16 września 2012
Terravis Wiktor Rumocki
Serial: Sacrum & Profanum
Paleolit - Neolit czyli polowanie kontra Dożynki
◀ O zaniku szamanizmu - moc środka i moc skraju raz jeszcze ◀ ► Root of all evil? ►
Witam Czytelników!
Inspiracją do napisania tego odcinka blogu stał się niedawny tekst Wydawcy Taraki pt. Poezja szamańska a także akcja prowadzona na facebooku pt. nienawidzę myśliwych, którą Taraka jak zauważyłem popiera. W związku z powyższymi mam parę spostrzeżeń o których poniżej.
W odcinku swego blogu Wojciech Jóźwiak zauważa, że szamanizm (i w domyśle również neoszamanizm wraz ze wszystkimi typowymi dla niego praktykami i wierzeniami) różni się od pogaństwa - rodzimowierstwa w pewnej dość istotnej kwestii. Pogaństwo jest neolityczne w przeciwieństwie do paleolitycznego szamanizmu. Tu cytat (podkreślenia moje):
"Rodzimowierstwo jest neolityczne. Sięga do neolitycznych rolniczych warstw naszego ducha, umysłu, tradycji, infosfery, imaginerium. Na jesieni rodzimowiercy zbierają się by celebrować Dożynki. Co mnie obchodzą Dożynki? (...) Co mnie obchodzi tradycja siewu, koszenia, młócenia, tarcia w żarnach itp? Plus cały nadbudowany nad tym feudalizm?"
Dwa ważne pytania! A więc odpowiadając na pierwsze czyli: Co nas obchodzą Dożynki? Otóż trzeba zauważyć, że dzięki rolnictwu drogi Wojtku nie musimy polować. Tropić w lesie i zabijać żyjącego tam zwierza, czyli robić tego co jest Ci wstrętne. Nie mam tu zamiaru bronić patologii obecnych wśród współczesnej "braci łowieckiej", ale nie da się nie zauważyć, że duchowe szamańskie tradycje paleolityczne są ściśle związane z łowiectwem - ludzie paleolitu byli myśliwymi i trzeba mieć to na uwadze. Liczne magiczne rytuały szamańskie miały na celu między innymi zapewnienie powodzenia w polowaniu.
W cytowanym już odcinku blogu Wydawcy pada też pytanie, czy istnieje poezja szamańska? Przyznam, że takiej nie znam, ale istnieje malarstwo szamańskie i to jak się okazuje nie tylko to znane z paleolitycznych grot takich jak ta w Lascaux. Współczesnym malarzem, którego liczne dzieła można niewątpliwie zaliczyć do sztuki szamańskiej był czeski paleoilustrator Zdeněk Burian. Wiele jego prac ilustrujących życie ludzi pierwotnych do dzisiaj nie ma sobie równych. Poniżej zamieszczam kilka przykładów jego twórczości.
Szaman w czasie rytuału
Szaman z figurką - idolem płodności
Łowy na mamuta
Szczególnie wart uwagi jest poniższy obraz:
Oto Wielki Myśliwy - jeden z najstarszych archetypów znanych ludzkości.
Dlaczego współcześnie tak wielu ludzi władzy poluje? W odległych epokach na poważanie i udział we władzy mógł liczyć jedynie sprawny myśliwy, dlatego oceniając myśliwskie pasje współcześnie rządzących uważam to nie za sadyzm lecz atawizm - geny się odzywają.
Wracając do Neolitu to owszem uwolnił on nas od konieczności polowania, ale jak słusznie Wydawca to zauważył wynalazkiem tej epoki jest feudalizm i ścisła hierarchia, a także zorganizowane religie. Od siebie dodam, że szczególnie godny uwagi jest jeden neolityczny wynalazek: jest nim bat
Narzędzie służące do poganiania stad z początku zwierzęcych później także ludzkich.
"Terravis" Wiktor Rumocki
◀ O zaniku szamanizmu - moc środka i moc skraju raz jeszcze ◀ ► Root of all evil? ►
Komentarze
Mnie od jakiegoś czasu fascynuje inna kwestia, ale wokół myśliwstwa i czasu (epok) krążąca. Grupa krwi. 0Rh+ którą mam jest najstarsza, myśliwska, mięsna. Nie dla mnie całkowity wegetarianizm. Temat wart dalszych poszukiwań. A obrazy inspirujące :))
![[foto]](/author_photo/wj_X15.jpg)
Ponieważ jak widzę nie każdy to czuje, to powinienem coś więcej napisać o PSYCHOANALIZIE tego żałosnego skrzywienia umysłu.
