30 kwietnia 2013
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 3
Tarakowa samokrytyka
◀ Odfejzbukować? ◀ ► Tarakowe zaguby ►
16 lat Taraki szczęśliwie minęło, zaczynamy następne szesnastolecie. Było cieszenie się, pora na samokrytykę. Co jest w Tarace nie tak?
Nie tak może być tylko coś, co jest porównywane z ideałem, z tym co powinno być. Mam kilka wyobrażeń, czym i jaka Taraka powinna być.
Pierwsze wyobrażenie: wielu autorów, grupa, środowisko twórcze. Od początku Taraki starałem się „wyjść poza siebie” - żeby stworzona przeze mnie e-gazetka nie była tylko moją „stroną domową”, jak to się kiedyś nazywało. Stało się to faktem, odkąd Marek Rau wrzucił na Tarakę swoją pracę dyplomową o ruchach neopogańskich w krajach Międzymorza. Ta e-książka stała się klasyką w swoim temacie i do dziś jest jednym z najczęściej czytanych tekstów, chociaż przez kilkanaście lat jej informacje stały się historią. Później uparcie ściągałem do Taraki kolejnych autorów, niektórzy przychodzili sami, niektórzy właśnie w Tarace szlifowali swoje pisarskie publicystyczne rzemiosło.
Ale mam pod tym względem wciąż niedosyt! Taraka wciąż nie może stać się multiautorska! Wciąż ją jakaś siła fatalna spycha na mieliznę domowej strony niejakiego Wojciecha Jóźwiaka. Spycha ją do roli jednoautorskiego bloga.
Tak się dzieje właśnie w tych dniach. Posucha! Nikt nie pisze prócz mnie, nie nadsyła. W takich chwilach mam wrażenie, że wszystkie moje 16-letnie wysiłki poszły na marne. Albo, bardziej prawdopodobnie, były źle ukierunkowane. Że nie robiłem tego, co powinienem, ponieważ nie udało mi się skupić wokół Taraki twórczej grupy.
Czym Taraka może zrażać autorów? Publikowanie w Tarace jest (prawdopodobnie, jak sądzę) zbyt trudne technicznie. Blog jest, przyznaję, trudny w obsłudze. Chociaż od dawna wiem jak, to stale nie znajduję czasu ani determinacji, żeby go zmienić i ułatwić. To blogi. Artykuły przechodzą przez moje ręce jako redaktora, i tu może być ten trudny punkt, że trzeba Jóźwiakowi swój tekst wysłać, ryzykując, że będzie oceniany, że może się nie spodobać (co bywa prawdą, bo sporo proponowanych tekstów nie przyjąłem), że wydawca (czyli ja) każe poprawiać. Znam ten ból, sam piszę do „obcych” i znam przykrość bycia krytykowanym, poprawianym i odrzucanym. Więc Taraka zapewne przegrywa z tymi portalami, gdzie można wkleić szybko, automatycznie i bez pytania – cokolwiek. Jak Facebook :)
Czym jeszcze może zrażać? Tym, że autor publikując w Tarace, pracuje na moje (WJ) „nazwisko” czy markę, a nie na swoje. Zapewne działają takie myśli: ktoś woli inwestować we własną marką i nazwisko niż rozpraszać swoje siły na cudze strony. To jest poważny i sensowny zarzut i mogę podać tylko taki kontrargument, że w zamian Taraka dotrze do znacznie większej liczby czytelników niż tekst na własnej osobnej stronie, gdy ta jest mało znana, i do większej nawet niż na FB. Miliard uczestników FB jest złudny, bo raczej w nim można liczyć na 10, 100 odbiorców, tysiąc to już rzadkość. No ale FB mistrzuje w tworzeniu złudzeń i w tym jego siła.
Trzecie zrażenie jest takie, i dotyczy ono nie tylko autorów, ale współpracowników w ogóle, że Taraka jawnie zarabia pieniądze. Za pełny dostęp do tarotowej wyroczni i za niektóre teksty trzeba płacić abonament. Ogłoszenia też są płatne. Czyli autor (faktyczny lub potencjalny) widzi, że wydawca na Tarace zarabia, ale jemu nie płaci. Mój-wydawcy kontrargument jest taki, że być może autorowi to się jednak opłaca, bo w zamian dostaje „tubę”, która wyemituje jego treści i sprawi, że kilkaset osób w miesiącu jego tekst przeczyta (tyle średnio bywa). Ale tu mogę się mylić, być może taka transakcja jednak się nie opłaca. Nie wiem.
Zrażenie czwarte: za wysokie progi, czyli że kogoś zraża zbyt wysoki poziom lub zbyt duże wyrafinowanie tekstów w Tarace. To prawda, ani ja, ani kilkoro innych autorów, nie rozpieszczamy czytelników podawaniem im łatwej papki.
