zdjęcie Autora

27 kwietnia 2020

Wojciech Jóźwiak

Serial: Życie lokalne w okolicy Milanówka
Zwiedzanie ogrodu: Gingko biloba & Acer campestre

Kategoria: Podróże i regiony

◀ Zerwana ipomea czyli energia Plutona ◀ ►

Biloba_01.jpg

Ta roślina – na razie bez liści, bo dopiero kwiecień – to miłorząb, Gingko biloba. Rośnie u nas 28 lat i ma zaledwie 1,5 m wysokości, ponieważ kilkanaście lat temu został ogryziony, właściwie zjedzony prawie do ziemi przez królika. Z odziomka wyrosła kępa 6 pędów. Ciekawe jak będzie wyglądać w swojej dorosłości jako grupa 6 grubych pni? Gdzieś na strychu leży, taką mam nadzieję, archaiczna kaseta wideo z czasu, kiedy dumnie posadziłem to drzewko. Na tamtym filmie prezentowałem to gingko kiedy było małe i miało tylko jeden pień. Jeśli uda się odnaleźć kasetę i przekonwertować na mp4, zamieszczę tamten filmik. Królik miał na imię Królingo, był rasy srokacz belgijski, zaludniał cały ogród i dzięki niemu poznałem obyczaje żywieniowe królików, które jak się okazuje, trawy nie lubią i jeśli jedzą, to z musu, a stanowczo preferują korę drzew i krzewów i ich gałęzie. W tym tuje, świerki i cisy. Tuje wtedy miały niskie gałązki wygolone do wysokości, na którą Królingo sięgał stając na tylnych nogach. Być może ta żywiczna tuja smakowała mu jak jego przodkom aromatyczne krzewy-suchorośla w ojczyźnie królików Hiszpanii.

Biloba_02.jpg

...A tak wygląda przy ziemi. Gingko wyrasta z mieszanki bluszczu i podagrycznika. Kiedyś z podagrycznikiem walczyłem, bezskutecznie. Ostatnio ukróciła go susza, którą bluszcz lepiej znosi niż podagrycznik i go wypiera.

Campestre_01.jpg

Prócz klonów pospolitych (Acer platanoides) i jesionolistnych (negundo), które sieją się masowo, zdarzają się małe klony polne (Acer campestre). O nie dbam. Campestre różnią się od innych klonów wyoblonymi liśćmi, które są przez to niezwykłe. Campestre uważam za jakąś wyższą rasę wśród klonów. Na Krecie rosną klony podobne do nich, ale z liśćmi po śródziemnomorsku zimozielonymi.

Campestre_02.jpg

Tu jest nasz pierwszy i największy campestre. Drzewa są jednak mało wdzięczne do fotografowania, ponieważ nie mieszczą się w kadrze. Niech wystarczy kawałek pnia. Ten pień ma ok. 30 cm średnicy. Skąd go wziąłem? Na samym początku mieszkania w Milanówku, udając się do Warszawy często jeździłem ulicami Książęcą w dół i dalej Browarną i tą aleją, która jest pomiędzy nimi. Zupełnie nie pamiętam, jakie tam wtedy miałem interesy. Jeżdżąc Książęcą wypatrzyłem kiedyś mały klon campestre na skarpie nad tą ulicą-wąwozem. Następnym razem uzbroiłem się w łopatkę i nielegalnie zatrzymałem samochód, wyskoczyłem i wykopałem tamten klon. To on. Być może wypatrzyłem campestre latem, a wykopałem późna jesienią kiedy już nie miał liści, albo wczesną wiosną? Już nie pamiętam.

Drugi duży campestre, też sprzed 20 paru lat, pojawił się w ogrodzie sam. Wysiał się spontanicznie. Jest do tej pory, pień ma trochę cieńszy od tamtego na zdjęciu. Las dziko rosnących campestre pamiętam znad Sanu w dół od Sanoka; płynąłem tamtędy kiedyś kajakiem, bardzo dawno. Prócz tego są u nas klony zwyczajne, negundo i srebrzyste czyli saccharoides. Kiedyś rósł jawor, ale młodo zanikł. O klonach saccharoides opowiem kiedy indziej.

ex-czeresnia_01.jpg

A ta forma przy okazji. Była kiedyś pniem czereśni, którą kupiliśmy razem z działką. Któregoś roku czereśnia padła, uschła nagle jakoś w maju. Pień został i zarósł bluszczem i winobluszczem. Ten drugi jeszcze – koniec kwietnia – nie ma liści, ale jest.

◀ Zerwana ipomea czyli energia Plutona ◀ ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)