zdjęcie Autora

26 sierpnia 2018

Wojciech Jóźwiak

Serial: Koniunkcja Saturna i Plutona 2020
Saturn Pluton antropocen

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astro-historia • cykle planet

◀ Co nas czeka? ◀ ► Cykl aktywności Słońca, astrologia i historia ►

Otwórz w AstroAkademii: Saturn Pluton antropocen

◀ Co nas czeka? ◀ ► Cykl aktywności Słońca, astrologia i historia ►


Komentarze

[foto]
1. Bardzo ważny tekst.... • Mirosław Piróg • 2018-08-26

Bardzo ważny tekst. Sam jestem trochę defetystą i obawiam się owej "skali straszącej". Cokolwiek to będzie, mnóstwo ludzi ucierpi - ba, już cierpią, ale kogo obchodzą tysiące utopionych uchodźców na przykład? Z psychologicznego punktu wiedzenia ważne są emocje, szczególnie rozpacz. Pisze trochę o tym moja partnerka tu: https://dzikiezycie.pl/archiwum/2017/gru-2017/przekraczanie-rozpaczy-wokol-ksiazki-joanny-macy-world-as-lover-world-as-self
Przygotowuje też kolejny tekst i, co ważniejsze warsztaty, bo rozumowanie i cykle to jedno, a emocje to drugie. Nad tym trzeba pracować. 
[foto]
2. Przekraczanie rozpaczy • Wojciech Jóźwiak • 2018-08-26

Dzięki, Mirosławie! Czytam https://dzikiezycie.pl/archiwum/2017/gru-2017/przekraczanie-rozpaczy-wokol-ksiazki-joanny-macy-world-as-lover-world-as-self i dobrze się zaczyna.
[foto]
3. Re • Jarosław Koziński • 2018-08-27

Bardzo dobry tekst Panie Wojciechu, mnie też ta koniunkcja w znaku Koziorożca zastanawiam. I z niepokojem patrzę na USA i Chiny, pozdrawiam !
[foto]
4. Ad "Re". Co robią imperia? • Wojciech Jóźwiak • 2018-08-27

Podczas koniunkcji Saturn Pluton czyli podczas przejścia od jednego obrotu cyklu S-P do drugiego imperia niekoniecznie wojują ze sobą. Mogą też układać się i wspólnie organizować świat. Tak było na początku cyklu 1883-1914, Fin-de-siecle’u. Wtedy zawiązano Trójprzymierze Niemcy-Austria-Włochy 1882, podzielono Afrykę 1885, zaprowadzono strefy czasowe 1884. Wojowało tylko na końcu świata Chile z sąsiadami.
Więc i teraz od USA, Chin nie musi nam grozić nic strasznego.
Prócz tego, Panie Jarosławie, w powyższym tekście piszę dokładnie o tym, że zło (ucisk, opresja, pomieszanie), jakie przychodzi z koniunkcją S-P nie musi być czymś, co atakuje "nas niewinnych" z zewnątrz i z daleka, od jakichś Chin-Usa. Równie dobrze wylęgać się w naszych umysłach i otoczeniu. I jak widać, to robi.
[foto]
5. Imperia • Arkadiusz • 2018-08-27

Imperia to teraz banki i korporacje. Rządząca nami ideologia to konsumpcjonizm. Kupowanie, posiadanie, szukanie mocy w czymś zewnętrznym od nas, okazywanie statusu poprzez zewnętrzne materialne przedmioty, ale też realne przetwarzanie zewnętrznego świata kojarzy mi się ze znakiem Koziorożca. Tu tez może zamanifestować się energia S- P.. Ale jak?
6. Od siebie dwa zdania. • NN#10189 • 2018-08-27

