23 stycznia 2014
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 3
James Hardt, czyli: nie ma innej drogi – trzeba zwiększyć fale alfa
◀ Czy astrologom i szamanom wypada interesować się polityką? ◀ ► Nowinki techniczne w Tarace ►
Byłem wczoraj (22 stycznia 2014) na wykładzie-spotkaniu z Jamesem Hardtem – razem z kilkorgiem przyjaciół z Taraki i dzięki uprzejmości Agnieszki Jurko, która Gościa zaprosiła do Warszawy. Hardt jest specjalistą od biofeedbacku. Czym jest biofeedback? – W największym skrócie: metodą, która pozwala na żywo obserwować fale mózgowe, kojarzyć je z tym, co dzieje się w umyśle i zwrotnie tak coś robić ze swoimi myślami, uczuciami itd., żeby fale mózgowe zachowywały się odpowiednio. Biofeedback jest technicznie wspomaganą medytacją.
James Hardt (po lewej) z asystentem. Ze strony Agnieszki Jurko
Jeszcze parę wyjaśnień. Czym są te fale mózgowe? – To jest to, co jest rejestrowane przez EEG czyli przez metodę elektroencefalografii. Do głowy badanego przykleja się siatkę czujników, które mierzą napięcie elektryczne na skórze, a poprzez skórę elektryczny potencjał pobliskiej okolicy mózgu. Mózg, gdy pracuje, wytwarza pole elektryczne, które drga (oscyluje) z różnymi częstotliwościami (w różnych rytmach). Gdy mózg jest normalnie zajęty, przeważają szybkie drgania czyli fale gamma i beta. Podczas relaksu włącza się wolniejszy rytm – od 8 do 13 herców (drgań na sekundę) – zwany falami alfa. Jak twierdzi James Hardt, fale alfa lub, właściwie, stan w którym mózg produkuje fale alfa, jest kluczem lub przedsionkiem do wszystkich wyższych stanów świadomości. Im wyższy poziom fal alfa, tym lepsza jakość świadomości. Hardt badał na fale alfa japońskich mnichów zen i okazało się, że poziom fal alfa dokładnie zgadza się z poziomem duchowego rozwoju medytujących.
Ale – tu kolejny punkt hardtyzmu – nie ma sensu siedzieć 20 lub 40 lat w medytacji i czekać, aż nam fale alfa trochę podrosną, kiedy biofeedback daje ten sam efekt po kilku dniach treningu! Tak, siedem dni parogodzinnych sesji biofeedbacku („treningu alfa”) zastępuje 20 lat medytacji zen w najlepszym japońskim klasztorze, i Hardt kilkakrotnie dobitnie to powtarzał. Jedna słuchaczka zapytała go, czy są jakieś „domowe metody”, które mogłyby zastąpić trening alfa? Czy można jakoś pójść w tym kierunku bez całej tej maszynerii na głowie i kosztownej imprezy? Hardt odpowiedział stanowczym „nie”: Nie można zastąpić. Gdyby istniała jakaś prostsza metoda, sam by ją natychmiast zastosował.
Mózg jest narzędziem sprzężenia zwrotnego (ang. feedback) dla ciała. Inaczej mówiąc, mózg chwyta informacje z ciała i przez to pozwala tym ciałem sterować. Co Hardt ilustrował licząc sobie palce najpierw patrząc na nie, a potem za głową nie patrząc. Ale sam mózg jest obarczony pewnym brakiem: nie jest w stanie odpierać informacji od siebie samego, nie ma sprzężenia zwrotnego (fedback'u) od samego siebie. Aparatura Hardta i trening alfa kompensują ten brak. Pozwalają nam czyli mózgowi świadomie sterować samym sobą.
Hardt opowiadał zdumiewające rzeczy. W trakcie praktyki z EEG nauczył się rozpoznawać – z samego zapisu fal alfa – czy badana osoba widzi anioły. Kiedyś prowadził trening alfa z żołnierzami z elitarnej jednostki komandosów. Zauważył to u jednego z tych osiłków. I co się okazało? Ów żołnierz ukrywał pewną tajemnicę: oto gdy ćwiczył karate, zjawiał się w jego wizji „stary mistrz” i kierował jego ruchami. Czyli, własnie: anioł! Hardt umie też rozpoznawać, czy badana osoba chce umrzeć. Świadczy o tym skrajnie niski poziom fal alfa. Ta decyzja może być świadoma lub nie. Zdarza się, że ludzie o niskim poziomie fal alfa nieświadomie pragną umrzeć i jeśli przez trening nie odwróci się tego, faktycznie umrą.
