zdjęcie Autora

20 kwietnia 2011

Jacek Dobrowolski

Serial: Krnąbrna historia
Stolica - tron Boga?
Warszawa stolicą wielu bogów? ! Do not copy for AI. Nie kopiować dla AI.

◀ Tak to się robi w Warszawie, czyli dewastacja Starówki ◀ ► Szekspir to nie tylko Marlowe! ►

Tytuł artykułu o planowanych budowlach sakralnych "Stolica wielu bogów" zamieszczonego na 1 str. "Życia Warszawy" z 17.03.2011 wprowadza w błąd.

Czy to o Kalkucie, stolicy Zachodniego Bengalu? Nie, o Warszawie. Ależ to nieporozumienie, przecież we wszystkich wspomnianych, projektowanych czy istniejących świątyniach prawosławnych, ewangelicko-augsburskich, katolickich, judaistycznych i muzułmańskich, wielbi się tego samego abrahamowego Boga Ojca! Podobnie u Świadków Jehowy, trzeciego pod względem liczebności wyznania w Polsce, a także u mormonów, również niewymienionych w artykule. Autorzy piszą, niezbyt taktownie, o "świątyniach niekatolickich", a nawet o "religii ewangelicko-augsburskiej"! W dobie ekumenizmu w łonie chrześcijaństwa oraz dialogu Kościoła Katolickiego z innymi religiami, który wsparł Paweł VI deklaracją "Nostra Aetate"z 1965 r., świadczy to tylko o ignorancji.

Niestety, nie żyjemy już w Rzeczpospolitej wielu wyznań i narodów, co było tak edukujące. Na skutek II wojny światowej staliśmy się najbardziej homogenicznym dużym państwem w Europie o dominującej "monokulturze katolickiej" (termin prof. Jerzego Zubrzyckiego - założyciela Papieskiej Akademii Nauk Społecznych w Rzymie). Czy znajomość innych wyznań i chrześcijańskich kościołów pogłębia się u nas w dobie globalizacji? Czy podróże w realu i virtualu kształcą? Nie wszystkich. Internauta o ksywce emo1971, komentujący artykuł, pisze tak: "Po co nam meczety!? Niech się modlą w tym co mają. Albo wracają do siebie!"

Ależ muzułmanie w Rzeczpospolitej są u siebie od chwili Unii Lubelskiej. Byli na Litwie od końca XIV w., walczyli w wojskach Jana Sobieskiego pod Wiedniem, brali udział w powstaniach narodowych, służyli w Legionach. Jazda tatarska pod buńczukami z półksiężycem broniła nas przed bolszewikami jeszcze w 1920. Niektórzy tatarscy żołnierze WP zginęli w Katyniu, inni byli żołnierzami Andersa. Sam znam oficera WP Tatara i muzułmanina. Gdzie ma się modlić? Jeżeli mają powracać ksenofobiczne hasła "wracać do siebie!" to należałoby zawołać "Słowianie z powrotem na stepy Euroazji" i "Chrześcijanie całego świata wracajcie skąd przyszliście." Hola! Mamy jedną planetę i jedną ludzkość. Tę jedność od zarania dziejów niszczyły wpierw konkurencyjne ideologie plemienne, później imperialno-religijne totalitaryzmy. Każda ślepa wiara to przemoc, nawet wiara w postęp techniczny, jeżeli niszczy środowisko naturalne i naszą psyche. Jak nie poznamy naszych różnic, to nie zrozumiemy naszej gatunkowej jedności i wyniszczymy się w imię separatystycznych racji. Bowiem cechuje nas największa agresywność wewnątrzgatunkowa. Pół wieku temu architekt-wizjoner Richard Buckminster Fuller powiedział: "Ziemia to pojazd kosmiczny o skłóconej załodze i ograniczonych zapasach." Załoga jest skłócona, bo każdy uważa, że ma jedyną rację.

Chciałbym by w W-wie i jej okolicach, były świątynie wielu bogów, nie tylko Boga Ojca. Jest kilka prywatnych świątyń hinduistycznych i rodzimowierczych słowiańskich, jest skromne, prywatne miejsce medytacyjnych praktyk sufickich (ezoterycznego islamu) oraz kilkanaście buddyjskich ośrodków medytacyjnych gdzie bogów się nie czci, natomiast panuje kult oświecenia i oświeconych.

Zresztą w Warszawie, jak w każdej metropolii, najwięcej jest "świątyń" bożków pomniejszych: bankowo-giełdowej Mamony, Złotego Cielca salonów samochodowych, stadionowego Marsa kibiców, filmowo- telewizyjnego Narcyza oraz przybytków Afrodyty.

