27 grudnia 2012
Katarzyna Urbanowicz
Serial: Babcia ezoteryczna
Karta Umiarkowanie
◀ Pamięci Roberta ◀ ► Sny o mamie (1) ►
Moja przygoda z tarotem zaczęła się od tej karty. W czasach, gdy jeszcze nie miałam pojęcia o tarocie i nie interesowałam się w ogóle zagadnieniami ezoterycznymi, przyśnił mi się pewien sen. Śniła mi się moja zmarła mama przed naszym nieistniejącym już domem, z którego eksmitowano nas w latach sześćdziesiątych. Moja mama była kobietą tęgą, grubej kości, osiemdziesięciotrzyletnią, gdy zmarła. Ubierała się w workowate szaro-czarne płaszcze, spódnice i swetry. Podpierała się laską, do czasu, kiedy przestała chodzić. Nie pamiętam, żeby założyła kiedykolwiek na siebie coś kolorowego, choć na nielicznych przedwojennych zdjęciach (czarno-białych) widać, że lubiła się ładnie i modnie ubierać, fotografować na żaglówkach, grać na plaży w piłkę. Podobno uprawiała sporty: pływała, była dobrą gimnastyczką, biegała, grała w siatkówkę. Wojna jednak złamała ją.
I w tym śnie stanęła przede mną ubrana w dwubarwną sukienkę: granatową z jednej strony, fioletowo – różową z drugiej. W każdej ręce trzymała po dzbanku, jakby w zamiarze przelewania płynu z jednego do drugiego naczynia. Jednak z obu dzbanków, skierowanych w dół, wypływała woda. Zarówno dom jak i ona stały na wzgórzu, nie tak jak w rzeczywistości.
Moje pierwsze skojarzenie było: przelewanie z pustego w próżne. To było częste powiedzenie mamy i tak jakoś na nim się zafiksowałam, że nie potrafiłam zrozumieć o co jej chodzi. Po co mi się ukazała? Co mi chciała powiedzieć?
Tak już było, że sny z mamą rozumiałam zawsze poniewczasie. Pamiętałam je doskonale, ale ich sens był przede mną ukryty. Na ogół sny zapominałam szybko, nawet gdy specjalnie chciałam je zapamiętać. Ale nie takie sny z mamą w roli głównej. Wiedziałam, że są ważne. Dopiero po jakimś czasie, nie krótszym niż kilka miesięcy nagle zachodziło jakieś wydarzenie, które otwierało mi oczy na ich sens.
Poprzedni sen z mamą, sprzed blisko roku, dopiero niewiele wcześniej ujawnił swoje przesłanie. W śnie tym mama miała białą suknię z ogromną plamą na siedzeniu i odjeżdżała na otwartej platformie pociągu. Mówiła mi, że jedzie do Moskwy.
I właśnie wyszły na jaw wydarzenia, które tam miały swój początek. Byłam wściekła, złość roznosiła mnie, byłam gotowa na bardzo drastyczne rozwiązania. Urażona była moja duma i moje uczucie, a nadwyrężone finanse. Nawet nie mogłam rozmawiać, bo ze mną rozmawiać nie chciano.
– Rób co chcesz – tylko tyle usłyszałam zamiast wyjaśnień i propozycji rozwiązań. Kilka dni wcześniej zrozumiałam sens snu z mamą jadącą pociągiem do Moskwy.
Czułam więc, że ten drugi sen wiąże się z pierwszym i że ma jakiś ważniejszy sens. Ale jaki? Co on dla mnie oznaczał?
Jakiś czas potem trafiłam w internecie na rysunek karty Tarota – Umiarkowanie. Rozpoznałam postać mojej mamy ze snu i te dwa dzbany, kiedy próba zrozumienia wypływającej z nich wody prowadziła mnie na manowce. Przeczytałam też gdzieś i zapisałam (niestety nie wiem czyj) poniższy tekst i cytat:
„W latach dwudziestych naszego wieku rosyjski ezoteryk P.D. Uspienski w swym wizyjnym spojrzeniu na 14 kartę tarota (wstrzemięźliwość) wskazał na ten problem mówiąc: "Imię anioła to czas, powiedział głos. Na jego czole jest okrąg, to znak wieczności i znak życia. W rękach trzyma anioł dwa dzbany, złoty i srebrny. Jeden dzban to przeszłość, drugi – przyszłość. Łączący je łuk tęczy stanowi teraźniejszość. Widzisz, że płynie w obu kierunkach. Jest to czas w jego niezrozumiałym dla człowieka aspekcie. Ludzie myślą, że wszystko nieustannie płynie w jednym kierunku. Nie widzą, jak wszystko wiecznie się spotyka, jak jedno wypływa z przeszłości, drugie — z przyszłości, i że czas jest mnogością kręgów, które obracają się w różnych kierunkach. Pojmij tę tajemnicę i naucz się rozróżniać przeciwstawne prądy w łuku tęczy" (Uspienski, Nowy model wszechświata).”
Znaczenie snu stało się dla mnie jasne. Było nim jej tytuł: Umiarkowanie. Nie podejmuj pochopnych decyzji. Rozważ nie tylko cudze winy ale i swoje. Pomyśl, co ty byś zrobiła, gdybyś była w sytuacji drugiej strony. Skąd masz pewność, że ty postąpiłabyś w sposób prawy. A jeśli by ciebie ogarnęło szaleństwo? Skąd wiesz, że miałabyś siłę mu się oprzeć?
I wtedy zapisałam się do Wojtka na kurs tarota.
Jednak nie dawała mi spokoju myśl, że czas może płynąć w obu kierunkach. Jeżeli tak jest, to nic dziwnego, że przyśniła mi się moja mama w chwili, gdy stałam na rozdrożu. Nawet ten nieistniejący już dom miał znaczenie, ponieważ żaden dom nie jest nim na zawsze i żaden właściwie nie jest do końca mój. Tak jak żaden dom nie był do końca domem mojej mamy, bo traciła je w dziejowych zawieruchach.
I po latach widzę jak wiele naszych doświadczeń było wspólnych, choć poruszały się po różnych torach.
◀ Pamięci Roberta ◀ ► Sny o mamie (1) ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