Ale zaraz idzie zrażenie piąte: że Taraka to new-age, oszołomstwo, głupoty, sekciarstwo. Jak ktoś napisał na FB, znalazłszy w Tarace tarotową auto-wyrocznię: „A myślałem, że to poważna strona!”. Innych może zrażać to, że pisze tu się o astrologii i tarocie, więc gdyby tu się opublikowali, to się skiepszczą, obciach będzie, na doktoracie przed promotorem będą się gęsto tłumaczyć... Więc lepiej nie ryzykować.
Tu przerwę i c.d. mam nadzieję, n.
◀ Odfejzbukować? ◀ ► Tarakowe zaguby ►
Komentarze
Publikowanie w Tarace trudne technicznie? Ja tam trudności technicznych nie widzę żadnych (fakt, że bloga nie prowadzę i nie wiem). To, że trzeba trzymać się porządku edytorskiego, to nie jest trudność tylko oczywisty wymóg portalu, który trzyma poziom.
Tak samo nie mam uczucia, że publikując pracuję na czyjąś markę. To na tej samej zasadzie, co publikując w gazecie (jakiejkolwiek) pracuję równocześnie na markę swoją i gazety. To wcale nie jest rozdzielne.
A progi muszą być wysokie, tak samo jak ryzyko, że odrzucenie czegoś okaże się pomyłką.
Ja bym raczej postawił taki problem, że ostatnio za dużo jest blogów, a za mało artykułów. Na to nie wiem co poradzić.
Ale to też pokazuje, że działa przeszkoda w postaci konieczności przesłania wydawcy gotowego i dopracowanego tekstu. Przy blogu tej przeszkody nie ma, bo odcinek bloga można napisać i wkleić "od ręki", wymyślając go w trakcie. I nie ma momentu konfrontowania się z wydawcą. Wg mnie te wszystkie opory jednak działają.
Docelowo, mam inną wizję - chcę tak ustawić mechanizmy, że:
-- nie ma formalnej różnicy między odcinkiem bloga a artykułem. Jest taka opcja, że opublikowany tekst można połączyć z innymi w ciąg, a temu ciągowi można nadać osobny tytuł - i wtedy to jest blog. I o tym może zadecydować sam autor, kiedy edytuje ten tekst.
Główna różnica przeniosłaby się wtedy w inne miejsce: do uprawnień autorów. Jedni autorzy mieliby prawo do samodzielnej edycji i publikacji tekstów, a inni nie.
Bardzo cenna wypowiedź.
W jakich kolorach wolałbyś widzieć Tarakę?
Najchętniej od razu podaj inne strony jako wzór do naśladowania.
~Wydawca
U mnie tło Taraki jest PIASKOWE, nie "różowe".
Od lat chcę to zmienić, ale wtedy bym musiał zrezygnować z tego piasku, który jako ekranowy kolor jest niestabilny - zmienia się z ekranu na ekran.
Najbezpieczniejsze byłoby tło BIAŁE, które używa 99% stron (pomijając czarne lub ciemne). Ale to byłaby rewolucja. Może już czas ją zrobić?
Pozwoliłem sobie (admin wszystko może...) wkleić fotkę Niko Puhakki, który niestety ma Słońce w Strzelcu, nie w Skorpionie...
Pozdrawiam, Wojciech Jóźwiak, 30 maja 2013.
I czekam na Wasze rady & wskazówki.
Innych może zrażać to, że pisze tu się o astrologii i tarocie, więc gdyby tu się opublikowali, to się skiepszczą, obciach będzie, na doktoracie przed promotorem będą się gęsto tłumaczyć...
Niewątpliwie pisanie na Tarace (i podpisanie się prawdziwym imieniem i nazwiskiem) jest zadeklarowaniem pewnej odwagi światopoglądowej, ale jeśli chodzi o ilość autorów na takim portalu, to z uwagi na oryginalne tematy tu poruszane ta ilość nigdy nie będzie zbyt duża, a sama strona zawsze będzie trochę niszowa (underground'owa) i tak być powinno! Jakość nie może przechodzić w ilość.
Innych może zrażać to, że pisze tu się o astrologii i tarocie, więc gdyby tu się opublikowali, to się skiepszczą, obciach będzie, na doktoracie przed promotorem będą się gęsto tłumaczyć...
Niewątpliwie pisanie na Tarace (i podpisanie się prawdziwym imieniem i nazwiskiem) jest zadeklarowaniem pewnej odwagi światopoglądowej, ale jeśli chodzi o ilość autorów na takim portalu, to z uwagi na oryginalne tematy tu poruszane ta ilość nigdy nie będzie zbyt duża, a sama strona zawsze będzie trochę niszowa (underground'owa) i tak być powinno! Jakość nie może przechodzić w ilość.
zauważ, że to zajmowanie się sobą przez Tarakę odbywa się TYLKO w tym blogu, który ma tytuł "Autopromo Taraki". To należy do autopromocji! Tutaj zajmujemy się "kuchnią".