Starożytny Rzym ze swoim Panteonem był stolicą (czyli miejscem tronowania) wielu bóstw. Starożytna Jerozolima jednego, który pierwotnie miał żonę. Z punktu widzenia chrześcijańskich teologii Stolicą Boga jest Niebiańska Jeruzalem i dlatego chrześcijański Rzym, Jerozolima krzyżowców, Konstantynopol czy Moskwa chciały być jej odwzorowaniami. Niestety, częściej okazywały się stolicami imperialnych ambicji swych pomazańców.

Pierwszą Kaabę (Święty Sześcian) miał zbudować Adam. Obecna Kaaba w Mekce była pierwotnie siedzibą 360 bożków plemiennych, a od czasów Mahometa jedynie Allaha. Stamtąd na drodze podbojów i misji rozmaite, rywalizujące ze sobą, formy islamu rozprzestrzeniły się na cały świat ścierając się z innymi religiami uniwersalistycznymi, które miały identyczne ambicje opanowania planety. Mamy jedną ziemię i jest nam na niej coraz ciaśniej, bo tak wielu chce intronizować swoje wyobrażenie o prawdzie wykluczając wyobrażenia innych. Najlepiej byłoby porzucić wszelkie ambicje tronowania, ale wymagałoby to zaprzeczeniu ludzkiemu instynktowi.

Powinniśmy się orientować w wielości wyznań i kościołów, i szanować je w duchu gwarantującej tolerancję Konfederacji Warszawskiej, ułożonej przez naszych przodków w 1573 r., z której możemy być dumni, a nie redukować tego co Niepojęte, Wszechobecne, Bezgraniczne i Nieśmiertelne do statusu naszego plemiennego, terytorialnego Boga, w dodatku zamykanego na noc na klucz w specjalnych budowlach.

Jak będziemy lepiej zorientowani w tym co kto wyznaje, to powstrzymamy budowy wahabickich meczetów, a wspierać będziemy pokój miłujących sufich. Ostatnio wahabiccy talibowie wysadzili suficki meczet w Pakistanie zabijając ponad 40 osób. Katolicy też nie anioły - w Omagh w Północnej Irlandii 2 kwietnia katoliccy dysydenci zabili bombą umieszczoną w samochodzie katolika - oficera brytyjskiej policji. Oby w dobie globalnych i lokalnych rewolucji solidarność gatunkowa okazała się silniejsza od wewnętrznej rywalizacji, nawet w łonie jednego narodu i jednego kościoła. Jest jedna rzeczywistość, w całym bogactwie przejawów i jedna, na szczęście arcyrozmaita, ludzkość. Shalom, Saalam, Pax Vobiscum, Pokój z Wami, Pokój z Nami, w świątyniach i poza świątyniami.


Jacek Dobrowolski


Tekst odrzucony przez: "Życie Warszawy", "Rzeczpospolitą", "Gazetę Wyborczą", "Stolicę", "Dwutygodnik". Nikomu nie pasuje. Polityka-monotyka.

◀ Tak to się robi w Warszawie, czyli dewastacja Starówki ◀ ► Szekspir to nie tylko Marlowe! ►


Komentarze

[foto]
1. Czy lepiej jak świątyń jest wiele rozmaitych, czy kiedy one nikomu niepotrzebne?Wojciech Jóźwiak • 2011-04-20

Jeżeli mają powracać ksenofobiczne hasła "wracać do siebie!" to należałoby zawołać "Słowianie z powrotem na stepy Euroazji" i "Chrześcijanie całego świata wracajcie skąd przyszliście."

Drogi Jacku! Fakt, że okrzyk "Chrześcijanie do Betlejemu" brzmi absurdalnie. Ale czy za Franza Jozefa, powiedzmy około 1910 r nie byłby niedorzeczny w Czechach okrzyk: "Niemcy na drugą stronę Sudetów!"? Minęło 35 lat i ich wyrzucono. Albo: "Polacy z powrotem w granice Mieszka Pierwszego!", powiedzmy w roku 1930? A tak sie stało około 1945. Więc z tą historią to różnie bywa i najosobliwsze marzenia potrafią się iścić. Czyli ostrożnie z ich wyrażaniem, nawet w żartach.

Monokultura katolicka: Lem zauważył, że linie ewolucyjne zanim wymrą, produkują giganty: dinozaury i baluchitheria u zwierząt, Titaniki i Zeppeliny w technice. Z gigantyzmem katolickim - mnogość budowli plus pycha - może być podobnie, chociaż nie musi, bo koniecznosci tu nie ma. Sąsiedzi Czesi jakoś się spod kurateli KK wymknęli, więc przykładów nie trzeba daleko szukać.

