12 października 2010
Eryk Swarorzecki
Serial: Księga Seksapokalipsy
Księga Seksapokalipsy - część II
...A oto czego dowiedziałem się podczas tych kilku miesięcy:
1. Erotyczna przyszłość najbardziej zaawansowanej części rodzaju ludzkiego - to tak subtelne i bogate formy pieszczot, tańców, czułości oraz wzajemnej lojalności i kurtuazji - że "Kamasutra" przy tym okaże się tylko zbiorem pustych wulgaryzmów i pornograficznym wrzodem, tak samo zresztą jak wszystkie "erotyczne zdobycze" XX/XXI wieku. Do tego dojdą nowego rodzaju praktyki religijne i będzie to pełna integracja Erosa i Sacrum. Bowiem oprócz tradycyjnej prokreacji, erotyzm będzie miał nową funkcję: bieżący remont kodu DNA. Możliwe stanie się dożywotnie zachowanie dobrej formy ogólnej oraz przyśpieszona zostanie transformacja gatunkowa na Człowieka III Generacji. W tym drogą alternatywnych i nie znanych wcześniej sposobów pożytkowania spermy oraz krwi menstruacyjnej...
2. W ramach ewolucji Życia Inteligentnego na wyższy etap - stopniowo i kolejno pojawią się dwie nowe właściwości: reinkarnacja jasna, czyli pełna pamięć emocjonalna i swoisty "zapis osobowości", przekazywany potomstwu przez zmodyfikowany Kod DNA - oraz płynna i permanentna transmutacja względnie "nieśmiertelnej" jednostki w coraz wyższą formę inteligentnej istoty żywej. Zachowana zostanie możliwość wyboru najdogodniejszej opcji indywidualnej, zależnie od predyspozycji i płci. Chodzi o to, aby zdobyta wiedza, doświadczenie i charakter nie "umierały" z powodu śmierci biologicznej, tylko rozwijały się bez sztucznych środków gromadzenia i przekazywania informacji.
3. Przestarzałe i zbędne staną się wszystkie technologie XX/XXI wieku. Bowiem Człowiek III Generacji będzie się umiał posługiwać energią świetlistą, bezpośrednio ujarzmianą i sterowaną mocami jego własnej psychiki. (Na zawołanie będzie mógł generować kokony ochronne, chroniące go przed deszczem, mrozem i wiatrem, a także tworzyć sobie świetliste wehikuły, zdolne do niesamowitych przyśpieszeń i błyskawicznych przemieszczeń.
4. Nie będzie żadnego "Armagedonu", czyli straszliwej i ogólnoświatowej wojny religijnej lub świecko-ideologicznej, choć barbarzyńscy fanatycy oraz bezlitośni oligarchowie i kapitaliści będą się jeszcze przez parę dekad pastwili nad ogłupionymi tłumami. Jednak im barbarzyńska i zaślepiona większość coraz głębiej będzie się staczała w degenerację, szaleństwo, nadużycia, wyniszczające plagi i zbrodnie, tym bardziej "III Generacja" będzie rosła w siłę. (Nie dlatego, że okrutny Bóg zadecydował wytępić niesfornych "sapiensiaków", tylko dlatego, że zaślepiona część rodzaju ludzkiego sama sobie wybiera samozagładę.) Ocaleją pojedyncze grupy fundamentalistów religijnych - ci, którzy będą oni żyli bardzo skromnie, spokojnie i oszczędnie. Przekształcą się też oni w całkiem odrębne gatunki i rasy (!). Zatracą przy tym zdolność mieszania się z pobratymcami z innych grup, podobnie jak poszczególne gatunki małp zatraciły zdolność mieszania się ze sobą i rodzajem ludzkim. Nad tym wszystkim III Generacja będzie sprawowała władzę nadzorczo-rozjemczą, pilnując globalnego ładu. Brzmi to "strasznie i rasistowsko", ale innego wyjścia na przyszłość nie ma i wszystko musi się rozstrzygnąć w najbliższych dekadach.
