25 października 2014
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Nici opowieści
Klątwa demona
◀ Tabu wyobraźni ◀ ► Bosko-demoniczne gobeliny ►
Ja narracyjne
Z poszukiwań sposobu działania przyczyn i skutków wyskoczyło i pięć bogiń żywiołów. Mówi się trudno i żyje dalej. Boginie tyleż zaburzają percepcję przyczyn i skutków, co obdarzają mądrością potrzebną do ich dostrzegania. Można jeszcze krótko podsumować: To relacje zaburzają nam percepcję przyczyn i skutków. Jesteśmy zwierzakami relacyjnymi, stadnymi racjonalizującymi, ale nie racjonalnymi. Ta prospołeczność, prorelacyjność okiełznana obdarza mądrością, kreatywnością i… kilkoma innymi błogosławieństwami tej czy innej bogini.
Wsio, stop i basta, temat zamknięty, wystarczy mówienia o zjawiskach nieopisywalnych z natury i precyzyjnego opowiadania o niedookreślonym zdarzeniu. Już nic nie mówię, milczę, nie piszę, stop i basta. Ćććććć. A jednak:
Opowieści nie dbają o to, kto bierze w nich udział. Ważne jest tylko, by były opowiadane, by się powtarzały. Albo też, jeśli wolicie, można sobie to wyobrazić inaczej: opowieść to forma pasożytnicza, naginająca życie ludzi tak, by służyło jej samej.
Napisał znany komentator rzeczywistości, nierzeczywistości i opowieści (TM) Terry Pratchett. I to jest tym, co mamy: Opowieści o przyczynach i skutkach. Precyzyjniej to ujmując: Opowieści o przyczynach i skutkach, ich sensie i nonsensie mają nas.
To można odkryć, jeśli posłużymy się metaforą „Życie to opowieść”. I to jest odkrycie prawdziwe w twardym, neurologicznym znaczeniu. Mamy w różnym stopniu rozwinięte ośrodki odpowiedzialne np. za procesowanie mowy, przeważnie nie rozwinięte..., zdolności autonarracyjne etc.
„Życie to opowieść” pozwala spojrzeć na ludzi i rzeczywistość z perspektywy, którą można nazwać perspektywą czterech zaprzeczeń:
Nie dualizm – opowieści nie są od nas oddzielone;
Nie monizm – opowieści nie są nami, są tylko opowieściami;
Nie eternalizm – opowieści nie są trwałe, zmieniają się w czasie;
Nie nihilizm – opowieści są, nie są nierealne, niosą treść.
I jeśli słucha się z tej perspektywy uważnie można wychwycić metafory, a nawet doświadczenia jakie przejawiają się w tych opowieściach. Można nawet zrozumieć sposób, w jaki opowieści mają daną osobę, i z czasem zacząć rozumieć sposób, w jaki nasze opowieści mają nas.
Przyjmując tą perspektywę, słuchając, można nawet poczuć, w jaką stronę napięte są nici tej opowieści, z kim i z czym powiązane, w jaki sposób są naładowane emocjonalnie czy psychoenergetycznie, wyczuć kolejne opowieści. A nawet więcej, można się poczuć dobrze ze swoją opowieścią. I mieć ją.
I nie jest to łatwe. Tu trzeba mądrości
i sprytu, ciężkiej pracy i długotrwale przygotowanego podstępu, pragmatyzmu i prowokacji. Trzeba dokonać
niemożliwego, by opowieści przestały należeć do boga niebios, a zaczęły do tego świata.
◀ Tabu wyobraźni ◀ ► Bosko-demoniczne gobeliny ►
Komentarze
serdecznie pozdrawiam
pozdrawiam, Bożena Konczanin
pozdrawiam. Bożena Konczanin
pozdrawiam
To jest droga przez "las iluzji".
Lubię baśnie i legendy różnych narodów. Na ogół jest w nich ukryty przekaz aby poprzez doświadczenie innych uczyć się. Jest to ponadczasowe i ponadosobowe , wielorakie w wielu poziomach , bez oceny i przypinania łatek do konkretnych osób - czy to jest opowieść .... ???
W Opowieści typu Rzeczywistość - przekaz został zastąpiony przez ocenę .... a to już krok do subiektywitmu .
Wracajac do Pratcheta "Trzy Wiedźmy " ...
Babcia Weatherwax odwróciła się powoli, by spojrzeć na publiczność.... Słowa opływały ich w niruchomym powietrzu. To była prawda. Prawdziwsza nawet niż rzeczywistość. To była historia. Może i fałszywa, ale to nie miało nic do rzeczy.
Nigdy nie poświęcała słowom wiele czasu. Uważała je za zbyt niematerialne .. Słowa w istocie były niematerialne, ustępliwe jak woda, ale też potężne jak woda. A teraz spływały na widzów, podmywały brzegi prawdy i unosiły ze sobą przyszłość. ....
Kto napisał ten Teatr, musiał znać się na magii. Nawet ja wierzę w to , a przecież wiem, że nie ma w tym odrobiny prawdy.
To Sztuka będąca Zwierciadłm Życia. I dlatego wszystko jest na odwrót.
Księgi magiczne mają coś w rodzaju własnego życia. Niektóre nawet zbyt wiele; na przykład pierwsze wydanie „Necrotelicomiconu" trzeba trzymać między żelaznymi płytami, „Prawdziwa Sztuka Lewitacyi" spędziła ostatnie sto pięćdziesiąt lat między krokwiami dachu, a „Compendyum Magji Seksu Ge Fordge´a" tkwi w kadzi z lodem, w osobnym pomieszczeniu, zaś surowa reguła stwierdza, że dzieło to mogą czytać jedynie magowie po osiemdziesiątce, w miarę możliwości martwi.
Nad Światem Dysku wstawał kolejny dzień..... ale wstawał niezwykle wolno. Oto dlaczego.. Kiedy światło napotyka silne pole magiczne, traci wszelki zapał. Zwalnia natychmiast.....
pozdrawiam
Pratchett świetnie mówi o tabu. W tym wydaniu, o tabu śmierci: https://www.youtube.com/watch?v=LqjfwrRQvQA
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
