27 września 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Czarna Dziura - Ezoteryczny Sułtan Brunei
◀ Komunikaty Sułtana-od-Herbaty - Hipnotyczne Rzeczywistości ◀ ► Trochę zachwytu nad Afrodytą! ►
O to przy wizualizacji (czegoś) nagle pojawia się straszne (coś) i wypełnia strach.
Podobnie jak ze snu zrywa impuls czegoś ...i podobnie jak w depresji przydarzają się impulsy i chwile paniki.
I do tego zmierzam: podobnie się zdarza w DOBREJ WIZUALIZACJI CZY MEDYTACJI tj. takiej, która porusza coś organicznie i skojarzenia, impulsy z neuronów docierają "wgłąb"do układu limbicznego - tu dostajemy zwrotnie sygnał emocjonalny nieadekwatny do tego co się dzieje w sensorycznie postrzeganej okolicy (reakcję emocjonalną na wyobrażenie) w normalnych warunkach przyjemność adekwatną do przyjemnego wyobrażenia(kto poświęca czas na nieprzyjemne fantazje?) lub jeśli dzieje się coś stresującego(a najczęściej tak jest, bo ludzie wizualizują, medytują dla uspokojenia) dostaje się sygnał "strachu, paniki bez przyczyny". A jedyny sens jaki możemy zrobić to przypisać to swojej wizualizacji czy medytacji.
I tu zaczyna się ciemna strona ezoterycznej bajki:
Jest sobie taki specjalista od światów subtelnych, pocieszny Pan X i opowiada pani Y, jak to trzeba przestrzegać zasad bhp i bla bla Pan X tworzy bajkę pełną strachu
Pani Y ma chwilę później w związku z wizualizacją czy medytacją swoje doświadczenia, bo np. częścią tej bajki od pana X była medytacja czy wizualizacja. Pani Y ma talent do dzielenia się własnymi doświadczeniami i tworzy małą mikro-formę horror sci-fi wplatając własne przemyślenia.
To byłoby wszystko ok. Wiemy gdzie jesteśmy, tj wiemy, że nie wiemy, rozróżniamy różne rzeczywistości.
Ale chwilę później pojawia się Pan S lub Pani S z pewną stymulowaną strachem i grozą fantazją nt. rzeczywistości i zaczyna ładować się bajkami Pana X, horrorem sci-fi Pani Y, dokłada do tego z 5 tomów poezji własnej, i kolejne 5 opowiadań cudzych. Wszystkie te opowieści świadczą, że pochodzi z Brunei oraz, że we wszechświecie znajduje się czarna dziura, pełna strachu, grozy i rozpaczy.
Jak łatwo się domyśleć, Pan, Pani S ma później amunicję z 15-20 horrorów sci fi i bajek pełnych strachu, do tego, żeby w swoim otoczeniu stworzyć realną czarną dziurę, pełną strachu, grozy i rozpaczy dla kilkudziesięciu/set osób. Zwykle przyświeca mu szczytny cel udowodnienia, że jest Sułtanem z Brunei. Swoją drogą świadczy to o monotematyczności gustu w czytaniu, oraz, że tak naprawdę nie czyta zbyt wiele ;)
W każdym razie badanie " jak działa układ nerwowy" jest zupełnie zbędną czynnością. Naturalność zjawisk jest dosyć niebezpieczną teorią, bo nie wiadomo czy naturalnym jest postrzegać go jako Sułtana Brunei Z kolei niebezpieczeństwo robienia tego, lub tego bardzo wygodną opowieścią. Wystrzeliwanie tych dziur, wydmuchiwanie i nadmuchiwanie tej bajki to dla niego wygodne pozycja.
Ludzie pochłonięci czarną dziurą nie dostrzegają zbyt wiele.
Nie ma czego się bać w naszym układzie nerwowym. Nawet strach nie jest straszny, bo za moment włączy się autoregulacja i dopasuje się do otocznia.
Podobnie jak w wizualizacji za moment mózg nauczy się dopasowywać reakcje do wewnętrznej rzeczywistości "dostrzeganych obiektów".
I podobnie jak w medytacji przy skupionym umyśle ten impuls sam zmieni się w błogość.
