22 kwietnia 2015
Przemysław Kapałka
Serial: Opowieści wędrowne
Jezioro Nidzkie przy złej pogodzie
◀ Tchnienie zimy i Galindia ◀ ► Szczecin ►
Wybrałem się nad Jezioro Nidzkie, tym razem z żoną. To największe jezioro w Polsce, położone w całości w lesie, przez wielu uważane jest za najpiękniejsze na Mazurach i chyba słusznie. Wybraliśmy się na wędrówkę mimo wrednej pogody, choć i tak mniej wrednej, niż się spodziewaliśmy.
Czy warto wędrować przy tak niesprzyjającej pogodzie, jaką mieliśmy? Warto. Po pierwsze, żeby mieć pełny kontakt z przyrodą, trzeba go utrzymywać w różnych warunkach, nie tylko wtedy, kiedy jest cieplutko i spokojnie. Po drugie, to hartuje i trzyma w formie. Po trzecie, wędrówka przy takiej pogodzie łatwiej może potrząsnąć i umożliwić przepracowanie swoich spraw. Dlatego warto co jakiś czas iść na wietrze, na mrozie, w deszczu. Dlatego stosuję zasadę, że pogoda może wtedy spowodować odwołanie lub zmianę terminu wędrówki, kiedy uniemożliwia jej przeprowadzenie lub powoduje, że byłoby to niebezpieczne. Swoją drogą kiedyś w ogóle nie zdarzało mi się stosować tej zasady wobec moich comiesięcznych wędrówek. W ciągu ostatnich dwóch lat stało się to aż trzy razy.
Poniżej kilka zdjęć z terenu. Niestety, nie udało się sfotografować żadnej z przelatujących czapli.

Wędrówkę kończyliśmy w wiosce Karwica. Pamiętałem ją jako jedyną, znaną mi prawdziwie mazurską wioskę, ze względu na obecną tam autochtoniczną ludność i panującą w niej atmosferę. Niestety, jest to już nieaktualne. Obecnie jest to taka sama wioska, jak wszystkie na Mazurach, ale bez tej atmosfery. Zaskoczony nie jestem, było niemal pewne, że zostanie zdominowana przez przybyłych. Niemniej przykre.
◀ Tchnienie zimy i Galindia ◀ ► Szczecin ►
Komentarze
(Czy pojezierza takie jak na Mazurach są naszą środkowo-europejską osobliwością?. W blogu: Nie wiem, więc pytam)
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