5. W niedalekiej przyszłości zostanie też zagospodarowana pewna odwieczna właściwość ludzka, która od tysiącleci odbiera spokojny sen moralistom, filozofom i duchownym - jest to zamiłowanie do perwersji seksualnych. Teraz amatorzy seksu oralnego i analnego (!) zostaną zaprzęgnięci do zadań ambitniejszych niż wyuzdana zabawa: posiądą bowiem zdolność inicjowania pośredniej transmutacji świata roślinnego. Spożywając nasiona wybranych roślin oraz w specjalny sposób uprawiając swoje stosunki analne i oralne (mieszając roślinny materiał genetyczny z męskimi i żeńskimi produktami prokreacyjnymi ludzkiego gatunku), będą mogli zmieniać właściwości drzew, krzewów i wybranych roślin w kierunku najbardziej pożądanym i zgodnym z uniwersalną dialektyką ewolucyjną.
6. Nowy rodzaj ludzki będzie dysponował nowym, przedtem nie znanym żadnemu gatunkowi, rodzajem BRONI BIOLOGICZNEJ. Będzie to jednak broń defensywna. (Dla informacji: Zmutowali wirusa HIV i wygenerowali chorobę AIDS najbardziej rozwiąźli i wyuzdani ludzie z USA. Godny ubolewania jest fakt że ta pandemia obróciła się przeciwko najbiedniejszym. Ludzie III Generacji będą umieli tymi procesami sterować bardziej sprawiedliwie. To znaczy: zaoferują swoisty "Anty -AIDS" - czyli Nabyty Zespół Wzmożonej Odporności Immunologicznej tym ludziom, którzy zdecydują się żyć tak jak oni . Styl, tryb życia i podejście do seksu (!) będą miały tu zasadnicze znaczenie, aby zmutowany mechanizm wirusowy mógł podziałać na ludzki system immunologiczny całkiem odwrotnie, niż ma to miejsce w przypadku AIDS.
Zamiast tradycyjnie umrzeć - będzie można jakby zasnąć i obudzić się w postaci dzieciaka pamiętającego wszystko i zaczynającego życie na nowo w innym ciele - fajnie by to było, prawda? Albo nawet posmakować doświadczeń innej płci? Lub przez dowolnie długi czas nie umierać w ogóle i świadome sterować swoją przemianą w jakąś inną istotę? I to wcale nie w amerykańskich laboratoriach, produkujących kolejne i coraz bardziej monstrualne modele "GMH" (Genetycznie Modyfikowanego Hominida). Bowiem nowe istoty powstawałyby całkiem spontanicznie - mocą Wiary, Ducha i Autotransformacji Biologicznej - czy to nie byłoby świetne wyjście? Czy nie byłoby wspaniałą zdobyczą ewolucyjną na przykład "Drzewo Życia" nowej generacji, dające owoce o wszystkich smakach Świata? I do tego soki zawierające wszystkie potrzebne witaminy i mikroelementy?
Ludzie III Generacji wcale nie musieliby się posługiwać czołgami, bombowcami ani policyjnymi służbami specjalnymi. Mieliby taką przewagę intelektualną, taki autorytet i charyzmę, że te wszystkie "Sharony, Peresy, Putiny, Obamy, Kim Dzong Ile i Tuski" - a także ajatollahowie islamscy (!) musieliby tylko siedzieć na przysłowiowych tyłkach i słuchać! Po co czekać na jakichś "Archaniołów" czy "Zielonych Ludzików", skoro naturalny skok ewolucyjny jest całkowicie realny pod względem dialektycznym i biologicznym?
(Despotycznie i apodyktycznie brzmi w tym kontekście punkt "6" - ale trudno się mówi! Nikt nikomu nie każe być rozbestwionym niszczycielem, szkodzącym samemu sobie i innym. Każdy odpowiedzialny człowiek może się załapać na naturalną SAMOOBRONĘ BIOLOGICZNĄ. Bo niewiele to kosztuje: wystarczy być CZŁOWIEKIEM i żyć po LUDZKU.)
