zdjęcie Autora

27 maja 2013

Katarzyna Urbanowicz

Serial: Babcia ezoteryczna Sezon drugi
Lilith rzucająca cień

Kategoria: Twórczość

◀ Graciarnie Europy (5) Buty ◀ ► Enerdówek 2013 ►

            Każda obserwacja rzuca swój cień na obserwowany przedmiot. Weźmy takie dmuchawce, czyli inaczej kwiaty mniszka. Robiłam im kiedyś zdjęcie. Niestety nie udawało się zrobić go tak, żeby na gęstwę nie padał mój cień. W końcu zrezygnowałam i zostawiłam fotkę jak była. Felerną. Dopiero niedawno zobaczyłam, że cień nie zaszkodził materii zdjęcia. Mniszek w słońcu był mniej wyraźny, taki jakiś niedookreślony; zaś w moim cieniu zyskiwał na ostrości i kontraście. Kwiaty stawały się bardziej indywidualnymi jednostkami niż masą. Istnienie mojego cienia dodawało im głębi (i znaczenia też).

Cień

            Mój wieloletni przyjaciel, Jerzy Płaczek robił ostatnio zdjęcia dmuchawcom, czyli owym mniszkom, choć w innym stadium rozwoju, z narażeniem życia i zdrowia z powodu kohort komarów i meszek. Ma doskonały sprzęt i wielkie doświadczenie, więc w jego fotografiach taki bezczelny cień nie ma prawa się pojawić. Czy jednak jego podświadomość nie umiejscowiła się w niektórych roślinkach? Czy obserwator kąsany przez tabuny krwiopijców pozostał absolutnie obiektywny nie rzucając swojego cienia na ulotne, delikatne piękno dmuchawców-latawców?

Obejrzyjcie poniższe jego zdjęcie:

dmuchawca pół

                Czyż nie przypomina raczej ataku pierzastych strzał na bezbronne jądro kwiatu lub może piór wyrwanych ptakowi przez Wielkiego Agresora? Może to właśnie ukłucia komarów wyostrzyły wzrok mojego przyjaciela, że zamiast dostrzeganego świadomie delikatnego piękna, po które się wybrał na daleką łąkę, jego cień rejestrował agresję przyrody? Oczywiście fotografii tych jest cała seria, ja wybrałam tylko jedną i mój wybór, jak również konieczność redukcji rozdzielczości profesjonalnego zdjęcia stanowił cień cienia tego zdjęcia.

            Oderwę się od przyrodniczych przykładów. W astrologii dyskutuje się nad pojęciem Lilith: czy stanowi ona symptom czegoś, czy symptom braku czegoś. Legenda o Lilith jest niedookreślona, podobnie jak jej postać. Astrolodzy twierdzą, że przejawia się inaczej u mężczyzn niż u kobiet. Że posadowiona w strategicznym miejscu horoskopu może sugerować różne nieszczęścia ale i wybory, zwłaszcza kobiet. Że w horoskopie może pokazywać aborcję, zabójstwo dziecka, ale i feminizm.

         Piotr Piotrowski definiuje osobowość Lilith jako symbolizującą cień, wszystkie elementy psychiki, które, na co dzień stanowią dla nas tabu. Tranzyty Lilith wydobywają na powierzchnię, właśnie to, co chcemy ukryć, lub zapomnieć.

         Ewa Kornafel widzi ją jako uosobienie kobiecej świadomości swojej siły, którą mężczyzna odbiera jako postać ataku na swoją męskość. Zauważa ona, że feministki, polityczki, kobiety walczące o wolność najczęściej mają Lilith w Wodniku lub połączoną z Uranem

         Wojtek Jóźwiak widzi Lilith jako puste miejsce na orbicie księżyca symbolizujące puste miejsce w życiu (tekst z 28.12.2012 – p.t  „Puste miejsce (orbity), głodne duchy, brak języka jak brak ciała”

         Ja przeprowadziłam kiedyś analizę czterech pokoleń matek i córek o silnej Lilith z problemami w trzech pokoleniach z urodzeniem dziecka i ujawnieniem się choroby psychicznej po porodzie. Były to koniunkcje Lilith w ich horoskopach urodzeniowych z Neptunem, Księżycem i Uranem. Ja sama mam w urodzeniowym horoskopie koniunkcję Lilith z Księżycem i interpretuję to śladem Wojtka, jako zawiniony brak, pustkę po czymś, co nie zaistniało, a powinno.

         W dyskusji o Lilith na Akademii Astrologii ktoś określił ją jako drzazgę tkwiącą w naszej osobowości.