Bardzo dobry artykuł  i (niestety)  na czasie. Ze swojej strony dodam dwa zdania.
Astrologicznie  mamy (i może to jest tu najważniejsze) kwadrat Urana z Byka (symboliczny) do koniunkcji Saturn Pluton. Interpretując to "łopatologicznie":
Byk - symbol (dla mnie) zawsze sił ziemi i natury (materii) zostaje użyty przez Urana lub używa Urana (wzajemny wpływ) jako narzędzie walki (kwadratura) do aspektu "hegemoni" kompleksu rządowo przemysłowo (Saturn) - militarno bankowego (Pluton). 
Kompleks S-P jeszcze nie zaczął nowego swojego porządku (NWO ?) w Koziorożcu na  pełną skalę - jeszcze nie ma koniunkcji - nie objawił się w nowej formule. A już obecna seria trzęsień Ziemi w bieżącym roku + niespotykana fala upałów zdają się rozpoczynać opozycję "natury" do planów  S-Plutona. O demograficznej eksplozji "uraników" z Afryki i Azji nie wspomnę.  Uran z Byka wydaje się sypać piach w tryby machiny (machinacji ?) Plutona i Saturna. Coś szemrze w trawie ,że zamiast budować nowe struktury władzy i pieniądza, trzeba będzie się skupić na szukaniu czystej wody ,czystej ziemi (Byk) i pomysłów na nowoczesne rozproszone źródła energii (Uran). Jeśli tak, to "problem" załamania planety pod ciężarem "ludzkości" jest zbawienny dla "normalności". Wszytko to może okazać jedynie sprzężeniem zwrotnym, wytrącającym  władcom narzędzia władzy. 
[foto]
7. Nie umiem odgadnąć... • Roman Kam • 2018-08-29

... w jaki sposób tzw. prądy umysłowe ewoluują, opanowują i angażują swym wpływem określone pokolenia, po to by za niewielką chwilę, w skali wieków, przebrzmieć i stać się historią myśli. Czy to nowe lepi się na całkowicie rozłożonej materii umysłowej prądów poprzednich (wtedy nie ma z nimi praktycznie nic wspólnego), czy też lepi swe golemy z molekuł pozlepianych i nosi na sobie i w sobie ślady idei poprzedzających stając się tylko kolejną kombinacją elementów źródłowych. Czy to jest postęp? Czy następuje postęp w filozofii? Czy możemy mówić o postępie myśli, skoro wszystko w jakiś sposób staje się przebrzmiałe, mylne, fałszywe, błędne? Czytając Wojtka odnoszę wrażenie, że tzw. prądy umysłowe epoki, rzekomy fundament rozwoju i postępu, są w istocie odpowiedzią i nazwaniem tego, "co się dzieje". W istocie odgrzewam tu kotleta pt. "byt określa świadomosć". Każdy z nas przychodzi na świat i zapoznaje się z tematem przez czas krótszy lub dłuższy, po czym się stąd zabiera. Ludzie urodzeni w podobnym czasie tworzą więzi pokoleniowe, których wyrazem jest wymiana myśli i współdzielenie dominujących poglądów na świat, czyli tych, które są "nowoczesne", a tak naprawdę, tylko najbardziej adekwatne do zastanej po narodzinach sytuacji. Dzisiaj przychodzi nam rozmawiać i działać na rzecz zatrzymania antropocenu, ale to minie, urodzi się inny "ważeniejszy" problem.  Być może sami stwarzamy nasze pokoleniowe "zadania do rozwiązania", ale i być może, że zadania te są częścią całości kursu przeznaczonego dla ludzkości w ramach nieuniknionego procesu rozwoju do form przewidzianych, form, o których nam się jeszcze nie śniło.     
[foto]
8. Zaobserwuj, jak ludzie podłączają się do prądów • Wojciech Jóźwiak • 2018-08-30

Romanie, prześledź swoje własne przygody intelektualne. Np. ja w wieku ok. 13 lat nawróciłem się na science-fiction, które wtedy było na topie. Potem około 20 r.ż. pamiętam bardzo mi przeszkadzało to, że nasze podstawowe idee (i treści życia) są konwencjonalne, czyli że mogłyby być inne -- i nie są czymś tak twardym jak to, co odkrywa fizyka. (Studiowałem wtedy fizykę pod wpływem SF.) Odpowiedź przyszła najpierw jako archetypy Junga (miałem ok. 25 lat), potem jako buddyzm (już po 30-tce). Około 40 poniechałem buddyzmu (tybetańskiego) na korzyść New Age, ale około 44 znów nawróciłem się na (tak nazywany) szamanizm, z którego zaczęła się formować Twarda Ścieżka. Mając 66 znów zwrot: na antropocen. Zobacz jak zmieniały się modne prądy i jak sam się do nich dołączałeś lub robili to Twoi znajomi. Myślę, że podobnie to działa w każdym pokoleniu.
9. Mała obserwacja • NN#10189 • 2018-08-30