Czegoś takiego na pewno nie było jeszcze w żadnej książce ani filmie fantasy - ale teraz wróćmy do realiów naukowych: Otóż parę lat temu Amerykanie obwieścili triumfalnie całemu Światu, że rozszyfrowany został genom ludzki, czyli cały "garnitur" genów decydujących o rasie, budowie fizycznej, kolorze skóry, zdolnościach itd... Ale trzeźwi sceptycy natychmiast zauważyli, że to jest tylko dwa procent całego łańcucha DNA, jaki nieprzerwanie dziedziczymy od kilku miliardów (!) lat. Czyli jest w nas wszystkich coś wiekuistego i nieśmiertelnego, ale po cholerę dźwigamy ten cały 98-procentowy śmietnik i zbędny bagaż?
Ano, ten 98-procentowy bagaż, to nasze archiwum historyczne i cała ta KARMA, czyli wszystkie obciążenia dziedziczne. Bo wcale nie rodzimy się od razu jako Ludzie. Tuż po poczęciu zaliczamy kolejno: etap pierwotniaka... etap bezkręgowca... etap ryby, płaza i gada - do któregoś tam tygodnia mamy ogon i skrzela!... Etap ssaka-czworonoga... Jednym słowem, w łonie Matki przerabiamy cały proces ewolucyjny! W trakcie regresingu (wydobywania wspomnień pod wpływem hipnozy) są uzyskiwane fragmenty wspomnień i życiorysów wcześniejszych przodków. Czemu nie dinozaurów?
Odpowiedź jest prosta: ponieważ jeszcze żaden hipnotyzer o taaaaaakie wspomnienia nie pytał...
To nie wszystko, bowiem w tych 98 niby-zbytecznych procentach ludzkiego genomu jest zapisany cały dorobek ewolucyjny WSZYSTKICH etapów ewolucyjnych, jakie funkcjonowały przed nami! Zapewne można by z tego zrekonstruować nie tylko cały "Park Jurajski" - ale też całą Epokę Kredową z życia oceanicznego. A czym są instynkty, emocje i cała ta świadomość? Jak działa PODŚWIADOMOŚĆ? Co to jest wzruszenie, ekstaza i orgazm? Otóż to wszystko razem jest zbitką i odbiciem nie tylko naszych przeżyć dziecięcych i ewentualnie zapisów z życia embrionalnego w łonie matki - ale także całej Historii i PREHISTORII Życia. Jednym słowem, w naszym de facto nieśmiertelnym Kodzie DNA, a tym samym w wiekuistej i nieśmiertelnej części naszego jestestwa jest zapisana cała WIECZNOŚĆ. Niezłe - co?!
Zadufanym Amerykanom wydaje się, że jak wypreparują ten dwuprocentowy i "czysty" genom gatunku H. sapiens - po czym wyhodują w jakimś laboratoryjnym "mateczniku" pierwszy model hominida syntetycznego, to otworzą nowy i wspaniały okres w dziejach ludzkości. Bowiem nie będą potrzebne żadne banki spermy i innych materiałów genetycznych. Wtedy dowolna para partnerów życiowych (lesbijek czy gejów - wszystko jedno) będzie mogła sobie z katalogu wybrać dla swojego dziecka rasę, typ urody, zdolności, kolor oczu, włosów... Ba! Nawet ciąża nie będzie potrzebna, bo sztuczna macica okaże się pewniejsza! No nie? A jeśli jakaś osoba solo zamówi sobie zamówi przychówek? Jeśli ustawodawcy uznają dziecko za artykuł pierwszej potrzeby - do posiadania którego ma prawo każdy? Czy samotna matka czy ojciec-singiel jest gorszy od hetero lub homo "duetu"?
