05 lutego 2011
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki
Internet zagrożony: przez rząd i memetykę
◀ Żądza cudu ◀ ► Samorodni szamani ►
Dwie wiadomości wczoraj przeczytałem, które mnie zasmuciły. (Zdołowanie uzasadnione tym, że ni ja, ni ktokolwiek w pojedynkę, nic temu nie zaradzi.)
Pierwsza: MSWiA chce obciążyć hosterów odpowiedzialnością za publikowane treści i zakazać linkowania – w znakomitym info-portalu webhosting.pl. Co to ma być za ustawa? Hoster - czyli właściciel serwera z którego „nadawane” są witryny – ma być odpowiedzialny za to, żeby linki z tych witryn nie kierowały do stron czy innych zasobów naruszających prawa autorskie. Po drugie: jeśli jakakolwiek osoba zgłosi hosterowi, że któraś strona z jego serwera narusza jej prawa, to hoster będzie miał obowiązek w ciągu 3 dni zablokować tę stronę lub link do strony. Ustawa ta faktycznie narzuca hosterom obowiązek cenzurowania stron, które ich klienci trzymają na ich serwerach. Następnie, odpowiedzialność hosterów ma być administracyjna, nie karna, więc sprawy przeciw hosterom będą rozpatrywane przez zwykłych urzędników, a nie w sądzie. W tych sprawach nie będzie adwokatów ani sędziów – będzie gołe uznanie urzędnika, a w praktyce ich samowola. Przykre w tej historii jest tez to, że rząd – po roku od poprzedniej, nieudanej próby – wraca co cenzurowania Internetu. Widać, że nie może z tą, wciąż jako-tako wolną, Siecią wytrzymać.
Drugie zagrożenie, czytamy: Narrative Science: czy algorytmy wkrótce zastąpią dziennikarzy? – również z webhosting.pl. Otóż okazuje się, że znane są już i stosowane algorytmy, które z surowych danych (takich jakimi wypełnia się wszelkie bazy danych) komponują „historie” – poprawnie po angielsku opowiedziane teksty na zadany temat. Może to ma być np. sprawozdanie sportowe, nadawane prawie na żywo, mimo, że żaden żywy reporter go nie obserwuje ani nawet nie śledzi wiadomości agencyjnych. Całą pracę „pisania tekstu” przejmuje program komputerowy czyli algorytm. Z drugiej strony istnieje ogromne zapotrzebowanie na spam-witryny, które istnieją tylko po to, żeby przekierowywać na inne strony, którym podnoszą ranking w Googlach lub... na docelowe strony porno. Obecnie teksty w spam-witrynach są pisane przez niskopłatnych ludzkich „tekściarzy”; ich automatyzacja pozwoli na masową produkcję takich witryn po minimalnych kosztach. Internet czeka zalew pseudo-logicznego śmiecia, w którym grzebać będą ogłupiałe Google.
Wiadomość o tym brzmi jak sprawdzanie się prognoz Susan Blackmore o samoreplikacji technemów („temów” – tym różnych od memów, że replikuje je maszyna, nie człowiek poprzez swoje zachowanie) i puchnięciu od nich infosfery, która „zaludnia” się bytami, które SĄ i mnożą się, ale już nikomu (żywemu) do niczego nie służą.
Jakie na to będą rady? Na para-cenzurę w rodzaju tej co wyżej, radą może być inny wynalazek, o którym niedawno czytałem, mianowicie hostowanie nieustrukturowanych i szyfrowanych danych, co do których nie będzie wiadomo, czy to treści, instrukcje, skrypty, bazy danych itp. Jeśli rząd tego zabroni, to... zawsze znajdzie się gdzieś rząd, który lepszy interes znajdzie w nie-zabranianiu, a sieć jest międzynarodowa, co za różnica hostować nieustrukturowane dane na Seszelach. Na automatycznie generowane śmieci, radą mogą być szczególnie chronione i „ekskluzywne” kanały, zapewne płatne. Co ma wadę, bo rozbija jedność Sieci. Ale chyba z dwojga złego wolałbym Siec rozbitą na kanały, które działają, niż rozlewanie się info-magmy, gdzie w masie spamu i cenzurowanego pitu-pitu rzadko znajdziesz rodzynki sensownej treści.
◀ Żądza cudu ◀ ► Samorodni szamani ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