Jeśli wolno się wtrącić do rozmowy z małą obserwacją... Ten nasze ludzkie zmienne poglądy i problemy do rozwiązywania mogą jednak mieć "zewnętrzną" przyczynę, i to prozaiczną.  Mogą nią być wpływy Planet na nasz "wielowarstwowy" ludzki "organizm  energetyczny". Nie lekceważę przy tym wpływu środowiska społecznego jako takiego i danej kultury w jakiej się chowamy. Ale wszytko to jest i tak w "zapleciony" sposób podległe wpływom planetarnym, do których tu nie muszę nikogo przekonywać.   Może po prostu trzeba się pogodzić ,że nasza ludzka "drobinka" jest od początku bardzo mocno zależna i dokonuje wyborów prawie takich, jak robak idący szklaną rurką.  Widzi z niej świat ,ale nie widzi szkła.  Rurka trochę szersza od niego skręca ,a on za nią, myśląc ,że to to jego nowa decyzja,"nowa droga życiowa". Tę naszą zależność widać doskonale gdy ktoś usiłuje "szybciej się rozwijać" niż pozwalają wpływy planetarne..  Po prostu taki "rozwój"  dzieje się tak ślamazarnie,  z widzenia punktu innego obserwatora ,że aż żal...  Dopiero kiedy coś "przeskoczy’ w tranzycie lub progresji, następuje nagły postęp. Na pewno osoby obserwujące horoskopy innych przez lata to zauważyły.  Pozdrawiam.
[foto]
10. No właśnie... • Roman Kam • 2018-09-02

... żebym zobaczył do czego coś zmierza, muszę doświadczyć skutków. Skutki przychodza zawsze. Nie odsądzałbym od czci i wiary głupoty ludzkiej, bo to cecha immanentna gatunku, który nazwał się sapiens. Nie widziałem jeszcze, żeby człowiek (jako gatunek) dobrowolnie z czegoś zrezygnował. Aby zobaczyć jak funkcjonuje i jakie przynosi skutki tzw. cywilizacja przemysłowa, antropocen musi objawić się w całej pełni, to nieuniknione. Dopóki szkody nie przewyższą skutków, żadnych szans na zmianę. Tak więc odbywa się w ludzkich działaniach stałe "sprawdzenie bojem". Wróg odpowiada,  wiemy już jakie ma siły i gdzie są umieszczone, możemy próbować, go wykończyć. Co do planet oraz ich wpływu na człowieka - to widzę, że generalnie, upieramy się przy starym, wiernym układzie słonecznym. Myślę sobie, że pewnie racja i tak jest w cholerę liczenia, w dodatku obiegi są w zasadzie na miarę człowieka, ale żeby człowiek był pozytywką, na której gra ślepy kataryniarz? Sielski to obrazek. Ja się wzruszam. Wojtku drogi - robiąc przegląd moich fascynacji, stwierdziłem ze wstydem, że nie wyrosłem z SF - te treści wciąż są w stanie mnie inspirować do spoglądania w teraźniejszość. Antropocen to również SF, ponieważ nie jest możliwym do przewidzenia, co osiągnie i jak zachowa się człowiek. 
[foto]
11. Z SF nie wyrasta się • Wojciech Jóźwiak • 2018-09-02

Romanie, z SF nie wyrasta się. Nie mówię, że ja wyrosłem: raczej było tak, że inne-następne treści rozsmarowały się na kanapce umysł-WJ. Chętnie bym nową i przewidującą SF poczytał, niestety nie znajduję, albo nie wiem gdzie i pod jakimi autorami teraz szukać.
[foto]
12. Granica • Roman Kam • 2018-09-05

Jasne Wojtku, wiem co masz na myśli. Wyrasta się z SF stricte przygodowej z elementami futur, a poszukuje się SF, która najsprawniej potrafi dostrzec potencjał w tym co już wiemy i w tym, o czym możemy przypuszczać, że się dowiemy. SF, która potrafi stawiać interesujące hipotezy, których broni wciągająca fabuła. Lubię się martwić, że przyjdzie czas, kiedy człowiek stanie przed granicą nie do pokonania, kiedy ujrzy w pełni "swoją zagrodę", na którą nie pomoże nawet lekarstwo nieśmiertelności. Wierzymy w postęp bez końca, aż do pozycji bogów - to piękną daje nadzieję, jednak myśl o tym, że może być inaczej nie daje mi spokoju. Na szczęście tego nie doświadczę, bo może to być rzecz tak straszna, że dreszcz przechodzi. Brrrrr..!    

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)