Zwykle w bardziej profesjonalnych witrynach robią to fachowcy, niewidoczni na zewnątrz, a dyskusje takie jak ta odbywają się w realu lub na wewnętrznych kanałach.
W Tarace próbowałem to robić na zamkniętym forum, ale fora w Tarace jakoś się nie przyjęły. Więc dyskusja n.t. "kuchenne" co jakiś czas idzie jawnie w tym blogu.
Terravisie,
zgadzam się że Taraka jest niszowa.
Ale nieustannie szukam sposobów, żeby tę niszę powiększyć np. 10 razy. I tak pozostanie niszą. Ale gdyby (wtedy) Taraka miała nie 3 tys. czytań dziennie tylko 30 tys., i nie 3 regularnych autorów tylko 30 - o, to przyznasz, że to byłoby coś! Prawda?
U mnie kolor jest w rodzaju "łososiowy przydymiony" - za ciermny, żeby określić go jako piaskowy, za mało jaskrawy żeby był łososiowy. Mam kolory ustawione na monitorze przez fotografa profesjonalnym programem do kolorów. Muszę powiedzieć, że cały wystrój Taraki łącznie z kolorystyką bardzo mi odpowiada. Nie lubię jaskrawości, której pełno w intenecie. Nie znoszę też różowego. Jednocześnie zauważyłam, że interesujące strony całkiem celowo są bardzo neutralne kolorystycznie i oprawą.
Pamiętam mój pierwszy kontakt z "Taraką". Szukałam czegoś dotyczącego karty Tarota "Umiarkowanie" i była to jedna z kilku witryn, którą wyświetliły Google. Potem dopisałam ją do "ulubionych". Zazwyczaj witryny goszczą tam tylko jakiś czas, potem mi się nudzą i wyrzucam je. Taraka jest na szczycie listy jako jedna z kilku która przetrwała lata. Przyznam się szczerze, że jest jak stary, ulubiony sweter, z którym nigdy bym się nie rozstała, bo zawsze pasuje do nowo zakupionych spódnic czy spodni. Wolałabym, żeby się nie zmieniał, ani nie rozciągał ani nie kurczył, najwyżej można mu przypiąć nową broszkę i nowe logo, a może i doczepić kolczyki w rodzaju wyroczni. Ciekawa jestem czy można by było jako nowe kolczyki zastosować I`Cing?
Myślę, że zrównywanie blogów z artykułami to jest działanie odwrotne do tego, co trzeba. Jeśli jest zachwiana proporcja między artykułami a blogami, będzie to tylko wmawianie sobie, że jest wszystko cacy.
A poza tym lepsze blogi niż nic. Co do tego chyba wszyscy się zgodzimy.
Wiadomo, że im bardziej wyśrubowany poziom, tym mniej czytelników i autorów. Niechby redaktor (WJ) odrobinkę obniżył loty, to i czytelników by przybyło i być może autorów, co by się przyczyniło do spełnienia życzeń szanownego redaktora.
Zwłaszcza, że obecnie niektóre teksty zniechęcają. Celuje w tym szczególnie ceniony przez redaktora Piotr Śpiący Niedźwiedź Jaczewski, publikujący z całkowitym lekceważeniem gramatyki, pisowni, słownictwa i interpunkcji. A skróty myślowe są takie, że nie wiadomo czym je wypełnić. Zwykle omijam jego wypowiedzi, choć nieraz chętnie bym się dowiedział, co autor ma do przekazania, gdyby choć trochę zadbał o przejrzystość tekstu. Tak jak to niezmiennie czyni redaktor.
A kolor piaskowy (plażowy) bardzo ułatwia czytanie. I niech taki pozostanie.
Pozdrawiam
Ale zgadzam się, że przydałoby się więcej tekstów popularnych, popularyzujących "nasze" tematy, encyklopedycznych.
Sygnalizujesz ważne problemy, Norwagu, ale trochę w bok od celu :)
Co do angielskiej wersji Taraki, to - Alicjo Liv, jak zauważyłaś - po starcie zimą, popadła w zastój. Przyznam, ze na razie czekam, że może coś wydarzy takiego, co tę inicjatywę popchnie. Jak kiedyś Tarakę popchnął Marek Rau przysyłając materiały o neopoganach.
O judaizmie i Żydach: zamieszczę, jeśli Ktoś napisze i przyśle, a tekst będzie TARAKOWY. Sam za mało znam przedmiot. Najbardziej z tamtego podwórka mnie intrygują Żydzi-poganie, jest taka grupa Żydów-prejahwistów-politeistów, albo może pre-deuteuteronomistów, ale jak powiedziałem, za mało znam temat.
Napisałem, że coś jest lub nie jest TARAKOWE. Chyba powinienem napisać, co to jest :)
Dzięki, drodzy Komentatorzy, za inspiracje.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
