20 grudnia 2013
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 3
Co robić z Bożym Narodzeniem?
◀ Jaś i Jun ◀ ► Kłopot z życzeniami ►
Pytanie to zawiera się w szerszym: co robić z katolicyzmem czyli chrześcijaństwem? Podobne pytanie zadałem trzy odcinki temu: Co mają czytać poganie? Odpowiedź przyszła w „osobie” podwójnego artykułu (wkrótce będzie potrójny) Kazimierza Perkowskiego, autora witryny „Bogowie Polscy”, pt. „Jaś odnaleziony”. Ze zgodą Autora dzisiaj prze-e-drukowałem oba odcinki w Tarace: Jaś odnaleziony, część 1 – część 2.
Odpowiedź jest prosta: chrześcijaństwo trzeba (a) ujawnić, (b) objąć.
Ujawnić, czyli: odkryć i pokazać struktury, według których jest zbudowane, podobnie jak to się robi z każdą mitologią. Objąć, czyli włączyć jego wątki do naszego pogańskiego dyskursu. Ale nie tylko włączyć, co właśnie objąć, owinąć w nasz dyskurs jak prezent w świąteczną ozdobną torebkę. I to właśnie tutaj, w Tarace, robimy. Pogańskie struktury odnajdujemy (tzn. Kazimierz Perkowski odnajduje, niech oddam szacunek Autorowi!) nie tylko, jak w przypadku Jasia, księżycowego bóstwa, na ludowych pograniczach, właściwie już poza chrześcijaństwem, ale i w jego centrum – tu przypomnę nazwane przez Jerzego Tomasza Bąbla zrównanie Krzyża na Golgocie z Kosmicznym Drzewem na Kosmicznej Górze, oba obrazy - Drzewa, Góry - prastare i prapogańskie.
Ale czy nazywając siebie i „nas” poganami nie składam hołdu chrześcijaństwu, które tak nazwało i znienawidzonych wykształconych niedowiarków, i paganes, wioskowych ciemniaków, których jeszcze biskupi nie objęli swoim nadzorem? W przypisach do „Jasia Odnalezionego” jest link do wywiadu z prof. Zbigniewem Mikołejką pt „Katolicyzm topnieje, pogaństwo tężeje”, w którym filozof wytyka katolikom i ich klerowi staczanie się w pogaństwo – przy czym to „pogaństwo” rozumie dokładnie jak katolicy (czy chrześcijanie), a więc jako „kult” dla tego, co materialne i „zmysłowe”. (Nie lubi prof. Mikołejko nas pogan!) Fakt, poganie, jakiegokolwiek obrządku lub raczej stylu, nie mają problemów z tym, co zmysłowe – przeciwnie do chrześcijan. Więcej nawet: w pogańskim słowniku nie ma podziału-rozszczepienia na (rzekomo) niski świat zmysłów i (jakoby) wyżynny świat „ducha” lub przynajmniej intelektu.
Czym jest pogaństwo? Jak ja je rozumiem? Bo na pewno nie jest kościelną karykaturą tego pojęcia. Czy jest tym samym co rodzimowierstwo? Nie – bo kładąc znak równości zubożylibyśmy treść pogaństwa. Religią etniczną? Pewnych narodów, plemion? Ciepło-ciepło, blisko-blisko.
– Pogaństwo jest religią naturalną. Samorodną. Nie-zrobioną przez ludzi. Co najwyżej przez ludzi „pracowników ducha” trochę obrobioną.
