zdjęcie Autora

10 grudnia 2009

Wojciech Jóźwiak

Serial: Auto-promo Taraki
Czy gaśnie wątek słowiański w Tarace?

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: MacEowen

◀ Wąż ◀ ► Polskie zwierzęta mocy ►

Taraka na początku i potem przez wiele lat, ogłaszała się hasłem: „astrologia, szamanizm, Słowianie”. Ostatnio jednak wątek słowiański w Tarace osłabł, nowe teksty na ten temat pojawiają się rzadko. Czy temat został wyeksploatowany? Kiedy zaczynałem wydawanie Taraki, byłem pod wrażeniem opowieści Franka Hendersona McEowena, szamanisty z Teksasu, który zaczął swoją karierę od sweatlodży u Indian Prerii, a tam objawił mu się „duch” czy prąd idący od jego własnych celtyckich, irlandzko-szkockich przodków i ich rodzimych magiczno-pogańskich tradycji. (Znaczące jest, że do tej pory nie znalazł się ochotnik, który by przetłumaczył na polski główny manifest McEowena - pod, przyznaję, trudnym do spolszczenia tytułem „Reclaiming Our Ancestral Bones”. Tekst mam.) To było moim bardziej marzeniem niż zamiarem: zrobić coś, co byłoby szamańskie czyli trzymało się energii Ziemi i jednocześnie brało ze słowiańskich inspiracji. Czy słowiańskie inspiracje okazały się za płytkie, za ubogie?

Około 10 lat temu żywy i aktualny był wątek rewizji wyobrażeń na temat pochodzenia Słowian, czyli krytyka i przeciwstawienie się szkolnej wersji, iż Słowianie „od zawsze” byli u nas, w obecnej Polsce i stąd się rozeszli po świecie. Czyli poglądowi autochtonistycznemu. Ale, jak się wydaje, pogląd autochtonistyczny przegrał, a obowiązującym poglądem stał się ten allochtonistyczny, czyli wersja w której Słowianie przybyli do nas znad Dniepru w końcowym etapie Wędrówki Ludów po rozpadzie Ces. Rzymskiego. Czyli nie ma o co już się bić. Jednak to zwycięstwo poglądu, że znad Dniepru, wcale nie jest jednoznaczne, ponieważ im więcej dociekań, tym więcej nieodpowiedzianych pytań, tak iż w końcu nadal nie wiadomo, skąd ci Słowianie się wzięli i jaki proces ich wytworzył. Różnica taka, że nie ma teraz wyraźnych poglądów ani obozów, więc nie wiadomo, z kim się bić. Zamiast prawdziwych i błędnych stanowisk mamy na nowo jakąś mgłę.

Inspiracje dla ewentualnych słowiańskich praktyk na wzór szamański (nawet nie wiadomo, jak to coś nazwać...) mogłyby pochodzić z trzech źródeł i przekazów: historia (wraz z archeologią), język, folklor. Ubóstwo przekazu historycznego i wykopaliskowego jest znane. Nawet imion bogów nie przybywa. Nie wiadomo, jak ich przywołać i jak w te zabytki tchnąć jakieś życie. Więcej, z przekazu historii i wykopalisk nie wyłania się właściwie nic, co by nas porywało, fascynowało. Język. Języki słowiańskie są jakimś śpiącym olbrzymem. Pokłady magii zawarte w naszym języku i u sąsiadów są ogromne. Ale nie ma do nich klucza, nie ma wehikułu, który by mógł je wydobyć. Budzenie języka jest zadaniem poetów, i wydaje mi się, że po Leśmianie już nikt (?) nie szedł tą drogą. U nas na pewno nie, jak gdzie indziej, nie wiem. Folklor pozostaje niedostępny i mam wrażenie, że zarówno „żywi”, tzn. wiejscy jego posiadacze, jak i ich profesjonalni opiekunowie, mówią innym językiem niż ja czy ktoś inny, kto by próbował iść podobną ścieżką. Upraszczając (bardzo): nie rozumieją ducha szamanizmu, czyli ducha bezpośredniego kontaktu z żywiołami. W ciągu tych paru lat, głownie dzięki staraniom Marysi, poznałem kilka pereł, wśród nich „Horyły Wohni” z Polesia, czy znańsze, popularne nawet „Ajde Jano” z Serbii czy „Ceniw se u popa” z Macedonii. Ale to wszystko można kolekcjonować, słuchać, nawet wystawiać na estradzie, ale w tym widać tylko nasz (naszych czasów itd.) talent do układania rzeczy w muzeach.

Do tego nie widać ruchu, nie słychać odzewu, nie ma dyskursu. To na razie tyle, kończę, żeby nie pójść w narzekanie.

◀ Wąż ◀ ► Polskie zwierzęta mocy ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)