06 stycznia 2010
Wojciech Jóźwiak
Serial: Real i magia
Sen z 4 stycznia
◀ Prześwit. Przestwór ◀ ► Strach bez strachu ►
4 stycznia (2010) nad ranem śniło mi się, że mam prowadzić warsztaty. Sytuacja była taka jak zwykle w takich razach: że ja siedzę i jakimś ludziom młodszym ode mnie objaśniam, co będę z nimi robił i czego ich nauczę. Siedzimy pod gołym niebem, nad jakąś rzeczką, powoli robi się zmierzch. Ja im tłumaczę, że nauczę ich dwóch lub trzech ważnych sprawności podczas medytacji, a przy okazji, tak na boku, nauczę ich jeszcze jednej rzeczy, ale właściwie mało ważnej i banalnej, takiej, że właściwie każdy mógłby to zrobić, gdyby tylko wystarczająco się skupił. Tą banalną czynnością było latanie w powietrzu. Pokazałem im jak to się robi. Przełączyłem się wewnętrznie w odpowiedni sposób i uniosłem się w powietrze. Zatoczyłem na wysokości 2-4 metry małe kółko i wróciłem. Wtedy zacząłem w tym śnie myśleć nie po-sennemu, gdyż próbowałem przypomnieć sobie, jakie to były te pierwsze dwie lub trzy ważne czynności, których ich miałem uczyć. Nie moglem sobie przypomnieć, i od tego obudziłem się.
◀ Prześwit. Przestwór ◀ ► Strach bez strachu ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
