02 kwietnia 2012
Karol Żelazny
Serial: Złoty Środek
Czyżby?
◀ Źródło Osobowości ◀ ► Cel nie uświęca środków ►
Pewien mieszkający w Japonii Mistrz Zen, człowiek niezmiernie poważany, został oskarżony przez córkę sąsiadów o to, że jest ojcem jej jeszcze nienarodzonego dziecka. Rodzice dziewczyny odwiedzili mistrza i poinformowali go, co o nim myślą.” Nasza córka jest z tobą w ciąży” – krzyczeli. Mistrz odpowiedział spokojnie – „Czyżby?” Przekazali też te szokujące informacje o zachowaniu mistrza całej społeczności. Ludzie przestali go odwiedzać, stracił reputację. Kiedy dziecko urodziło się, rodzice dziewczyny przynieśli je do mistrza, „Ty jesteś ojcem, zaopiekuj się nim. “ Czyżby?” - odpowiedział mistrz i wziął dziecko w opiekę. Po roku czasu córka wyznała rodzicom, że prawdziwym ojcem jest pomocnik piekarza. Rodzice pospieszyli do mistrza, mówiąc: „ wybacz, nasza córka wyznała, że ty nie jesteś ojcem”. „Czyżby?” – powiedział mistrz i oddał dziecko rodzicom.
Mistrz posiadł taki wgląd w misterium życia, że jego reakcja na dobrą i złą nowinę była taka sama. Zewnętrzne okoliczności nie mogły go uczynić ofiarą. Mistrz bezwzględnie akceptował istniejącą sytuację, jako rezultat takiego postępowania dziecko otrzymało troskliwą opiekę, jego reputacja wzrosła, a zdrowie i uroda, jestem pewien, poprawiły się.
Ale mistrz zrobił coś więcej, coś o wiele bardziej istotnego. Co? Nie pozwolił, aby zawładnęły nim negatywne emocje. Te emocje są nie tylko TOKSYCZNE i chorobotwórcze dla ich posiadacza, ale też dla społeczności, narodu i Globalnej Wioski.
Negatywność nie ogranicza się do eksplozji gniewu, czy implozji smutku i depresji, większość ludzi nie dostrzega czegoś, co nazwałbym: niepokojem w tle. Gdzieś tam z tyłu za nami czai się, sprężony jak lampart do skoku, rozproszony niepokój. Ten niepokój w różnych dawkach jest obecny prawie bez przerwy we wszystkich.
Spróbuj go dostrzec w sobie teraz. Weź głęboki wdech, rozluźnij mięśnie, wsłuchaj się w siebie, bądź czujny/na. Obserwuj niepokój w sobie, wszelkie jego przejawy, nerwowe ruchy stopą, motyle w brzuchu, napięcie mięśni barków, drżenie ręki. Nie odganiaj niepokoju, po prostu bądź go świadomy i on za chwilę sam zniknie.
Jeśli cię ktoś oskarży o cokolwiek, nie reaguj od razu. Przyjmij oskarżenie na klatę, nieważne, czy ma ono jakieś podstawy, czy nie, obejrzyj to oskarżenie spokojnie i dokładnie i kiedy już twoje emocje opadną odpowiedz: Czyżby?
www.silvaultramind.pl Tel: 720-119-238
◀ Źródło Osobowości ◀ ► Cel nie uświęca środków ►
Komentarze
ale niektórzy to LUBIĄ. Lubią się złościć! Złość, co by o niej nie myśleć negatywnego, energetyzuje. Dla wielu ludzi jest ważnym źródłem energii. Weź choćby taki niewinne słówko, jak "kurwa". Służy ono do ładowania się energią, dlatego zrobiło taka karierę.
Złość, agresja, gniew - te marsowe emocje - są, choćbyśmy ich nie lubili i chcieli, żeby ich nie było, częścią natury Homo sapiens. Jako gatunek wyewoluowaliśmy w ciągłej walce, głównie z przedstawicielami własnego gatunku, zarówno z obco- jak i współ-plemieńcami. Dlatego jeśli uważamy te energie za (z jakiegoś powodu) szkodliwe, (np. wg nauk buddyjskich przeszkadzają w osiągnięciu oświecenia) to musimy wiedzieć, co z nimi zrobić, jak je "zagospodarować". A także wiedzieć, jak do pozytywnych celów wykorzystać zawartą w nich energię. Pozdrawiam ! :)
Bycie zrelaksowanym i spokojnym też jest formą okazywania złości, agresji i gniewu, a nawet formą PRZEMOCY dokonywanej reszcie otoczenia.
Nie tyle JEST ("formą okazywania złości" itd.), co BYWA.
Robiąc te dwie czynności, ostatnią rzeczą o której myślał to swoja reputacja:)
Pozdrawiam
Nie, że chodzi o jakieś "zachowuję spokój aby wytrącić przeciwnika z równowagi", ale że zwykła tendencja pozbawiona wewnętrzne odniesienia do innych, owo "zachowuję spokój wewnętrzny" bywa/jest ostentacyjną formą "zobacz, ty jesteś pokręcony, pełen sprzeczności i pomieszania, a jam tu jest perłą spokoju w oceanie absurdu". A owo wywyższenie subiektywnego spokoju czy szczęścia jest/bywa formą przemocy wobec innych stylów przeżywania np. społecznego.
Dobrym przykładem są interakcje początku ruchu hipisowskiego z otoczeniem. Z jednej strony to "przemoc aparatu rządowego" zaangażowanego w wojnę, z drugiej strony to hippisi "dzieci kwiaty" przemocą(co z tego, że ukwieconą ideami i mniej brutalną) walczyli z obowiązującym systemem.
pozdrawiam
Jednym słowem, po trzykroć: bzdura. "Jam jest jedynym źródłem niedualnego spokoju, w tym pełnym gwałtu i opresji świecie. Doskonałym źródłem niepowtarzalnych prawd absolutnych naruszających wasze kruche umysły. Wy wszyscy dlatego się sprzeciwiacie mojej wspaniałości, bo podlegacie toksycznym emocjom". bzdura.
I w momencie w którym to napisałem przypomniała mi się przypowiastka o młodym człowieku, który wierzył irracjonalnie acz mocno, że umarł i jest trupem.
Inny młody człowiek, stwierdził, że wytrąci go z tego przekonania i użył podstępu, zapytał bardzo sprytnie:
-Czy trupy krwawią?
-Oczywiście, że trupy nie krwawią. - Padła zdecydowana odpowiedź.
Na to ten drugi człowiek ukuł go w palec.
Au! Myliłem się, trupy jednak krwawią! - powiedział młody człowiek wierzący, że jest trupem obserwując z fascynacją czerwoną kroplę krwi.
Nie wiem co ty sądzisz Karolu, ale ja uważam, że utrzymywanie silnych przekonań, racjonalnych lub irracjonalnych wymaga wielkiego Ja. Potrzeba być bardzo żywym i mieć mocne Ja, aby twierdzić że jest się pozbawionym Ja trupem.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
