06 kwietnia 2012
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 2
Trzymacze Korzeni
◀ Auto-promo rodzinne czyli Konna Cafe ◀ ► Róża. Film. Pokalane poczęcie współczesnej Polski ►
W domu od rana wiosenno-przedświąteczne porządki. Akurat mam przerwę w myciu i pastowaniu podłogi. Komputer cały czas gra, dosłownie, bo myję, skrobię i pastuję pod muzykę z sieci z mojej ulubionej e-radiostacji www.folkradio.hu - „Folkrádió - népzenei portál”. O czym właściwie oni śpiewają? Może pora nauczyć się węgierskiego? Wcielonym duchem ziemi USA, Kanady, są tamtejsi Indianie. Tubylcy, Aborigens. My tutaj, w krajach Międzymorza A-B-C nie mamy osobnych Tubylców. Sami sobie jesteśmy Tubylcami, Aborygenami. Nie jest nawet u nas tak, jak na Brytyjskich Wyspach, gdzie płytko pod dzisiejszą warstwą etniczną germańsko-angielską leży starsza, więc bardziej aboryginalna warstwa celtycka. U nas inaczej, każdy, kto tu mieszka - Słowianie, Madziarowie, Bałtowie, Rumuni z Aromunami (więc w istocie Rzymianie!), Albańczycy-Szkiptarowie, nie mówiąc o Grekach - nawet jeśli przybył w historycznych czasach jak Węgrzy, to w ziemię wrósł dostatecznie, żeby uważać się za autochtona. Ale autochton autochtonowi nierówny. Można zapomnieć o swoich korzeniach i źródłach, zejść w oderwaństwo, gubienie duszy - zwłaszcza gdy blaski Rzymu, Jerozolimy i Hollywoodu oślepiają. Węgrzy widocznie dużo lepiej od nas, Polaków, pamiętają skąd wyrasta ich Drzewo – tak przynajmniej można myśleć słuchając www.folkradio.hu. Marzy mi się, żeby tak jak są w Ameryce ludzie, którzy całą swoją energię, całe swoje życie skierowali na ucieleśnianie – sobą – ducha swojej ziemi, ci legendarni szamani Czarnych Stóp, Lakotów, Odżibuejów – to żeby podobni Trzymacze Korzeni pojawili się u nas. U nas, w Międzymorzu. Może już są, tylko ich nie znam?
◀ Auto-promo rodzinne czyli Konna Cafe ◀ ► Róża. Film. Pokalane poczęcie współczesnej Polski ►
Komentarze
Tak myslć wstecz to spotkałem wielu Indian w swoim życiu. Jednego głodnego Indianina z plemienia Dakota (pochodził z Południowej Dakoty) spotkałem na dworcu autobusowym gdzieś w Montanie. Kupiłem mu obiad, bo był bez pieniędzy.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
