27 maja 2010
Wojciech Jóźwiak
Serial: Real i magia
Strega polacca
◀ rozezoteryzowani.pl ◀ ► Sen o miejscu, gdzie zostały moje rzeczy ►
Szukając kto i z jakiej okazji w filmie Viscontiego „Zmierzch bogów” naśladował (parodiował?) Marlenę Dietrich śpiewającą o tym, że chce prawdziwego mężczyzny (einen Mann einen richtigen Mann!), natrafiłem na uroczą ilustrację pt. „Polska czarownica”, którą tu oto kopiuję nie bacząc na kopyrajt.
Przy okazji dowiedziałem się, że po włosku czarownica to strega. Aaa! Strzyga! Słowiańskie słowo. Tym bardziej, że we włoskiej Wikipedii piszą, iż słowo to z weneckiego dialektu, więc z samego słowiańskiego pogranicza, w średniowieczu wręcz przez Słowian dość gęsto skolonizowanego. A że słowiański folklor demoniczny był bogaty, nie dziwne, że Wenecjanie od nich przyjęli słowo na istotę, która mogła być zarówno żeńskim demonem jak i ludzką maginią. Ale słownik etymologiczny prof. Wiesława Borysia słowo strzyga wraz jego analogonami w pokrewnych słowiańszczyznach, wywodzi od łacińskiego strix, strigis czyli sowa, lub... od właśnie weneckiego striga. Podobne słowo jest i w greckim, a jak coś podobnie brzmi w obu językach, to zawsze podejrzane o pochodzenie greckie, zapożyczenie łacińskie. Jedno ze słów na sowę po grecku to strinks, pisane (w transliteracji) strigx. (Gatunek sowy najbardziej przez Greków lubiany, bo patronką Aten, nazywał się glaux, po naszemu pójdźka.) Boryś w Słowniku od hasła strzyga odsyła do hasła strzyżyk i tam polskiego strzyżyka, łacińską strix i grecką strinx wyprowadza od pra-indo-europejskiego rdzenia (s)treig- oznaczającego skrzeczenie ptaków. Ale prawie równy tamtemu rdzeń, streig- stoi u początku naszego słowa strzyc, strzygę, które właściwie dlaczego miałoby nie mieć związku ze strzygą-demonicą? Czasownik „strzyc”, dziś ograniczony do użycia nożyc (i gdy skierowane na włosy lub wełnę), oryginalnie oznaczał wszelkie cięcie, krojenie, a też gryzienie. Mamy też strzyżenie uszami - zapewne przez podobieństwo ruchu uszu do ruchu nożyc. W baśni Dygasińskiego o Wojtku pogromcy demonów, strzyga właśnie miała tę właściwość, że gryzła świece w kościele. Byłaby więc strzyga żeńskim demonem-upiorem gryzącym. Sowy mają na głowie pióra jak uszy, którymi strzygą! Strzyga-demon też mogła strzyc uszami dla namierzenia ofiary. Czy w takim razie strzyga - demon i sowa - została przez Słowian zapożyczona z łaciny? Czy raczej należy do wcale niemałej grupy słów równoległych w łacinie i w słowiańskich, jak gołąb/columba, ryło/rostrum, jagnię/agnus, pasę/pasco, lato/laetitia (urodzaj), kobyła/caballus, młot/malleus, siekiera/securis i kilka innych, które wylicza Zbigniew Gołąb w książce „O pochodzeniu Słowian w świetle faktów językowych” (Kraków 2004, oryg. ang. 1992) A może - jako że podejrzanym punktem styku jest Wenecja - jest i w łacinie i w słowiańszczyźnie śladem wygasłego języka (legendarnych) Wenetów? Przy okazji: dziwne, że podobnie do sowy, glaux, brzmi greckie słowo niebieski lub szaroniebieski, glaukos, chociaż u sowy-pójdźki trudno dopatrzyć się czegokolwiek niebieskiego. Całkiem jak w parze gołub (gołąb , ros.) - gołuboj (niebieski). Zagadka za zagadką... Czy jest ktoś, kto na tym się ZNA?
◀ rozezoteryzowani.pl ◀ ► Sen o miejscu, gdzie zostały moje rzeczy ►
Komentarze
Studnia Czarownic w Gorzowie Wlkp. powstała na początku XX wieku, żeby upamiętnić rzeczywiste spalenia na stosie mieszkanek Gorzowa podejrzanych o czary. Oskarżono żonę aptekarza Müllera, która na torturach wydała trzy sąsiadki, i to je spalono na stosie. Natomiast około 1565 roku trzy kobiety z przedmieścia posądzono o czary, po długich torturach przyznały się do winy i zostały skazane na stos w imię czystości religii luterańskiej. Na szczęście interweniował margrabia i niewinne kobiety zostały oczyszczone z zarzutów, jednak jedna z nich w wyniku tortur zmarła. Studnia Czarownic początkowo stała na dziedzińcu Nowego Ratusza przy ul. Obotryckiej, zniszczono ją podczas II wojny. Studnię zrekonstruowała gorzowska artystka Zofia Bilińska, i ustawiono ją w 1997 roku na Wełnianym Rynku.Przyczynek, być może dla głównego wątku nieistotny, ale zwyciężył wymowny, w zbroję z miękkiego srebra ubrany, ale jakże śliczny - patriotyzm lokalny :)
Jakiś Ruch Wesołych Czarownic powinien by powstać czy co?
(A włosko-słowiańskie słowo STREGA bardzo jest obiecujące..., prawda?)
Wyprzedzając w czasie słuszną sugestię autora o odczarowaniu czarownic, w swym codziennym wirtualnym życiu, jako "pies z Gai" występując odczarowuję słowo "pies" i idący za nim sienkiewiczowsko-azjo-tuchajbejowy ciąg skojarzeń: milcz psie(!), psie(!), psie niewierny(!). Mam zabawy wiele z zakłopotania interlokutora, złapanego w pułapkę tak niefortunnego nicka. Rzecz miła, bo świadczy o delikatności nadawcy starającego się mnie nie obrazić - a rozweselająca przez zawikłane często próby uniknięcia zwracanie się do mnie, per "psie". Cóż, tak się nam przydarza, gdy zbyt skwapliwie czarownej mocy słów ulegamy - nie bacząc na mocy tej kolor! Gdy pokusa zwycięża i lśniące czarnym blaskiem "psie" ukradkiem za pazuchę wkładamy - jaki arsenał gromadzimy? Jaką czarną godzinę przewidujemy? Inni zły blask jego, przez nasze "ubranie" szybko dostrzegą...
Młody Anakin, przyszłość mglista jest. Łatwo zdradzić nas i na ciemną stronę mocy przejść.
Oto czar składni mistrza Yody, któremu nawet pies ulega :)
A co do schroniska. Jak wyjdzie, to w przyszłym roku.
Acha - jeszcze jedno. Jak coś zostawiłeś w moich wizualizacjach - NIE ZGINIE :)
Pozdrawiam,
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