Z wykładu wyszedłem zaciekawiony, jako że zaczęła wyłaniać się cała wielka i nowa dziedzina, nowa przestrzeń spraw, które warto poznać – ale i lekko zdołowany, bo oto okazało się, że wszystko co ja i moi przyjaciele robiliśmy do tej pory, wszystkie medytacje, wizualizacje, podróże bębnowe i inne praktyki, są o kant p... rozbić i jeśli nie wezmę treningu alfa, to jestem zgubiony. I tak trwam w tym zadziwieniu i nie wiem, co dalej...
W 2011
wywiad z Jamesem Hardtem przeprowadziła Agnieszka Jurko, tu...
O jego Instytucie Biocybernaut, tu...
Opis treningu alfa, tu...
◀ Czy astrologom i szamanom wypada interesować się polityką? ◀ ► Nowinki techniczne w Tarace ►
Komentarze
Czy ktoś może potwierdzić skuteczność tej metody? Ktoś kto doświadczył medytacji , podróży przy bębnie itp. Czy jest taka osoba która ma porównanie?
Kiedyś nawet budowałem i sprawdzałem na sobie różne ustrojstwa do biologicznego sprzężenia zwrotnego.
Nic specjalnego nie dały poza zwykłym relaksem.
Rytm alfa jest przereklamowany, aby go wywołać wystarczy zamknąć oczy i chwilkę poleżeć. Prawdziwie metafizyczne stany są wywołane innymi rytmami mózgowymi, bodajże theta.
Rozwój chodzi różnymi ścieżkami. Każdy ma swoją. Mnie bliższa jest ścieżka Ziemi, bębna, szamana, transu.
Jednak biofeedback również działa. Wbrew pozorom jest to już mocno upowszechniona metoda i aparatura w Polsce od ładnych kilku lat. Mój przyjaciel ma taki gabinet i zajmuje się tym.
Na pewno nie jest sztuczka biznesowa...czy bezduszność...czy inne negatywne opisy, których używacie.
Jest TO metoda INNA dla INNYCH ludzi/osobowości bardziej...Kosmicznych, że się tak wyrażę bliższych Ojcu Niebo/Kosmosowi a nie Matce Gaji/Ayi.
Przyjaciel jest pasjonatem tej metody i z wielką pasją i sercem pomaga potrzebującym, co przynosi niesamowite efekty.
Często wymieniamy się doświadczeniami pomimo iż kroczymy różnymi ścieżkami do celu duchowego.
Wszystko zależy od tego KTO to robi, jakie ma intencje i czy robi to z pasją.
Państwa komentarze mocno jednostronne typu :"bezduszne; sztuczki biznesowe; nie prostuje kręgosłupa; " itd nie przystoją osobom światłym i mocno schematyzują.
Mnie osobiście kompletnie nie odpowiada biofeedback, jednak wiem i obserwowałam jak działa i jakie przynosi efekty.
Każdy ma swoją ścieżkę i swoje narzędzia, które mu pasują w rozwoju.
Obydwie metody i ścieżki działają.
Merytorycznie:Jeżeli chodzi o same fale alfa to są normy kiedy człowiek funkcjonuje optymalnie np dla dorosłych amplituda fal alfa powinna wynosić od 8-12 mikrovoltów. mniejsza..to brak wyciszenia, depresyjność, zbyt wysoka to brak motywacji i zniechęcenie, apatia. Myślę, że Hardt sporo przesadził lub za bardzo uprościł mówiąc, że najważniejsze są fale alfa i jak najwięcej ich...
Układ fal..wzajemne ich występowanie w odpowiednich proporcjach jest ważniejsze...wg mnie...ale uprzedzam iż nie jestem żadną specjalistką jedynie obserwatorką.
Nie pojmuję tego kompletnie. Znowu ogromne uproszczenie.
Byłam i doświadczyłam ceremonii Ayahuasca u Mirońskich Aldony i Jarka.
Nie byłam bierna, ani nie czekałam aż coś mi się stanie i zostanie zrobione.
Protestuję wobec takich uproszczeń.
Tzn. bez technologii biofeedbacku trening alfa nie działa, ale zawiera coś więcej.
Jeszcze inaczej, tak jak zrozumiałem: trening alfa jest praktyka medytacyjną, która wykorzystuje pewną technikę, pewne "żelastwo", mianowicie właśnie aparaturę do biofeebacku.
Zastanawiam się czy to nie przypadek, że ilość cykli oddechowych 7-8/min jak też ich harmoniczne 14.1; 20,3 doprowadzają do synchronizacji z sercem i pokrywają się z częstotliwością rezonansową Schumanna 7,83 Hz? http://pl.wikipedia.org/wiki/Rezonans_Schumanna . Może właśnie tego będą między innymi uczyły się nasze dzieci w szkołach kiedyś? Umiejętności dostrojenia się do pola elektromagnetycznego naszej Ziemi. Wdech i wydech.. :-) Pozdrawiam Hubert.P
Pozdrawiam
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
