10 października 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Rosół z czasu
◀ Ateista nie jest diabłem ◀ ► Koło mądrości - mitologiczny czas rytualny ►
Ciąg dalszy rozważań nad czasem i pułapką czasu. Zajmiemy się kurą i jajkiem czy gołębiem i zwłaszczą.. i sprawdźmy, co się da z tego ugotować. Tj zajmijmy się modelem czasu "czas to zupa".
Czas to zupa, a kluski w niej do doświadczenia.
To jest sposób przeżywania dla nas najnaturalniejszy tj. najmniej uwarunkowany społecznie. Taki czas zbieracki: Idziesz lasem, o jeżyna - mniam. pychaa...
Wieczne i ciągłe tu i teraz w którym w jedno zlewa się czas i przestrzeń. Odległość stanowi podstawę intensywności reagowania, przyczyna i skutek mają drugorzędne znaczenie: Tygrys, Niedźwiedź - daleko - nie reaguj. Dzik - blisko - zmykaj na drzewo.
Żaba - blisko - łap i jedz! Nie, żab nie jemy..:) Nie bez powodu podaję filmik z akademii pana kleksa, bo jest to wczesnodziecięcy sposób przeżywania czasu.
I to skrzętnie wykorzystują filozofie tu i teraz - mianowicie ten styl powoduje regresję i wzrost "dziecięcych" potrzeb i stylów reagowania. Potrzebę "prostych" zasad życia w świecie -reagowania na wskazówki o świecie, obecności "opiekunów", instynktowny głód relacyjnego wsparcia.
Z pozytywów oczywistych, jest to styl percepcji czasu błogiego, flow, stanów ekstatycznych, szczęśliwego, zrelaksowanego życia i głębokiego transu.
Bardziej ukryte jest w tym podatność na uzależnienia. tj. proste reagowanie na bodźce ułatwia uczenie się. W obrębie wychowania i dorastania te bodźce ulegają ciągłym zmianom i komplikowaniu - dziecko się uczy. Jednak w dojrzałym wieku - większość bodźców jest już znana. Co za tym idzie te bodźce (wydarzenia) postrzegane są wewnętrznie jako niezmienne - ten sam bodziec stymuluje taką samą reakcję.
A zatem jeśli ta reakcja jest przyjemna - głód takowej stymulacji. Uzależnienie. I tyczy się to dowolnej gamy bodźców: od stricte używek przez bodźce płynące z miejsca i osób, do idei i myśli.
To podstawowe przeżywanie czasu - czas to zupa - jest zjawiskiem bazowym naszej TOŻSAMOŚCI. Od prostego poczucia istnienia do skomplikowanej i wieloaspektowej tożsamości społecznej. Naszą tożsamość - JA - przeżywamy jako taką zupę. Nie kwestionujemy tego, co się wyłania i jest bliższe lub zanika i jest dalsze. Ten brak kwestionowania - i zgodność reagowania z własną tożsamością - możemy nazwać zjawiskiem transu głębokiego. I inaczej to formułując: nasza tożsamość jest jednym z naszych podstawowych uzależnień.
Co za tym idzie dla osoby, której tożsamość osadzona jest mocno na społecznych uwarunkowaniach czasu liniowego - wpadnięcie na dłużej w "czas to zupa" wiąże się z mocnym poczuciem dezintegracji. Głęboką depresją, ciemną nocą duszy, utratą kontroli nad czymkolwiek i desperackim pragnieniem odzyskania "czasu liniowego" - objawy odwykowe w których łatwo o głód czegokolwiek, co daje poczucie tożsamości (jedna z przyczyn dla których ludzie trzymają się naprawdę irracjonalnych grup i przekonań, byle wyrazistych i budujących tożsamość grupową)
Tu wychodzi budyniowatość naszego Ja tj, że nie jest to taki ciągły, sztywny, niezmienny konstrukt jak nam się zdaje, w naszej iluzji poczucia siebie. Wprost przeciwnie potrzebujemy ciągle go zmieniać i ożywiać, zasilać - żyć w generatywnym transie. Nie za dużo, nie za mało - kontrolując uzależnienie. (Życie jest uzależniające!)
Co za tym idzie "czas to zupa"- jest naszym rosołem. Fizycznie-fizjologicznie i psychologicznie- potrzebujemy chwil przeżywanych w ten sposób dla rekonstrukcji podtrzymania naszej tożsamości. W podobny sposób uzależnienia jednostek formułują tożsamość społeczną!
