29 kwietnia 2015
Wojciech Jóźwiak
Serial: Twarda Ścieżka i podobne sposoby
Podnoszenie energii
◀ Warsztaty... - Co to właściwie jest? ◀ ► Dusza zdarzenia ►
Podczas którychś warsztatów, instruując nas jak przejść przez ogień, Mattie Davis-Wolfe powiedziała: „podnieś swoją energię do góry” – chodziło przy tym o bardzo konkretną czynność, o przeniesie tej energii w górę ciała. I kontynuowała: „A jeśli nie wiesz, jak to zrobić, to wyobraź sobie, że wiesz!”
Jak widać, dobrze zapamiętałem tamtą lekcję.
W tym, co powiedziała Mattie, są dwie sprawy. Pierwsza, to energia i manipulowanie nią. Druga, to pytanie jak to robić – i odpowiedź: należy wyobrazić sobie, że wiesz, i wtedy będziesz wiedzieć. To jest właśnie to szamańskie korzystanie z wiedzy bezpośredniej.
Podnoszenie lub przenoszenie energii w górę ćwiczyłem wielokrotnie później i nie tylko przy przechodzeniu po ogniu. Jest to pożyteczna praktyka, która działa przy mnóstwie przypadków i sytuacji. Właściwie można ją stosować zawsze i wszędzie, i jako odpowiedź na jakąkolwiek trudność lub progowe zadanie – podobne do tego, jakim było, wtedy, zbliżające się wejście na ogień.
Co robisz? – Oddychasz. Skupiasz się. Skupiasz się na oddechu. Wypełniasz świadomość tylko tą jedną czynnością. Odwołujesz się do swojego Ciała i do jego Mądrości (koniecznie wielką literą), po czym przenosisz energię do punktu ponad głową. Do czakry Sahasrary. Dobrze też jest przy tym zwizualizować swoją oś, oś ciała – pospolicie kręgosłup, jak kto woli, ale to nie jest kręgosłup dosłowny, tylko taki energetyczny – jako strumień światła, pustą rurę, rurę światła, pień świetlistego drzewa itp.... w chłodnych kolorach, niczego nie rozgrzewasz. – I dalej już patrzysz na świat z tego nowego punktu skupienia, z poziomu sahasrary. Sponad własnej głowy.
To jest dobre ćwiczenie na spacer, lub na jakikolwiek moment, kiedy gdzieś idziesz, przechodzisz z miejsca na miejsce. Przy okazji prostuje ci się kręgosłup, sklęsa wdowi garb czy cokolwiek, co masz nawyk dźwigać na sobie. Stajesz się lekki/lekka... Aha, bo to ćwiczenie ma jeszcze jedno piętro; wykonujesz dodatkową magiczną czynność: wraz z podniesieniem energii ponad głowę, zmniejszasz swój ciężar. Wysysasz swój ciężar do góry. Osłabiasz grawitację, a właściwie przemieniasz grawitację z ciężaru ciała na kierunek pionowy. (Każesz jej się inaczej wyrażać subtelniej.)
To wysysanie ciężaru ma swój punkt przyłożenia: przyłożone jest do dolnej części brzucha i tam napinają się mięśnie, trochę jak przy nauli (wciąganiu brzucha) w hatha-jodze. Możesz ćwiczyć także siedząc.
Przypomniało mi się jeszcze, że wtedy Mattie kazała przenieść energię powyżej pasa, od pasa w górę. Ale powyżej głowy też działa. Wypróbuj jedno i drugie.
Możesz zwizualizować światło ponad głową, tam gdzie przeniosłeś energię.
◀ Warsztaty... - Co to właściwie jest? ◀ ► Dusza zdarzenia ►
Komentarze
(Poza tym, dentyści ostatnio znieczulają, więc zostaje [prawie] sama przyjemność :)
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
