27 kwietnia 2014
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Światy Kontrolowane
Klątwa demona
◀ Prawo Pięciu ◀ ► Czego chcesz? ►
Praca z przewodnikiem
Jestem 100% ateistą, a w wybranych chwilach szamańskiego transu agnostykiem tj. wiem, czego nie wiem i nie kwestionuję, co wiem. Gdzieś w tym punkcie filozoficznego samookreślenia rozpoczyna się świat, gdzie postaci z fantazji zaczynają kontrolować twoje zachowanie, twoje myślenie i twoją przyszłość, a nawet całego Ciebie.
Klątwa demona, zgroza, ominąć czarnego kota i odpukać w niemalowane..
Chwilunia, kot jest mój; Oczywiście tak mój, jak tylko kot może być czyjś tj. przyszedł się pogłaskać jak codzień. Czy sklejka się liczy jako odpromiennik? Uaaaa! Zgroza!
Dziękuję już mi przeszło. Musiałem jakoś odreagować tą zgrozę, tą klątwę demona rozprzestrzenioną po świecie. A tego jest pełno:
Ktoś zachowuje się głupio i czuje się z tym fatalnie, ale nic nie zmienia realizując postanowienia dawno zmarłych rodziców; o zmarłych nie mówi się źle.
Ktoś inny z własnej nieprzymuszonej woli robi głupoty; Wierząc, że to przez owych rodziców, którzy spierniczyli mu/jej życie w dzieciństwie.
Ktoś wydaje rozkaz: Uporządkuj to. Podwładny zabija wszystkich ludzi w wiosce, nie chcąc być następny ulega fantazji o drapieżnej postawie szefa.
Mąż nie wraca do domu, bojąc się złości swojej wyobrazej żony; żona idzie do łóżka z nieznajomym na robiąc na złość wyobrażonemu mężowi.
W imię zasług dla wyobrażonego ładu korporacyjnego wyciska się z ludzi człowieczeństwo i Lata życia.
Pewna organizacja z własnym państwem ogłasza ex-szefa nr 3 lub 4 po wyobrażonym tfórcy wszystkiego; transmitują to na kilku/dziesięciu kanałach …
Ktoś wciska czerwony guziczek z napisem „koniec wszystkiego”, by zapobiec wyobrażonej zagładzie własnego świata..
Klątwa demona i piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni:
Już poważnieję, no może nie do końca. Humor jest potrzebny, by to zauważać i pozostać ludzkim. Myślenie o tym możemy znieść przeważnie tylko w formie humoru, sztuki, teatru. W atmosferze tego tonu, barwy czegoś nierzeczywistego, fantazyjnego o czym lepiej zapomnieć, gdy żart, piosenka, przedstawienie się kończy. Na straży wrót , tfu!, „prawdy” , Tfu! w złej rzeczywistości stoją demony-strażnicy z mnóstwem oskarżeń i skuteczenie czynią ją zbyt bolesną.
Nasz świat wewnętrzny i zewnętrzny jest kontrolowany przez mnóstwo takich wewnętrznych postaci, i jedynym w zasadzie sposobem jest symetryczne zachowanie. Przyjęcie założenia: ja w pełni kontroluję swój świat wewnętrzny. Ze światem zewnętrznym to się nie uda, przyczyn oczywistych, ale ze światem wewnętrznym? Jest to jak najbardziej prawdziwe! Nie mamy kontroli nad treścią, ale nad światem wewnętrznym? Nad fantazjami? Tak, i zakres tej kontroli możemy zwiększać systematycznie zaznajamiając się z wewnętrznym światem.
Nie ma jednak rozwiązania bez wad. Tu oczywistą wadą jest introjekcja; bierzemy cały paradygmat kontroli społecznej, relacyjnej i uwewnętrzniamy go, a nawet wzmacniamy celowym uwewnętrznieniem. To oczywiście wyciska swoje piętno:
A) Regresji: do dziecięcego TAK i do młodzieńczego NIE. W skrócie: labilności emocjonalnej.
B) Superrodziciela, ubermensza, który poradzi sobie ze wszystkim, narcyza pierdnięciem czyniącego łaskę dla wszechświata ™.
To są dwie części pracy z wizją, które pojawią się z pewnością. Tak to się dzieje, Gdziekolwiek i kiedykolwiek występuje skupienie na świecie wewnętrznym; na krainie fantazji; szczególnym, ważnym i znaczącym lub innym, dziwnym, obcym teraz; wspominanej przeszłości czy wyobrażonej przyszłości. Jako hipnotyzer znam się na transie, spokojnie możecie mi uwierzyć na słowo..
To oczywiście wymaga bardziej świadomego podejścia, bo rozwiązanie z łatwością może się okazać bardziej problematyczne niż problem. Ten jest sztucznym problemem wynikłym z nadmiaru czasu i presji społecznej zwanego kulturą a nawet cywilizacją.
Dodatkowy problemem tutaj jest to, że JA jest postacią fikcyjną zrodzoną z ciała, doświadczeń własnych, relacyjnych i kulturowych. Tą postać zostawmy na razie w spokoju, a raczej uchrońmy ją przed inflacją przypisywania nadmiernej mocy. Rozwiązanie jest jedno, oddać i wyprojektować część z tej mocy na zewnątrz. Tylko świadomie.
Oczywiście wyobrażone lekarstwa często leczą wyobrażone problemy. Można oddać trochę kontroli, delegować zadania, po to, by mieć więcej kontroli i nie ulegać zbędnej inflacji:
Ja i mój idol, Ja i bogowie oraz demony kontroluje cały mój świat wewnętrzny. Całego świata doświadczam jako wewnętrznego, a zatem moi bogowie i demony kontrolują cały świat. Do mnie należy budowanie relacji ze światem bogów i demonów.
Wcale tutaj nie żartuję; Praca z wyobrażonymi postaciami
stanowi całkiem mocną i dobrą interwencję w hipnoterapii. Metafora bogów i
demonów przenosi nas do krainy treści, których nie można zignorować. A gdy
wyłączamy celowo czynnik krytyczny, dlaczego niby bogowie i demony nie mieliby
istnieć? Nie wiemy tego tak naprawdę, nie możemy wiedzieć ilu bogów mieści się
na czubku szpilki? na pewno za tym wszystkim stoi demoniczny spisek...
◀ Prawo Pięciu ◀ ► Czego chcesz? ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