A po co w ogóle grzebać w tych zawiłych spiralach DNA? Czy nie prostszy i tańszy w produkcji byłby hominid całkowicie syntetyczny? Zamiast mózgu komputer... Ciało może być wykonane z plastiku i napędzane siłownikami... AD 2010 już jeden 17 letni młodzian funkcjonuje ze sztucznym sercem wielkości batonika! Za kilka lat nie będzie musiał nawet akumulatorka nosić na pasku, bo będzie miał wszczepione ogniwo nuklearne... Pod koniec stulecia wymienić będzie można dosłownie WSZYSTKO. Ba! Syntetyczny człowiek posiądzie nieśmiertelność i wieczną młodość... Po cholerę jakiś tam "Bóg" i jakieś tam bzdety o "Zbawieniu" - skoro przed nami jest Nowy Wspaniały Świat, o jakim się Aldousowi Huxley'owi nie śniło?! Wybrakowane lub przestarzałe modele będzie można w każdej chwili utylizować? - Czyż można karać kogokolwiek, gdy wyrzuci na śmietnik lub spali niepotrzebną już lalkę Barbie? No i kto tu kogo będzie karał za zbrodnię, gdy wszyscy staniemy się podobnie syntetycznymi robotami? A może nawet celowo będą produkowane "ofiary-zabawki" - aby krwawe gry wirtualne stały się bardziej realistyczne?! Przestaną istnieć takie pojęcia, jak etyka, odpowiedzialność, zbrodnia i kara, bo zostanie całkowicie zatarta różnica między światem realnym a wirtualnym. Może nawet ten wirtualny będzie barwniejszy i ciekawszy, niż zniszczone i zatrute otoczenie?
Zapewne ci wszyscy zadufani naukowcy i technokraci (kosztem ogromnego nakładu środków) wyhodują piękne "zombie", czyli istoty człekopodobne nadające się do specjalistycznej tresury, ale pozbawione ludzkich uczuć, ludzkiej świadomości, poczucia swojego jestestwa - czyli będą to istoty bez DUSZY.) Ot - takie piękne i doskonałe androidy lub feminoidki... Jednym słowem, powstanie sztuczny Świat z syntetyczną "ludzkością" - de facto ŚWIAT ZOMBIE. (Zaawansowani informatycy mogą już teraz tworzyć sztuczne zwierzęta, sztuczne ekosystemy i społeczności - czyż teraz Internauci nie pasjonują się hodowlą wirtualnych piesków i opieką nad wirtualnymi dziećmi?)
Ale ten "Super-Świat Przyszłości" w Huxleyowskim stylu nie ma szans przetrwać. Bowiem w tym dziedzictwie miliardów lat, jakie nosimy w sobie od samego zarania istnienia biologicznego, które jest zmagazynowane i zaszyfrowane w tych 98 procentach naszego Kodu DNA, ma siedlisko właśnie BÓG, bez którego ani rusz. Co gorsza, wszystko co jest czynione wbrew BOGU, srogo się zemści na zadufanych ignorantach i profanach
Rzecz w tym, że Ewolucja nie dąży do stworzenia doskonałych substytutów-namiastek, tylko doskonali ISTOTY. Jeden badacz nazwał Kod DNA najgorszym egoistą i najbezwzględniejszym tyranem. Właśnie ten "diabelski łańcuch" skłania wszystkie istoty żywe do maksymalnego wysiłku i szeroko rozumianej Walki o Byt. Zmusił Życie, aby wypełzło z oceanów na lądy, zasiedlił okolice podbiegunowe, najdziksze szczyty górskie, wzbiło się w powietrze - a na końcu wcielił się w istoty inteligentne... Ale te inteligentne istoty od kilkuset lat zaczęły niszczyć Świat i ewidentnie zmierzać do zniszczenia całego potencjału ewolucyjnego! Co z tego, że dorobiły się olśniewających zdobyczy technicznych, skoro same stają się coraz bardziej chorą, zdegenerowaną, chciwą, sfrustrowaną, uzależnioną MIERZWĄ LUDZKĄ, egzystującą na ruinach zniszczonego systemu ekologicznego!?
