprezentowanie ich. Robotnik był u komunistów istotą mityczną i sakralną: na nim ufundowana była marksistowska doktryna o „postępie”, „historycznej konieczności”, „rewolucji” i „sprawiedliwości dziejowej”. Wszystkie ich łajdactwa były namaszczane tym, że to dla dobra „klasy robotniczej”. Grupa KOR’u, robiąc to co zrobiła, podcinała komunistom nogi, wyrywała im grunt spod nóg. Cios okazał się skuteczny: 13 lat później (niedługo...) komuniści musieli zwinąć interes i z małą pomocą swoich niedawnych wrogów przefarbowali się na biznesmenów, liberałów, socjalistów i (na uczelniach) postmodernistów.
No więc mam wrażenie, że podobnie mitycznym bytem uzasadniającym obecny system władzy (jak „robotnik” dla komunistów), dzisiaj jest demokracja. Wraz z masą uzasadnień, że musi być taka jaka jest, czyli demokracją partyjną, czyli właściwie... nie być. Wniosek: że kto chce za kilkanaście lat przejąć władzę, powinien teraz przechwycić i wypromować własne rozumienie demokracji, czyli sposobu reprezentowania ludzi w sferze władzy.
Nie twierdzę, że pomysł i model Posła Osobistego jest właśnie tym, który weźmie górę nad (pseudo)demokracją partyjną (gdzieżbym śmiał...), ale gromadzenie podobnych pomysłów i ich „gra wstępna” (jako memów) o zakorzenienie się w umysłach ludzi, jest tym, co musi poprzedzić realną przebudowę polityki; uwaga: w Europie (w Unii E.), nie w samej Polsce. Bo też przekonany jestem, że cokolwiek wydarzy się realnego, jakieś reformujące ruchy, musi dziać się w skali Europy. To jest druga noga, którą te nowe ruchy muszą wytrącić rządzącym oligarchom: europejskość i przemawianie w imieniu całości Europy. Reformatorzy, żeby odnieść sukces, muszą być bardziej europejscy od (obecnej) elity władzy Unii Eu.
◀ Facebook rośnie, Sieć ginie ◀ ► Ze słowiańskimi bogami kłopot wciąż ►
Komentarze
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