Również nieludzka harówka od świtu do nocy to nowinka rewolucji neolitycznej, jakże trwała!
Ludzie z czasów wielkich łowów fizycznie skarleli i osłabli gdy zaczęli uprawiać ziemię.
Uważam jednak że tu, i teraz, czyli w dzisiejszej Europie, myślistwo jest szkodliwym, absurdalnym anachronizmem, może za wyjątkiem szczególnie wielkich obszarów leśnych odległych od cywilizacji.
![[foto]](/author_photo/wj_X15.jpg)
Paleolitycy Herzoga zwierzęta obserwują, studiują, uwieczniają - i zapewne dobrze im życzą żyjąc z nimi w mistycznej unii.
Zapewne ludzie paleolitu bywali i tacy i tacy. Paleolit trwał bardzo długo, w rzeczywistości jest to zbiorczy "worek" na określenie wszystkich ludzkich kultur i ludów, które żyły PRZED neolitem czyli nie używały techniki polerowania ostrzy z krzemionki. Cala historia człowieka aż do 10 tys lat temu to jest paleolit.
Zdeněk Burian malował łowców mamutów inspirowany wykopaliskami w Věstonicach nad Dyją, to jest koło Mikulowa, gdzie kiedyś stało się na przejściu do Austrii. Stamtąd pochodzi "Wenus wiestonicka", którą widać na obrazie Buriana powyżej - szaman ją prezentuje na kamieniu.
Będąc dzieckiem przeczytałem powieść pt. "Łowcy mamutów" - w polskiej Wikipedii jej nie ma, ale jest w czeskiej: Lovci mamutů, autor Eduard Štorch - dzieje się w tych samych "okolicznościach przyrody", pod Wiestonicami. Z duzym wzruszeniem zidentyfikowałem teraz tę książkę. Chociaż, jak sobie teraz przypominam coś z niej, to była naiwna i dydaktycznie spłaszczająca.
O myśliwych napiszę osobno i w swoim blogu.
A co do mamutów po czesku, to proszę przeczytać sobie na głos, czyż nie wzruszające:
Mamut (z ruského мамонт) je vyhynulý rod z čeledi slonovitých a řádu chobotnatců. Mamuti tedy byli podobní dnešním slonům, měli dlouhé zahnuté kly a severské druhy dlouhé chlupy.
(Chlupy to włosy.)
![[foto]](/author_photo/kapalka.jpg)
Właśnie chciałem napisać, że to samo co niektórzy myślą o myśliwych (zbieżność słów chyba przypadkowa), to ja myślę również o wędkarzach. To, co oni robią, to też jest zabijanie dla przyjemności i należy to traktować tak samo, jak myślistwo. Możliwości kontaktu z Naturą jest tak wiele, że do polowania i wędkowania może się odwoływać tylko ktoś o żałośnie nisko rozwiniętej wyobraźni albo ktoś usilnie szukający wytłumaczenia dla tego, co robi.
![[foto]](/author_photo/Taraka.jpg)
Ja też przeczytałam tę powieść. Zapamietałam z niej jedną scenę: Grupa myśliwych przemieszcza się przez bagna w ciszy. Jedno z niemowląt głośno kwili, więc matka najpierw próbuje zatkać mu ręką buzię, ale kiedy to nie daje rezultatu, po prostu ciska dziecko w błoto i idzie dalej. Nikt nie reaguje - kobiecie wolno zrobić co chce z dzieckiem, zwłaszcza, że jego płacz może postawić pod znakiem zapytanie powodzenie łowów. Może tak jest, że z opowieści myśliwskich kobiety wyczytują coś innego, a mężczyźni też. Chwała tym mężczyznom, którzy czytają wszystkie wątki. Myślistwo i rybołówstwo wymaga czytania wszystkich wątków - wszak to styl życia, a nie tylko miłe rozkosze zabijania
Miejsce: Bieszczady, chatka
Czas: luty
Bohaterowie opowiadania: Ludzie i ludzie z miasta
Siedzieliśmy już dwa dni w domu Piotra i jego trzech synów - dwóch miastowych i Oni.
Rozmowy o wszystkim.