Jeszcze mi się przypomina pogląd prof. Środy z ostatniego Przekroju albo Wprost, która pisze, że religijność jest dziecięctwem ludzi, a niewierzący to ci, co wydorośleli i z kościelnych (i wszelkich pobożnych) pampersów się rozebrali. Więc w końcu nie wiadomo, czy lepiej jak świątyń jest wiele rozmaitych, czy kiedy one nikomu niepotrzebne.

pozdrawiam serdecznie

[foto]
2. OdpowiedźJacek Dobrowolski • 2011-04-20

Większość ludzi nie jest tak dociekliwa i odważna, by szukać prawdy samodzielnie. Z lęku ulega instynktowi stadnemu i bez przekonania, dla bezpieczeństwa, powtarza znane od dzieciństwa rytuały oswajające samotność i potwierdzające miejsce we wspólnocie. Jeżeli tacy ludzie zetkną się z inną wspólnotą robiącą to samo inaczej,to mogą zacząć kwestionować swoją rutynę. Współobecność rozmaitych wyznań edukuje. Zanim świątynie nie będą potrzebne trzeba do wielu wejść. Gdyby wokół były świątynie tylko jednego kościoła żylibyśmy w wyjawiającym skansenie. Triumf polskiego katolicyzmu obraca się w jego klęskę. Powstaje plemienny tele-katolicyzm pogrzebowy tracący chrześcijańskie wartości uniwersalistyczne. Chrystus w Polsce nie zmartwychwstaje na całą wieczność Najradośniejszy, ale wisi na krzyżu nie przez trzy dni,lecz przez 365. Ten kościół potrzebuje konkurencji, by się odnowić. Pokonał państwo, zniewolił naród i znalazł się w ślepym zaułku. Drepcze w miejscu powtarzając martwe mantry martyrologicznej przeszłości narodu, która ma usprawiedliwiać ich władczą, materialistyczną postawę roszczeniową. Ten post-chłopski kościół żyje tylko obsesją płodnego łona i materialnej ekspansji. To łono ma rodzić owieczki i kapłanów, by kapłani mieli co strzyc i doić, a od czasu do czasu złożyć krwawą ofiarę z owieczki lub żarliwego kapłana odnawiającą męczeńską tożsamość wspólnoty. Szczęśliwi i samodzielni duchowo Polacy, to zagrożenie dla istnienia kościoła. Ponieważ najzdolniejsi teolodzy go opuszczają rządząca elita nie da rady tego kościoła zreformować. Szkoda,że inne kościoły chrześcijańskie w Polsce nie urządzają procesji przez miasto w Niedzielę Wielkanocną. W cerkwiach tylko chodzi się wokół budynku. Byłby to kontrapunkt dla ponurej Drogi Krzyżowej.Oglądałem procesję katolicką w Niedzielę Palmową z nagłośnioną gitarą i, niestety radości wielkiej nie było. Kler jest coraz bardziej zdemoralizowany. Ostatnio słyszałem o proboszczu na Suwalszczyźnie,który przegrał dzwony w karty! Żal mi tych wiernych. Niektórzy mają dosyć hipokryzji i zaczynają krytykować androny z ambony. Dlatego wznoszę hasło:"Cała władza ręce rad parafialnych!"Kapłani, tak jak mnisi w buddyźmie theravady, nie powinni w ogóle dotykać pieniędzy.A najlepiej by było jakby ludzie nie spowiadali im się ze swego życia erotycznego, bo to wywołuje w umysłach kapłanów zamęt i udrękę, i nie pomaga im w ich życiu duchowym."Spowiadam się Bogu Najwyższemu i Wam Bracia i Siostry..." to wystarczy.
[foto]
3. * * *Krzysiek Joczyn • 2011-04-23

Ależ to nieporozumienie, przecież we wszystkich wspomnianych, projektowanych czy istniejących świątyniach prawosławnych, ewangelicko-augsburskich, katolickich, judaistycznych i muzułmańskich, wielbi się tego samego abrahamowego Boga Ojca!

Nie zgodzę się. Moim zdaniem o odrębności bogów decyduje odrębność ich kultów. To, że wszyscy Ci bogowie mają w swej mitycznej historii Abrahama, jest faktem porównywalnym z tym, że każdy bóg solarny jest bogiem Słońca, co jeszcze nie czyni ich wszystkich jednym i tym samym bóstwem. Po prostu prawa rządzące światem bogów są daleko nieludzkie.

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)