Natrafiłem na książkę Moniki Kacprzak pt. „Pułapki poprawności politycznej”. (*W książce niestety czuje się, że to doktorat. **Autorka cały rozdział przeznacza na krytykę Głębokiej Demokracji – strzeż się, Robercie Palusiński!) Na stronie 208 pisze ona: „Przez wiele stuleci, w cywilizacji chrześcijańskiej, ludzie byli przekonani, że prawa nie tyle stwarza się, co odkrywa, gdyż zostały zapisane w ludzkim sercu przez Boga. Byli pewni, że należy je po prostu uznać i ogłosić. Właśnie to przeświadczenie stanowiło podstawę do przyjęcia prawa naturalnego i tworzyło fundament powszechności praw człowieka.” Prawo naturalne! Razem z naturalną moralnością i naturalną religią jest ono przecież istotą pogaństwa. A skoro katolicka autorka, i nie ona jedna w tamtym gronie, broni praw naturalnych, to znaczy, że jest z nami. Ale, ale, ktoś zaoponuje, Prawo, moralność i religia należą przecież do kultury – więc jak mogą być „naturalne”, jak mogą być częścią „natury”? Odpowiadam biorąc za przykład język: język też należy do kultury, a może być mniej lub bardziej naturalny lub nie-naturalny: czyli „zrobiony” albo „pozytywny” (w sensie takim, w jakim mówi się o „prawie pozytywnym”). Język potoczny jest (przeważnie) naturalny, ponieważ sam się wziął, sam przez się się utworzył. Jest czymś spontanicznym, nieplanowanym, właściwie nawet: nieświadomym. Ale nomenklatura chemiczna lub farmaceutyczna już taka nie jest, przeciwnie, jest robiona. Po tym wstępie widać już, czym jest pogaństwo (w swoim prawdziwym sensie) – jest religią, która stworzyła się sama, spontanicznie, która wynikła lub wyłoniła się. Z czego? – z życia ludzi. Pozostaje pytanie, czy należy je (pogaństwo) nazywać „religią”, skoro pod tym słowem rozumie się religie tak lub inaczej zrobione. Budda Śakjamuni zadbał o to, żeby jego dharmy (czyli po europejsku: religii) NIE uważano za zrobioną. Ujął to w przypowieści o drodze odnalezionej w dżungli: przyrównał siebie do człowieka, który wewnątrz lasu odnalazł „szeroką prostą drogę”, która tam pozostała po dawnej cywilizacji, która popadła w ruinę. (Nawiasem, w Indiach w czasach Buddy ludzie wiedzieli, że przed ich cywilizacja było ileś innych, których gruzy las porósł.) Buddyzm więc uważa siebie za naturalną odwiecznie istniejącą strukturę, która co pewną epokę jest na nowo odkrywana przez Przebudzonego w swoim czasie. (Poganie mogą i powinni śmiało się uczyć się od buddyzmu.)
Monika Kacprzak pisze, że prawo powinno być odkrywane, jako już obecne w ludzkiej naturze. Coś bardzo podobnego, tyle że z religią, robi Kazik Perkowski: odkrywa fragmenty naturalnej religii zapisane w wiejskich śpiewkach.
Pociecha dla katolików na koniec: skoro naturalna religia wyłania się z życia ludzi, to również w katolicyzmie są jakieś jej kawałki.
◀ Jaś i Jun ◀ ► Kłopot z życzeniami ►
Komentarze
Czy Państwo mają na swoim portalu jakiś artykuł n.t. ruszania biodrami a kościół? Zasłyszałam, że wg kościoła ruszanie biodrami jest złe... Szukam takiego artykułu, bo on może pomóc mi obalić to szkodliwe przekonanie.
W Tarace nie ma, jak dotąd. Czy Ktoś-z-Was wie, gdzie szukać?
Zaglądając do słownika wyrazów obcych, co by nie opierać się tylko na wiki, odkryłem, że akurat strony z terminem pogaństwo/poganin brak. Z kolei w słowniku z Cambridge też piszą, że "belonging to a religion which worshipped many gods and which existed before the main world religions", więc znowu to samo.
Nie jestem wyznawcą, nie czczę bogów, choć moja religijność ma dużo wspólnego z tym, co się zwykło określać pogaństwem (bez kultu).
Co począć?
Znowu poza nawias?
Jutro dzień przesilenia, więc z tej okazji życzę wszystkim czytelnikom i autorom Taraki owocnego odrodzenia. :)
Według Chrześcijan (w tym Katolików i Kościoła który tworzą) złe jest to co sprawia że nie możemy być szczęśliwi, a tak się akurat składa, że nikt kto kogoś (w tym nawet siebie samego) skrzywdził albo świadomie pozostał obojętny na krzywdę wyrządzaną innym nigdy nie był i nie będzie szczęśliwy. …ot i całe „zło”…reszta zaś jest tylko mniej lub bardziej poprawnym komentarzem jak go unikać.