Koło południa drugiego dnia, dwóch synów Piotra bez słów ubrało się i wyszli z domu. Wrócili po godzinie niosąc polędwice i szynki jelenia.
Jak się okazało przez dwa dni my miastowi próżnowaliśmy, oni przez okno chatki obserwowali wilki , które ganiały jelenia i zagoniły go na śmierć.
Ci ludzie, wilki i jeleń cały czas byli na polowaniu.
czy to co powyżej ma jakiś związek z artykułem dotyczącym przejścia pomiędzy paleolitem i neolitem, czy jest jakiś trwały punkt, miejsce zmian?
Zdolności adaptacyjne ludzi do warunków otoczenia są niczym nie ograniczone, energia pójdzie za uwagą, formy kultu są takie jak warunki bytowania i sposób prowadzonej gospodarki, to co otacza społeczeństwo wygeneruje jego dążenia do form kultu lub ich braku.
Wed
![[foto]](/author_photo/wj_X15.jpg)
W tej historii jest inna i ciekawsza ciekawostka: płacz a raczej wrzaski niemowląt. Mnie się widzi, że gdyby niemowlęta H. sapiens paleolitycznego i dawniejszego, i nawet późniejszego miały zwyczaj tak wrednie hałasować, jak to robią niemowlęta dzisiejsze, to by zostały Zjedzone. - Przez skrzętne Hieny, Wilki i Lamparty. Z czego wnioskuję, że pra-niemowlęta były dużo spokojniejsze i nie robiły awantur swoim matkom i nie narażały współnosicieli genów na atak drapieżników. Z czego dalszy wniosek, że z naszymi niemowlętami coś musi być nie tak - że żyją w jakimś rodzaju stresu, który nie był znany ludziom i ich młodym w czasach dawniejszych.
Co na to Nauka? Czy Ktoś coś o tym wie?
Pozdrawiam ---
![[foto]](/author_photo/Taraka.jpg)
Nie do końca się z Tobą, Wojtku zgadzam. Oczywiście, to wymysł powieściowy - zresztą dość chętnie powielany (ostatnio widziałam go w jakimś filmie o Indianach).
Znam jednak autentyczne przykłady, uzasadnione pisemnymi potwierdzeniami, jak matki dusiły własne dzieci, gdy mogły one płaczem sprowadzić niebezpieczeństwo na resztę rodziny. Opisane są w zeznaniach osób ocalałych z pogromów na Wołyniu, a także we wspomnieniach ukrywających się Żydów. Kilka takich historii zawiera książka Władysława i Ewy Siemaszko "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalisów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945. Znam dokładnie treść tomów 1-3 innych już nie - choc jest to wydawnictwo stale aktualizowane. Książka zawiera wyłącznie dokumenty - spisy osób zamordowanych oraz zeznania złożone oficjalnie. Niezależnie od tego w opowieściach rodzinnych przewija się też taki wątek. Nie oznacza to oczywiście, że ludzie paleolitu mieli dzieci głośno płaczące, choć i to możliwe. Jeżeli jednak traktować wojny lokalne (a taką była rzeź wołyńska) jako przedłużenie wojen plemiennych prowadzonych w oparciu o doświadczenia polowań, to scena przedstawiona przez autora powieści jest całkiem prawdopodobna (mimo, że zapewne dzieci ludzi pierwotnych nie były tak rozkapryszone jak współczesne.
Chciałabym jednak zwrócić uwagę na fakt, że takie i podobne pod względem dramatyzmu wydarzenia opisują greckie mity, co wskazuje na ich archetypiczność i prawdopodobieństwo rzeczywistych prawzorów.
![[foto]](/author_photo/jaczewski.jpg)
Piszę o naiwności tego modelu, ze względu na odgórne narzucanie wartości sugerujące "prymitywizm i niedorozwinięcie, niedojrzałość" kultur czy społeczności dzieciobójczych i oczywiste rozwinięcie kultur pomagających.
Jak na moje oko nie ma podstawy twierdzić, że noworodki wtedy były jakoś cichsze od dzisiejszych., choć oczywiste jest powiedzenie o większej śmiertelności. Za to myślę, że jakąś rolę w ewentualnych różnicach zachowań miało krępowanie noworodków. Na oko i pierwsze skojarzenie ściśle owinięty niemowlak musiał być przynajmniej odrobinę cichszy. I może min. stąd ten długo utrzymujący się zwyczaj.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.