10 września 2012
Katarzyna Urbanowicz
Serial: Babcia ezoteryczna
jeszcze o tym, co, oprócz choroby, organizm może robić z nami
◀ Wyłącznik nogi - głowa ◀ ► Sraczka jamnika ►
Założeniem „Twardej Ścieżki” jest, jak ja to rozumiem, poprzez rozmaite praktyki na naszym ciele, wytrącanie naszego organizmu z kolein nawyków i przyzwyczajeń, a wówczas znajdować możemy dostęp o wielu ukrytych jego sił wewnętrznych, także duchowych, z których nie zdajemy sobie sprawy.
Nie zawsze jednak to wytrącanie musi być celowe. Czasem przypadek powoduje, że wytrącenie następujące wbrew naszej woli daje nam podobny dostęp – tym bardziej niespodziewany, że nieoczekiwany.
Znane są i opisane rozliczne przypadki gdy człowiek w obliczu niebezpieczeństwa ujawnia niespotykane siły pozwalające mu np. podnieść samochód, żeby uwolnić kogoś nim przygniecionego.
Jedna z takich rzeczy przydarzyła się kiedyś mnie. Przytrzymywałam mężowi deseczki które miał przeciąć na pół piłą łańcuchową. Poprzedniego dnia pożyczył piłę sąsiadowi i nie sprawdził jej po oddaniu. Tymczasem sąsiad wygiął prowadnicę łańcucha i nic o tym nie powiedział. W rezultacie po włączeniu piła wyrwała się mężowi z rąk i spadła na moją dłoń przecinając ją w połowie.
Owinęłam chusteczką do nosa dłoń trzymającą się na niektórych nie do końca przeciętych kościach i od spodu na skrawku skóry, wsiedliśmy do samochodu i mąż zawiózł mnie do szpitala, znajdującego się kilkanaście kilometrów od naszej działki. Jechaliśmy pięć kilometrów po leśnych drogach gruntowych, gdzie samochód podskakiwał na wertepach, ale kiedy dojechaliśmy do szpitala tylko odrobina krwi przesiąkła przez chusteczkę.
W czasie opatrywania rany założono mi trzydzieści sześć szwów, co może dawać pojęcie jak była ona poszarpana. Nie oglądałam samego zabiegu, który odbywał się pod znieczuleniem. Siedziałam na krześle przy małym stoliku, po drugiej stronie siedział chirurg, a między nami umieszczono prześcieradło, żebym nic nie widziała. Rozglądałam się więc po sali, przyglądałam wiszącym plakatom i przeżywałam całe zdarzenie. Kiedy odsunięto płachtę i zobaczyłam swoją dłoń unieruchomioną i zabandażowaną, a lekarz zwrócił mi chusteczkę do nosa z niewielką tylko plamą krwi powiedziałam, że to bardzo dobrze, że trafiło na nieukrwioną specjalnie część ciała. Wyśmiał mnie i kazał spojrzeć na podłogę, gdzie rozlewała się wielka kałuża krwi. Powiedział mi, że moje emocje zatrzymały krwawienie do czasu, kiedy poczułam się bezpieczna pod opieką lekarza.
Krwawienia to w ogóle dziwaczna rzecz w organizmie, zachowują się czasem jak żywa istota. W następnym odcinku opowiem o tym jak mogą nastąpić za przyczyną silnych emocji, co znane jest w postaci zjawiska stygmatów. W zwyczajnym życiu zdarzają się jednak dużo mniej ważne powody potrafiące wywołać krwawą fontannę. Ja sama, zrugana w młodości niesprawiedliwie przez chamskiego szefa otworzyłam usta, by dać odpór jego wymysłom i z nosa trysła mi fontanna krwi.
To dość banalny przypadek, wiele dzieci i dorosłych krwawi z nosa. Lekarze tłumaczą to nagłym wzrostem ciśnienia krwi i uważają w przypadku osób z nadciśnieniem za wrodzone dobrodziejstwo — pęknięcie słabej żyłki w nosie, nieszkodliwe na ogół, może zapobiec pęknięciu innej, w mózgu.
W następnym odcinku opiszę jednak przypadek dziwnego krwawienia w wyniku emocji, niezbyt gwałtownych i krótkotrwałych. Jednak dziwaczność tego krwawienia brała się z jeszcze innych przyczyn...
◀ Wyłącznik nogi - głowa ◀ ► Sraczka jamnika ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