Co się dzieje z najpiękniejszymi i najdorodniejszymi egzemplarzami - aktorami, aktorkami, modelkami, sportowcami - i w ogóle czołówką ludzką? Otóż elity psują się teraz najszybciej, jak przysłowiowa ryba od głowy. Elitę zjada sława, pieniądze, korupcja, arogancja, rozwiązły tryb życia, narkotyki i wszelkie możliwe nadużycia. Pospolite masy ludzkie są coraz bardziej ogłupione i bezwolne - wszystko razem składa się na syndrom "gnijącego Babilonu". Starożytny Rzym upadł z podobnych powodów, podobnie kultura minojska na Krecie, egzotyczny Angkor Vat, ptolomejski Egipt i wiele innych elitarnych tworów cywilizacyjnych. Ale nigdy dotąd żadna kultura nie gniła na tak szeroką skalę, jak teraz stacza się biała Europa i Ameryka Północna. Co dalej?
Ano, tak jak do tej pory: w dziejach Cywilizacji wiele razy spełniła się wizja dotycząca legendarnej Cywilizacji Mu (zwanej czasem Lemurią): "I wtedy z wnętrz kryształowych pałaców buchnął ogień, który pochłaniał wszystko, a kapłani rzekli: byliście samolubni i zaślepieni, więc zginiecie , a na ruinach waszego przepychu - inne pokolenia zbudują swoją potęgę!" Kto zbuduje nową potęgę na resztkach zdegenerowanej cywilizacji euro-amerykańskiej? Może przyjdą jacyś muzułmanie z Maghrebu, którzy zamienią Europę w Eurabię? Albo Latynosi czy Azjaci, którzy z coraz większa desperacją szturmują granice USA i Europy? A może jednak zwycięży nowy gatunek Super-Sapiensiaka jakiego jeszcze nie było?
Mówienie dzisiaj o "Nadludziach" latających świetlistymi pojazdami
jest tym samym, co opowiadanie na przykład Neandertalczykom, że ich
następcy będą chodzili w garniturach, jeździli samochodami, oglądali
telewizję i rozmawiali przez telefony komórkowe... Ale czy dzisiejszy
model jest na pewno "produktem końcowym"?!
Czy na pewno jest modelem
tak doskonałym, że już nie potrzeba żadnych zmian, tylko można go
ewentualnie nafaszerować witaminami, agresywnymi lekami, doprawić
sterydami i podkarmić viagrą - aby mógł bardziej szpanować swoją
wspaniałością i intensywniej cieszyć się życiem podkręcanym
dopalaczami?
Są to pytania retoryczne, bo obserwując Świat i to wszystko, co dzisiaj ten dwunożny produkt ewolucyjny wyrabia - możemy mówić o wręcz śmiertelnym kryzysie Kromaniończyka. Lecz trzeba tylko przestawić parę elementów tego całego DNA - a powstanie całkiem niwy gatunek. Na pewno nie zrobią tego zadufani materialiści amerykańscy, rosyjscy czy chińscy. Żadne Zielone Ludziki z Kosmosu także nie przyjdą nas wybawić. Musi być zachowana logiczna ciągłość i spójność całego tego procesu, czyli po prostu lojalność względem BOGA... I oczywiście WIELKIEJ MATKI...
Jak do tej pory, odpowiedzią na kryzys cywilizacyjny w każdym zakątku Ziemi była nowa religia. (Świeckie zrywy rewolucyjne wypalały się po kilku latach i nic nie wnosiły nowego.) Być może autentyczną nadzieję niósł na początku pontyfikatu Jan Paweł II - możliwe, że miała się nawet spełnić słynna Przepowiednia z Tęgoborzy: Trzy rzeki Świata dadzą trzy korony Pomazańcowi z Krakowa, cztery na krańcach sojusznicze strony, przysięgi mu złożą słowa. Można tę wizję przetłumaczyć tak, że dziełem tegoż Pomazańca miała być Wielka Światowa Reformacja Ekumeniczna, a potem Globalna Konferencja Pokojowa na rzecz światowego zjednoczenia. Wtedy faktycznie Wielki Polak zostałby Prorokiem i Autorytetem Duchowym Wszechczasów. (Który pod swoim prestiżem i majestatem zjednoczyłby polityków i przywódców religijnych. Połączyłby zasady tolerancji z poszanowaniem dla podstawowych wartości humanistycznych.) Piękna perspektywa? Miało być tak pięknie, ale wszystkie nadziej rozwiały się w połowie pontyfikatu, a Świat stał się bardziej koszmarny niż był przedtem!
