16 października 2014
Jakub Brodacki
Umbra
Żeby uciec przed własnym cieniem trzeba wyjechać do krajów równikowych. Ale nawet tam może nas dopaść inny cień, który czasem mieszka w naszym umyśle i w naszym sercu. Cień, który wyżera nam nadzieję niczym dementor z cyklu Harrego Pottera.
Aby cień nie był twoim dementorem
Urszula le Guin musiała pisać Czarnoksiężnika z archipelagu będąc pod wpływem jakiejś iskry geniuszu. Późniejsza jej twórczość przesycona ideologią gendero-coś-tam nie budzi już mojego entuzjazmu. Najwidoczniej wielka pisarka nie pokonała swojego cienia (ach ci mężczyźni – wszędzie ich pełno), choć przeczuwała, że to jednak jest możliwe. Bo Ged zwyciężył. Nieopatrznie wyczarował cienia z nicości, uciekał przed nim przez wiele dni, ale gdy podjął męską decyzję, aby się z nim rozprawić, to nie cień pożarł jego, lecz on sam pożarł cień.
Ładnych kilka lat temu Muzeum Historii Polski zorganizowało wystawę pod hasłem „Odważmy się być wolnymi”. To była pewnie trawestacja „nie lękajcie się”. Odejmijmy jednak na chwilę motywy religijne i zastanówmy się nad sensem owego „odważmy się być wolnymi”. Co to właściwie znaczy konkretnie dzisiaj?
Jesteśmy dzisiaj narodem sfrustrowanym i przesyconym różnorakimi lękami. Po 10 kwietnia naprawdę mało kto wierzy, że nasz kraj jest bezpieczny, ale równie mało kto potrafi się do tego przyznać. Strach przed przyznaniem się do prawdy, strach przed stanięciem w prawdzie jest tak silny, że wszystkim, którzy mówią nam „nie bójmy się być wolnymi”, chętnie przypinamy łatki oszołomów. Boimy się głośno powiedzieć, co myślimy, bo wtedy „oszołomy na pewno dojdą do władzy i będzie to samo co na Ukrainie – rzeź i pożoga, albo jeszcze gorzej – wybuch jądrowy nad Warszawą”. Najchętniej przyjmujemy pozę „flegmatycznego Brytyjczyka”, który ocenia to, co się dzieje na Ukrainie, jako ruchawkę jakiegoś prymitywnego plemienia przeciw białemu człowiekowi. Tak jakbyśmy my sami nie byli także tym prymitywnym plemieniem „czarnoroboczych”. Tak jakby to nas w ogóle nie dotyczyło. Odsuwamy cień, gotowiśmy uciec przed nim aż na sam równik; cóż, kiedy ta ucieczka nie ma końca, a cień prędzej czy później nas dopadnie. Może później.
Chyba, że... Chyba, że wyjdziemy mu naprzeciw.
Jakub Brodacki
Komentarze
w bezpośredni sposób wiąże się z odpowiedzialnością ...
współczesny człowiek pragnie być wolny, ale za nic nie chce odpowiadać...i żadne nawoływania żeby się "nie bać" nic tutaj nie zmienią ...
Ponieważ intelektualiści dziedziczą w pewnym sensie zadanie średniowiecznych mnichów i niekoniecznie muszą władać mieczem (raczej: mieczem wyobraźni), więc naszym zadaniem jest nieustanne dawanie świadectwa i układanie "pieśni" na cześć bohaterów (vide: http://naszeblogi.pl/49684-artysta-na-froncie-wojny ).
W tekście Wyprawa na Moskwę pozwoliłem sobie wykorzystać Pańskie tezy, które ostatnio bardziej do mnie przemówiły.
Dziwi mnie niezrozumienie dla idei, o której może z nadmierną pasją komentowałem pod tekstem Pani Katarzyny. Co ciekawe, to niezrozumienie jest także na naszej prawicy, czego dowodem są komentarze pod moim tekstem. Potwierdza to moją hipotezę, że jesteśmy narodem wycofanym i pełnym różnorakich może nie lęków, ale powiedzmy sobie "tysiącznych skrupułów", wątpliwości, nieustających "ale", żalów o to czy o tamto. Bezwzględnie musimy wyjść z tego ślepego zaułka. Mamy mało czasu.
muszę zgodzić się z Jakubem... bo również uważam, że jesteśmy "narodem wycofanym" ... (dokładnie jw.)
Zastanawiam się tylko, czy jest to proces który można odwrócić ?
P.S. Historia daje nam przykład takiego "odwrócenia" Polaków (przejście od epoki saskiej do stanisławowskiej) w drugiej połowie XVIII w., ale nie skończyło się to szczęśliwie ...
Ukraina ma szansę, bo rewolucja majdanowa toczyła się i toczy na poziomie masowym i na poziomie elitarnym. Natomiast nie ma poparcia międzynarodowego. Ukraińcy muszą więc przetrwać 3-4 lata, by doczekać zmiany koniunktury. A my musimy im w tym pomóc.
Polecam:
Umbra czyli wygasłe polskie mity - Dyskusja z tekstem "Umbra" Jakuba Brodackiego
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