◀ Komunikaty Sułtana-od-Herbaty - Hipnotyczne Rzeczywistości ◀ ► Trochę zachwytu nad Afrodytą! ►
Komentarze
Dziękuję Piotrze za wyjaśnienia. Masz zapewne trochę racji, niemniej lepiej byłoby, gdyby wszystko przedstawiało się tak prosto jak z pozycji gościa Sułtana. Posługiwanie się jego figurą (podobnie jak Ezoterycznej Babci) wiele spraw nadmiernie upraszcza.
Nie jestem obecnana z medytacjami, a tym bardziej wizualizacją. Jednak kiedy zaczynałam wiele lat swoją przygodę z twórczością pisałam opowiadania SF. I dawno już uodporniłam się na swoje (i cudze) pomysły - jak wiadomo im bardziej horrorkowate tym poczytniejsze. Nie mogłabym funkcjonować w normalnym życiu gdybym nadmiernie lękała się własnych i przejmowała cudzymi wyobrażeniami.
Generalnie pewnie masz rację, w tym przypadku jednak jest jeszcze coś innego, co mnie nęka - choć nie do udowodnienia.
Zabierając się za wizualizację "trzeciego oka" nie miałam pojęcia że "emituje" ono (czy jak to nazwać) kolor fioletowy. Skąd się więc wziął?
Ja odczuwanie lęku postrzegam jeszcze innaczej. Jest ono charakterystyczne dla osób ze schorzeniami kardiologicznymi. I chyba to jest decydujące - silne emocje szkodzą zapewne także sercu Sułtana Brunei.
Pisząc ten komentarz uświadomiłam sobie, że w moim życiu już kiedyś wystąpiło skojarzenie lękowe z kolorem fioletowym i, być może, ono w tym wypadku się odezwało.
Ale ponieważ sprawa wymaga szerszego omówienia, poświęcę mu kolejny odcinek blogu.
Dziękuję za miłe słowa na temat blogu. Zaczęłam go pisać po długim okresie niemocy twórczej i dlatego fakt, że trafia do czytelników jest mi szczególnie miły.
Wiem natomiast, że nasze ezoteryczne bajki "trzecie oko wibruje fioletem" to zniekształcona i stymulowana tradycją fantazja, i ta bajka rozpowszechniła się z wed/jogi/hinduskiej tantry. Połączenie długiego głuchego telefonu z ludzką sugestywnością i wyobraźnią.
Wyobraźnia pojawiła się tu nie bez powodu, bo mówimy o "oku wyobraźni" i gdzieś początkowo tu można rozpoznać obecną w tradycyjnym ujęciu "3 oka" prostą koncepcję "wyobrażaj sobie duchowe rzeczy, odgrywaj historię przed oczami wyobraźni i się ucz" i jest to włączone w tej tradycji w większą całość.
A później przyszedł spirytulizm i teozofia, do spółki z lokalnymi guru zacierającymi ręce na naiwność białych i sąsiadów, wzieła okruchy, zmieniła w papkę sprzedając na hektolitry i ludzie ugotowali z papki zupę. Niektórzy przesolili, a inni ....:) Wychodzi, że najciekawsze z tego, co tu wyszło to ładne obrazki i memy skaczące z ludzi na ludzi.
Ze związkiem lęku i kondycji serca oczywiście się zgadzam. Tak też może być, z tym, że to zjawisko specyficzne i nie zamierzałem straszyć uogólniając. Zwłaszcza w tekście poświęconym czemuś odwrotnemu.
W kwestii strachu rozpowszechniającego się w ezoteryce, na którym żeruje spora część memów i wędrówki idei się nie ugnę. Zbyt długo w tym siedzę i na szczęście mogę to streścić jednym zdaniem (parafrazując źródło, którego nie pamiętam): Mówili demony, dusiołki i ufo, znalazłem trochę strachu, dużo ludzkiej głupoty, paraliż przysenny, brak znajomości dobrej sci-fi oraz niewykorzystywaną wyobraźnię.
I streszczając ten monolog dalej to powoduje, że dziecko wylewa się z kompielą, bo ten obszar wewnętrzny, to nasz obszar. Tam powinno pokonywać się lęki i przynosić tu rozwiązania, a nie odwrotnie.
W każdym razie nie mogę się doczekać kolejnych wpisów.
Serdeczności,
Piotr
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