Czy ma szanse ktoś następny? Nawet jeśliby teraz pojawił się
osobnik z jeszcze większą charyzmą, to i tak nikt już nie chciałby go
słuchać, bo cały Świat ma już dość pięknych słów, utopii i straconych
nadziei. Musiałaby pojawić się grupa z taką przewagą intelektualną i ogólnie psychobiologiczną,
jaką miał parędziesiąt tysięcy lat temu delikatny Kromaniończyk nad
silnym i prymitywnym Neandertalczykiem. No i musiałaby to być grupa
bardziej groźna niż Izraelici dla Kananejczyków i chrześcijanie dla
starożytnego Rzymu... Czy taka grupa ma teraz rozpocząć propagandę
przez Internet?
Nie żartujmy... Nowe właściwości ewolucyjne nie przychodzą burzliwie w sposób rewolucyjny. Pojawiają się cicho i podstępnie. Nie zapominajmy,
że w czasach dinozaurów przodek dzisiejszych słoni, nosorożców, koni i
ludzi wyglądał niepozornie jak szczur. Jeśli dzisiejszych bankierów,
miliarderów, politykierów, arystokratów, technokratów i wszelakich
"eliciuchów" uznany za dinozaury cywilizacji, to zapewne image i styl życia III Generacji biedzie się prezentował baaardzo skromnie... Ale za to Nowy Człowiek
będzie mógł żyć wolny jak ptak - przed którym stoi otworem cały Świat
bez granic. (Jak będzie chciał, to nawet nago zdobędzie Mount Everest -
oczywiście pod ochroną wspomnianego już kokonu energetycznego. )
To by na razie było tyle. Szczegóły techniczno-organizacyjne,
dotyczące praktycznej realizacji tych sześciu punktów, są obecnie w
fazie dopracowywania. Dlatego udostępniam je tylko osobom deklarującym
zdecydowaną współpracę. Może w przyszłym roku zorganizuję jakieś
warsztaty... (Dla zaawansowanych przewidziany jest na deser punkt "7"
)
Eryk Swarożecki
PS: Sceptykom doradzam zapoznanie się z teorią Wirusopochodnej Transmutacji Genetycznej - za którą genetyk Joshua Lederberg
dostał w latach pięćdziesiątych nagrodę Nobla. Druga rada: Lepiej coś
robić już teraz i nie czekać na krach, który niekoniecznie musi nadejść
w 2012 roku - ale jest nieuchronny i bliski! (Tonący nie musi się
chwytać przysłowiowej brzytwy, gdy ma przygotowaną tratwę ratunkową...
)
Dla "naukowej" przeciwwagi podam inna alternatywę na przyszłość: Otóż genialny uczony i astrofizyk Stephen Hawking
(uchodzący za najwybitniejszego myśliciela i wizjonera XX/XXI wieku !)
również uważa, że cywilizacja techniczna dobiegła kresu swoich
możliwości, a całkiem zniszczona Ziemia wkrótce nie będzie się nadawała
do zamieszkiwania! "Ratunek" dla ludzkości widzi taki, że najbogatsze i
najpotężniejsze elity stworzą dla siebie sztuczne enklawy ekologiczne
ma Księżycu i Marsie, zaś pozostały "motłoch" pozostawią w ziemskim piekle na samobójcze zatracenie... Mhmmmm...
Oto jaką przyszłość przewidują dla ludzkości owi "najmędrsi spośród
mądrych", czyli najbardziej wykształceni racjonaliści! Może obstawimy
jakieś zakłady? Bowiem 2012 rok już niedługo...
Komentarze
...w rozmowach prywatnych, więc postanowiłem sam "skomentować" swój tekst - nie ingerujac w jego pierwotną treść;
Medjugorie - to coś grubo więcej, niż Głosy i Sny. Monotonia i powtarzalność przekazywanych treści wynika tylko z tego, że szóstka wizjonerów jest przytłamszona przez duchownych i nie śmie zadawać wnikliwych, a tym bardziej WRYFIKUJĄCYCH pytań. (Czytałem pierwsze przekazy - to była przysłowiowa "rewolucja i dynamit".) To całe NIEZNANE (już od czasów biblijnych) - reaguje zawsze na miarę poziomu i mentalności specyficznie uwrażliwionych "mediów" - dokładnie jak napisał Kaisen Krysztaszek.