         Patrząc na przedstawione na wstępie fotografie można powiedzieć, że moja odzwierciedla przekonanie, iż cień czasem lepiej coś oświetla niż blask, a fotografia Jurka wskazuje bardziej na drzazgę.

         Jednak oboje wiemy, że jest to brak w naszych osobowościach, działanie „głodnych duchów”, który przejawia się inaczej, a jednak koresponduje ze sobą.

         Podsumowując: Jurek powinien dalej robić piękne zdjęcia, a ja, mizerna naśladowczyni, je komentować. Czy to oznacza, że dzięki temu nasze duchy przestaną być bardziej głodne?

         Mój stryj specjalizował się w wytworze leczniczych win lub dżemów z mniszka lekarskiego. Niestety, miały one obrzydliwy smak. I do tego sprowadza się znaczenie Lilith najbardziej przyziemne i trywialne. I tak źle i tak niedobrze. Jedno uleczy, drugie popsuje.

         A na koniec jeszcze jeden dmuchawiec Jurka: tym razem delikatny i śliczny:

dmuchawiec

◀ Graciarnie Europy (5) Buty ◀ ► Enerdówek 2013 ►


Komentarze

[foto]
1. Kwiatostany mniszkaWojciech Jóźwiak • 2013-05-27

Zwykle patrzymy na ulotne dmuchawce (dojrzałe kwiatostany mniszka lekarskiego) i nie zastawiamy się nad tym, czy one są. Są: wyrafinowaną wyrzutnią nasion tej rośliny. Ale każde nasienie jest już gotową rośliną. Nie jest plemnikiem-haploidem jak latający pyłek sosny, jest całym kompletnym gotowym do dalszego rozwoju organizmem. Ten organizm jest przez swoją ojcomatkę macierzystą roślinę dosłownie rzucany na wiatr. Jaką ma szansę wykiełkować i zakorzenić się itd? 1 na milion? Tam gdzie padnie nie od razu obumiera. (Bo z reguły NIE ma szans dalszego rozwoju.) Nasiona gromadzą się w glebie. Tam czekają na okazję. Okazją dawniej mogło być przyjście dzika, który przerył darń i naruszył dotychczasowych roślinnych dominantów. Dzisiaj okazji jest więcej, przede wszystkim ludzkie nieustanne grzebanie w ziemi. Homo sapiens jest przede wszystkim zwierzęciem Uporczywie Grzebiącym. Gleba jest naładowana, nabita nasionami. Gęsta od nich. Niektóre nasiona czekają w glebie miesiące, inne po kilkanaście kilkadziesiąt lat. W Japonii znaleziono nasiona w suszonych cegłach z wykopalisk sprzed iluś tysięcy lat. Wykiełkowały.
[foto]
2. KiełkowanieKatarzyna Urbanowicz • 2013-05-27

Bardzo dziękuję za komentarz, trochę mi wyjśniło sprawę czekiwania roślin na wykiełkowanie nawet po wielu latach. "Uzbrojenie" nasionka dmuchawca w pierzastą lotkę pozwala mu polecieć dalej od macierzystej rośliny, ale chyba utrudnia ukorzenienie się. A jednak rosną przeważnie kępami, potrafią zachwaścić cały trawnik, którego przecież nie rozkopujemy ani nie wzruszamy jego ziemi. Czyżby nasionka mniszka nie potrzebowały głębszego zakopywania tylko oczekiwały na zeschnięcie lub zgnicie lotki, która wykonała już swoje zadanie?

[foto]
3. Mniszek c.d.Wojciech Jóźwiak • 2013-05-27

Aż takich szczegółów z życia mniszka nie znam :) Poruszenie gleby na pewno kiełkowaniu mniszka pomaga, ale chyba wystarcza dochodzenie światła do gleby. W zwartej pokrywie wysokich traw mniszek się nie wysiewa, a na koszonych lub deptanych trawnikach tak.

W zwartej pokrywie wysokich traw w ogóle mało co ma szansę wyrosnąć. Ja obserwuję koło mnie, że głównie głogi potrafią sforsować tę barierę. Często na porzuconych polach jako pierwsza nie-trawna formacja wyrasta sawanna głogowa. Tak jest koło mnie wzdłuż autostrady pod Grodziskiem. Tak było ...dzieści lat temu na polach-łąkach pod Wilanowem gdzie teraz paskudna i szczęściem nieskończona Świątynia Opaczności.
Podobno pampa w Argentynie to wynik niedopuszczenia drzew (czyli lasu) przez trawy - mimo klimatu zupełnie "leśnego". Ale tam nie bylem, więc nie będę się wymądrzał.

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)