>>> Jutro dzień przesilenia, więc z tej okazji życzę wszystkim czytelnikom i autorom Taraki owocnego odrodzenia. :)
Zimowe przesilenie - solstycjum - było wczoraj, Słońce już jest w znaku Koziorożca, dnia zaczęło przybywać, zaczął się nowy rok - ten PRAWDZIWY, naturalny, nie rzymsko-sztucznie-urzędowy, więc Wszystkim życzę Dobrego Roku!
A ja - pochwalę się - wraz kilkorgiem przyjaciół - uczciłem ten dzień wczoraj szałasem potu i przywołaniem Starych Bogów, a to dzięki staraniom i uprzejmości Ani Mirochny Znad Rawki i Ingwara. Wielkie Dzięki!
Tak jest. Ten prawdziwy. :)
Od kilku lat świętuję z rodziną przesilenia i równonoce i przyznaję, że wejście na powrót do tego naturalnego rytmu, dostrojenie się do niego daje większą świadomość rzeczywistości. To nie jest rytm, cykl ustalony przez człowieka (tak ja święta państwowe czy upamiętniające wydarzenie), ale człowiek jest z nim związany. Święta nie-trafione są tylko kolejnym przykładem oderwania od naturalnego cyklu.
"uczciłem ten dzień wczoraj szałasem potu"
Gratuluję. Akt/gest wejścia w ciemność wewnątrz łaźni i wyjścia jak najbardziej adekwatny. Chyba do żadnego innego dnia w roku Sweatlodge nie pasuje tak jak do tego święta.
Szczęśliwym ludziom amulety nie są do niczego potrzebne...
P.S.
świątecznie Pozdrawiam
Podobnie jak kościoły.
Co nie znaczy, że od razu są złe. Jedno i drugie.
Rozumiem, że jest Pan Szczęśliwy ...dlatego szczerze cieszę się z Pańskiego Szczęścia
Ja bym powiedział, że tekst jest arcyprzewrotny. Stanowisko KRK a wcześniej Izraelitów do innych kultów i form jest jasny - wszystko co nasze jest dobre, wszystko co nie nasze, złe. A w szczególności magia, czarownicy itp. Nasza magia jest dobra, ich magia jest zła. Nasza pochodzi od Boga, ich od demonów. Itd. To, że kościół przejął pogańskie zwyczaje i przerobił na swoje (piszę to zwłaszcza w kontekście święta narodzin Słońca) jakby przecząc sam sobie. Cała kościelna liturgia wręcz przesycona jest magią. Uczestniczyłem w rytuałach katolickich i magicznych i stwierdzam, że technicznie niczym się od siebie nie różnią. Wszystko to tylko polityka i gra o dominację. Najważniejsze, by owieczki dały się rżnąć potulnie i z radością. I by nie wychodziły poza stado, bo tam wilki i czarowniki. Wszyscy wiedzą, do czego pasterzom owce. Na pewno opiekują się nimi bezinteresownie i z miłości do owiec. ;) A teraz czuje niby związek z afrykańskimi obrzędami? Typowa hipokryzja katolicka.
Co zrobić z chrześcijaństwem? Ja robię tak, że widzę w tym kult pogański, który ubrany jest tylko w szaty chrześcijaństwa, że to nie jest chrześcijaństwo, o jakim pisze się w tym mocno wybiórczym zbiorze pism zwanych świętymi. Tak samo zresztą ewoluował buddyzm, który z filozofii przerodził się w kult figurek i fetyszy. Jak coś ma być spopularyzowane, musi być popkulturowe, to trzeba to spłycić. Nie mam potrzeby walczyć z KRK tak jak to robi powiedzmy racjonalista.pl (który notabene wysłał mi ostatnio apel, że trzeba walczyć też z homeopatami i innymi szamanami). Nie może już palić czarowników, to niech sobie spokojnie dogorywa.
Wszystkie religie przemijają. Wolę swoją ścieżkę postrzegać jako tą obok, alternatywę, a nie anty-coś-tam.
niedziela filozofów mp3. Wystarczy zmnienić terminy, i w tym, co ona uważa za drogę ku wolności dojrzeć ucieczkę od rzeczywistości, by sprawa była jasna. Oczywiście jej ogląd pogaństwa jest skrajnie jednostronny (np. całe pogaństwo jest dla niej martriarchalne), ale to osobny temat...
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