Co ciekawe - "teologia" w tym wypadku tylko przeszkadza. Jeśli taki czy inny wizjoner zaczyna czytać pisma religijne, słuchać duchownych i w ogóle dostosowywać się do jakiegoś z góry narzuconego kursu (a czasem poddawać się sugestiom jakichś ubocznych oszołomów!) - przekaz blednie i gaśnie. Biedną Bernadettę z Lourdes "czarni" poddali tak brutalnemu śledztwu, że tylko brakło ewidentnych tortur. Potem wygnali do klasztoru, gdzie dziewczyna zgasła w ZWĄTPIENIU I CIEŻKIEJ DEPRESJI. Zbałamucili też Łucję z Fatimy. Dlatego początkowe przekazy były proste, jasne i spójne - potem zamieniły się stopniowo w enigmatyczny bełkot. (Watykan opublikował parodię "III Tajemnicy" - czyli wybrał fragment najbardziej żenujący.)
Obserwowałem od samego początku to co się działo u nas w Oławie. W pierwszej fazie Kazimierz Domański był tak twardy, rzeczowy i spójny, że skapitulował przed nim oficer SB (!) - czyli wojskowy psychiatra, celowo oddelegowany celem "usadzenia" zuchwałego wizjonera. Esbek nie tylko że nie znalazł w gościu zaburzeń psychicznych, ale sam się NAWRÓCIŁ - przekreślając karierę i nadziej na sowitą rentę. Domańskiego uwalił dopiero najazd oszołomów, dzięki którym w Oławie pod koniec roku 1998 odbył się prawdziwy Festiwal Paranoi i Absurdów. (Byłem wręcz załamany, gdy dowiedziałem się, że ma być nocne czuwanie, czekanie na ognisty krzyż, ogólnoświatowe trzęsienie ziemi i powtórkę Potopu to był POCZĄTEK KOŃCA tego bardzo interesującego epizodu. Wkrótce potem Domański załamał się, pogodził z hierarchią i zmarł.)
Uwalony został też polski stygmatyk - Stefan Gwiazda z Wykrotu na Mazurach. (Wycofano też publikacje jego przekazów.) Rozmawiałem z nim - jako gościem wyjątkowo zrównoważonym, rzeczowym, rozsądnym i zdystansowanym: "Ech... Przydarzyło mi się to, co miało przydarzyć i tyle!" - machnął ręką i zmienił temat, gdy zacząłem mu zadawać dociekliwe pytania. (Bardzo nie lubił dziennikarzy, bo wszytko przekręcali: "Oni co innego myślą, mówią i piszą!" - zreasumował ich trafnie.)
*** Zarówno wizje Domańskiego jak i Gwiazdy miały ten sam wspólny mianownik: KRYZYS W KOŚCIELE, DEMORALIZACJA I UPADEK MORALNY KLERU, ORAZ ZMIANA SYTUACJI W POLSCE NA GORSZE - JEŚLI CHODZI O LOS PRZYSŁOWIOWYCH "MALUCZKICH"***
Domański był na tyle "upierdliwy" i twardy, że dostał się przed oblicze Jana Pawła II i wygarnął bez ogródek całe swoje expose. Papież wysłuchał w milczeniu i odpowiedział krótko: "Jedno ci powiem, synu! Będziesz prześladowany!"
Na temat C. G. Junga miałem dłuższą gadkę z jednym utytułowanym Benedyktynem (publicystą i wykładowcą) - nie pamiętam nazwiska - taki dość atletyczny facet z bródką. Twierdził, że "Jung pomylił pewne pojęcia" - ale wywinął się od odpowiedzi, gdy go nacisnąłem: "A biblijni Prorocy także?!
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.