zdjęcie Autora

07 kwietnia 2026

ᚨᚱᛁᚢᛋ

Serial: Sny i wizje
Pałac, zaświaty i uwolnienie

Kategoria: Sny i wizje

◀ Ratowanie kogoś ważnego ◀ ►

Na początku byłem w firmie mojej koleżanki, którą znam z rzeczywistości. Trafiłem tam nagle i byłem od pasa w dół nagi. W normalnej sytuacji byłoby to dla mnie bardzo niekomfortowe, ale w tym śnie przyjąłem to zaskakująco spokojnie. Powiedziałem tylko, że coś się wydarzyło — choć nie wiedziałem co. Co ciekawe, nikt w tej firmie nie zwrócił na to większej uwagi, również moja koleżanka zachowała się zupełnie naturalnie.
Potem znalazłem się w ogromnym pałacu — przypominającym coś z „Ziemi Obiecanej”. Był wielki, ale zniszczony i zaniedbany. Padał intensywny deszcz, jakby ktoś lał wodę z węża. W środku również kapało, nawet na klatce schodowej.
Wszedłem do ogromnego pomieszczenia, jakby salonu, ale przeznaczonego dla jednej osoby. Miał około 400 m². Podłoga była zalana wodą. Wiedziałem, że muszę dostać się na pierwsze piętro, które wyglądało jak balkon, ale nie było schodów ani normalnego dostępu.
Postanowiłem wspinać się po meblach. Szedłem od lewej strony, potem na ścianie z oknami vis a vis drzwi którymi wszedłem, wspinając się po krzesłach i sofach. Kilka razy spadłem, bo było ślisko, ale ostatecznie przeszedłem całą długość ściany i dotarłem na prawą stronę, skąd mogłem wskoczyć na balkon.
W tym momencie do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn. Nie zwracali na mnie uwagi i powiedzieli, że ludzie z trzeciego piętra są jeszcze uwięzieni — mimo że ja próbowałem dostać się tylko na pierwsze.
Po wspięciu się i dotarciu na poziom pierwszego piętra znalazłem się w innym świecie. Był on dziwny — przypominał lata 50., ale miał charakter zaświatów. Wszystko było spowite mleczną mgłą, jakby w lekkim dymie.
Ten świat miał jednak bardzo nietypową formę — był „płaski”, jakby zamknięty pomiędzy dwiema szybami. Miał około metra wysokości. Mimo że ja byłem normalnych rozmiarów, nie stanowiło to problemu — po prostu wiedziałem, że ten świat tak wygląda i funkcjonuje. To było naturalne w logice snu.
Ludzie tam obecni poruszali się i istnieli w tej przestrzeni, śpiewając dość skoczną melodię opartą na jednym słowie: „psychotropy”.
W tym świecie odnalazłem moją koleżankę — leżała w stanie przypominającym sen, ale była świadoma. Złapała mnie za rękę i powiedziała dwa razy moje imię. 
Odpowiedziałem: „Znalazłem Cię. Za miesiąc Cię uwolnię”.
Miałem przekonanie, że ona się tam regeneruje — że jej ciało funkcjonuje normalnie w rzeczywistości, ale jej „część” przebywa w tym miejscu.

◀ Ratowanie kogoś ważnego ◀ ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)