31 października 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Ezoteryczne zwierciadło ambitnego szefostwa
◀ Magiczne oświecenie jako próba inicjacji szamańskiej ◀ ► Demoniczne dręczenia ambitnego szefostwa ►
Weźmy się za drugą połówkę wyłaniającej się prawie inicjacji szamańskiej. Demoniczne dręczenie czy próby opętania. Od tego rozwinął się ten cykl tj. od zapytania po co ludziom piekło? Po co demony? Po co magiczna ochrona przed demonami i wrogą czarną magią?
Na początek małe dementi. W poprzednim odcinku zastanawiałem się przez moment, czy nie wpadam w logikę błędnego koła. I to bezpodstawnie tj. przecież używam swojej wiedzy o transie do przewidzenia zachowań i doświadczeń, opisania przebiegu procesu "spontanicznego odkrywania magii".
Ten moment zwątpienia nie był jednak bezproduktywny tj. w poprzednim odcinku doprowadził do dostrzeżenia owego "demonicznego dręczenia" a kontynuacja rozważań doprowadziła mnie na ważny trop doświadczeń naszego Pana Dyrektora i Pani Dyrektor, inteligentnych młodych gniewnych i ambitnych.
Na całą ezoterykę możemy spojrzeć jako na grupowy proces odzwierciedlający owo magiczne wtajemniczenie. Pan i Pani dyrektor są figurami-duchami obecnymi w tych kolektywnych doświadczeniach. I tu mamy jeden biegun pt. magiczna iluminacja obecny w motywach: duchowych inicjacji i przekazów, uniesień medytacyjnych, aktywnej chęci uzdrowienia świata, ala ja wam wysyłam światło, odkrywania naukowej rzeczywistości ducha (kwant kwa kwa kwa), przeżywanie duchowej odnowy w oazowym klubie oczekiwania na nową erę, w której wszyscy uwierzą, że...i będą myśleć tak samo;
I drugi biegun: ufologicznej obdukcji i wszczepiania chipów w odbytnicę, negatywnej energii promieniującej spod ziemi i sprzętu agd, gmeranie w aurach, zwłaszcza tej 3 ciej, na jej 14 zakręcie, wysysanie energii przez drakule odmienności i uderzenia cuchnącą ektoplazmą na odlew przez poltergeisty chłodnego powietrza.
Tu przecież obowiązuje duchowe bhp, a ja skupiając się na komunikatach od jednej osoby zupełnie przegapiłem, że napompowana żaba też jest zjawiskiem grupowym!
Dowodem na naszą moc, jest to, że jej nie używamy. np. Im bardziej medytujemy i nie obniża to przestępczości wokół, tym bardziej jest to dowodem skuteczności medytacji i należy medytować więcej. Piję tu do mitu TM, medytacji transcendentalnej Maharishiego, gdzie ta teza o zbawiennym działaniu na społeczność była(jest?!) jednym z kół zamachowych tego ruchu. Takich pomysłów nadmuchanej żaby jest w ezoteryce więcej. (jej, muszę znaleźć lepsze określenie, żaby są miłe, aczkolwiek to dobre określenie strategii oraz sugestia nienaturalnego, sztucznego udręczenia)
Na skalę grupową nawet można stwierdzić, że nadmuchana żaba dalej połyka powietrze: Dowodem na naszą moc i jej istnienie, jest to, że inni jej nie mają i nie używają. Co oczywiście dowodzi, że istnieją osoby, które tą moc mają i używają w złych celach, kontrolując umysły reszty młodych gniewnych, inteligentnych i naiwnych.
cóż, w oskarżeniach bywa odrobinę prawdy krzywego lustra przyprawionej lustrem weneckim. :)
I tak podryfowałem metodą Alcybiadesa na nabijaniu się z uroczych jazd ezoteryki, że za demoniczne dręczenie czy próby opętania wezmę się w kolejnym odcinku.
C.D.N.
◀ Magiczne oświecenie jako próba inicjacji szamańskiej ◀ ► Demoniczne dręczenia ambitnego szefostwa ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
