26 czerwca 2012
Wojciech Jóźwiak
Serial: Twarda Ścieżka i podobne sposoby
Co piszą inni o gurach, czyli o rywalizacji i odkochaniu
◀ Nie guru ◀ ► Co Twarda Ścieżka ma wspólnego z szamanizmem? ►
Taką relacje znalazłem w Sieci:
Byłem ostatnio [tj. zapewne w maju br., 2012 - WJ] tydzień /.../ w aszramie pewnej organizacji jogicznej, w Polsce. /.../ Dwa pierwsze dni po prostu zdychałem energetycznie. Wychodziły mi ogromne emocje, jeszcze z poprzednich wcieleń, w których byłem w Indiach. Miałem /.../ poczucie, że mistrz rezydujący w aszramie jest mało mądry, by nie rzec głupi, że nie prowadzi dobrze uczniów, że oszukuje, że powinienem zająć jego miejsce. Że powinienem pokazać stan mojego oświecenia poprzez rywalizację z guru /.../ i powinienem z nim wygrać. W ten sposób udowodnię swoje oświecenie i dostanę się na odpowiednie dla mnie miejsce. Oczywiście to wszystko to były nieprawdziwe przekonania, które ciężko oddychając i ledwie widząc na oczy puszczałem w pierwszych dwóch dniach.
(Całość tu: Jogiczne odrzucenie Duszy, autor: „Świat Ducha”.)
Znakomicie opisane zjawisko rywalizacji z guru! No ale tak dzieje się automatycznie, kiedy instytucja guru, w Indiach obliczona na całe życie (całe życie masz jednego guru, guru wybierasz na całe życie, które poza tym jest krótkie i typowe) przenoszona jest – też automatycznie – do naszych warunków, kiedy tego oto guru masz na tydzień, podczas warsztatów! Nic dziwnego, że z szacownego przekazu wyższych stanów ducha robi się cyrk.
Strata taka, że wielu ludzi, i to jest dość częste i typowe, łapie się najpierw na kult guru (co bywa, że przybiera postać podobną do zakochania), a potem równie gwałtownie odkochuje się, rozczarowuje i stwierdza, że to wszystko szajs, udawanie, nabijanie kasy i nadymanie ego guru albo (to też dzieje się z wielką siłą) eg jego przybocznych „urzędników”. To rozczarowanie przenosi się i jest uogólniane (zwykły wniosek ludzkiego rozsądku) na całą jogę, cały buddyzm, cały szamanizm itd.
Co z tym zrobić? Przede wszystkim, z niektórymi przypadkami nie zrobisz nic. Są gurowie zadowoleni ze swojego urzędu i ci gurami pozostaną. Są uczniowie-followers podgurowcy, którzy będą wprawdzie popłakiwać w poduszkę, że guru ich nie kocha lub że surowo karci, ale ich masochistyczna psychowarstwa będzie dopieszczona. Jest też siła nawyku, ta sama, która każe milionom ludzi pozostawać w religiach, chociaż te organizacje i ich przywódcy ich jawnie uzależniają, nadużywają, dołują i wyzyskują.
Oczywiście, praca rozwojowa nie musi odbywać się w stylu guru. Mnie najbardziej odpowiada model brygady lub drużyny: ktoś kieruje, ponieważ coś umie trochę lepiej, ale tym, co trzyma grupę jest wspólny cel, zadanie czy projekt, a nie hipnoza na pouczenia i osobę „ober-szefa”.
◀ Nie guru ◀ ► Co Twarda Ścieżka ma wspólnego z szamanizmem? ►
Komentarze
poniżej fajny opis z książki Mindella:
"Pamiętam, jak nauczyłem się tego od mężczyzny, którego spotkałem pierwszy raz na moim wykładzie w Bombaju. Podszedł do mnie i powiedział: "Doktorze Mindell, chciałbym, żeby pan został moim guru". Wzdrygnąłem się nieco i zacząłem się zastanawiać, jak poradzić sobie z jego uczuciami.
Dzisiaj jestem mu wdzięczny za to, że był moim guru, pokazując jak radzić sobie z uczuciami. "Doktorze Mindell, niech się pan tym nie przejmuje. To nie jest sprawa osobista." - wyjaśnił - "nie ma to nic wspólnego ani z panem, ani ze mną. Pan zostanie moim guru, ale nie musi pan nic robić. Bedę nosił pana zdjęcie i w razie konieczności będę z nim rozmawiać." "
w: "Szamanizm i Psychologia"
Poza tym ja niczego nie wyprojektowuję, a jeśli uogólniam to na podstawie własnych kilku doświadczeń. Kilka "sekt i komun" w życiu zaliczyłem...
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