Ciekawe, co było najpierw ? - jajko(tożsamość) czy kura(percepcja czasu).
C.D.N.
Czas to zupa, a kluski w niej do doświadczenia.
To jest sposób przeżywania dla nas najnaturalniejszy tj. najmniej uwarunkowany społecznie. Taki czas zbieracki: Idziesz lasem, o jeżyna - mniam. pychaa...
Wieczne i ciągłe tu i teraz w którym w jedno zlewa się czas i przestrzeń. Odległość stanowi podstawę intensywności reagowania, przyczyna i skutek mają drugorzędne znaczenie: Tygrys, Niedźwiedź - daleko - nie reaguj. Dzik - blisko - zmykaj na drzewo.
Żaba - blisko - łap i jedz! Nie, żab nie jemy..:) Nie bez powodu podaję filmik z akademii pana kleksa, bo jest to wczesnodziecięcy sposób przeżywania czasu.
I to skrzętnie wykorzystują filozofie tu i teraz - mianowicie ten styl powoduje regresję i wzrost "dziecięcych" potrzeb i stylów reagowania. Potrzebę "prostych" zasad życia w świecie -reagowania na wskazówki o świecie, obecności "opiekunów", instynktowny głód relacyjnego wsparcia.
Z pozytywów oczywistych, jest to styl percepcji czasu błogiego, flow, stanów ekstatycznych, szczęśliwego, zrelaksowanego życia i głębokiego transu.
Bardziej ukryte jest w tym podatność na uzależnienia. tj. proste reagowanie na bodźce ułatwia uczenie się. W obrębie wychowania i dorastania te bodźce ulegają ciągłym zmianom i komplikowaniu - dziecko się uczy. Jednak w dojrzałym wieku - większość bodźców jest już znana. Co za tym idzie te bodźce (wydarzenia) postrzegane są wewnętrznie jako niezmienne - ten sam bodziec stymuluje taką samą reakcję.
A zatem jeśli ta reakcja jest przyjemna - głód takowej stymulacji. Uzależnienie. I tyczy się to dowolnej gamy bodźców: od stricte używek przez bodźce płynące z miejsca i osób, do idei i myśli.
To podstawowe przeżywanie czasu - czas to zupa - jest zjawiskiem bazowym naszej TOŻSAMOŚCI. Od prostego poczucia istnienia do skomplikowanej i wieloaspektowej tożsamości społecznej. Naszą tożsamość - JA - przeżywamy jako taką zupę. Nie kwestionujemy tego, co się wyłania i jest bliższe lub zanika i jest dalsze. Ten brak kwestionowania - i zgodność reagowania z własną tożsamością - możemy nazwać zjawiskiem transu głębokiego. I inaczej to formułując: nasza tożsamość jest jednym z naszych podstawowych uzależnień.
Co za tym idzie dla osoby, której tożsamość osadzona jest mocno na społecznych uwarunkowaniach czasu liniowego - wpadnięcie na dłużej w "czas to zupa" wiąże się z mocnym poczuciem dezintegracji. Głęboką depresją, ciemną nocą duszy, utratą kontroli nad czymkolwiek i desperackim pragnieniem odzyskania "czasu liniowego" - objawy odwykowe w których łatwo o głód czegokolwiek, co daje poczucie tożsamości (jedna z przyczyn dla których ludzie trzymają się naprawdę irracjonalnych grup i przekonań, byle wyrazistych i budujących tożsamość grupową)
Tu wychodzi budyniowatość naszego Ja tj, że nie jest to taki ciągły, sztywny, niezmienny konstrukt jak nam się zdaje, w naszej iluzji poczucia siebie. Wprost przeciwnie potrzebujemy ciągle go zmieniać i ożywiać, zasilać - żyć w generatywnym transie. Nie za dużo, nie za mało - kontrolując uzależnienie. (Życie jest uzależniające!)
Co za tym idzie "czas to zupa"- jest naszym rosołem. Fizycznie-fizjologicznie i psychologicznie- potrzebujemy chwil przeżywanych w ten sposób dla rekonstrukcji podtrzymania naszej tożsamości. W podobny sposób uzależnienia jednostek formułują tożsamość społeczną!
Ciekawe, co było najpierw ? - jajko(tożsamość) czy kura(percepcja czasu).
C.D.N.
◀ Ateista nie jest diabłem ◀ ► Koło mądrości - mitologiczny czas rytualny ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
