21 listopada 2010
Agnieszka Cupak
Serial: Królicza Nora
Uśmiercanie przeszłości
◀ Dialogii Alicji, czyli co to jest Królicza Nora ◀ ► Wędką po głowie ►
Niedawno rozmawiałyśmy z przyjaciółką o Króliczej Norze. W trakcie
dyskusji powiedziała, że przeszłość jest zawsze żywa. Te słowa
zatrzymały mnie. Przeszłość, która odchodzi w niebyt, w każdej sekundzie
życia miałaby być żywa?
Niestety moja przyjaciółka miała rację.
Przeszłość żyje w nas, w naszych sercach, w naszej pamięci. Tam jest
żywa i co gorsze ma wpływ na naszą teraźniejszość i przyszłość. Ktoś
może tu powiedzieć, że przecież przeszłość nas uczy, więc trzeba ją
szanować i pielęgnować. Tak, uczy nas. Jest naszym bagażem doświadczeń, z
których jak najbardziej czerpiemy wiedzę. Poza tym jednak jest martwa.
Nic w niej nie zdołamy zmienić, nie mamy już na nią wpływu, a im dalej w
przyszłość idziemy, tym staje się bardziej mglista i zakurzona,
niewyraźna. Mimo to wciąż sięgamy do przeszłości, ożywiając ją. Co
gorsza, bardzo często wydobywamy z niej to, co bolesne, przykre.
Zrzucamy winę na nieboszczkę przeszłość i trwamy w niej, zamiast poczuć,
czym może być zaczerpnięcie oddechu teraźniejszości. A przecież Zycie
polega na Byciu w Tu i teraz. Przeszłość miła swoje przysłowiowe 5
minut. Była „Tu i Teraz”, ale odeszła. Teraz jest „Tam i Przedtem”. Po
co więc ją ożywiać?
Przeszłość nas kształtowała, nadała formę i treść
tego, jacy jesteśmy dziś. Ale czy żyjąc w niej, nie pozwalamy by wciąż
to robiła? Czy nie lepiej z wdzięcznością przyjąć od niej to, co było
dobre, a odrzucić i zmienić to, co nam się nie podoba? Ja uważam, że jak
najbardziej jest to wskazane.
W przeszłości wiele jest bolesnych
wspomnień, do których z masochistyczną lubością wracamy, zrzucamy
odpowiedzialność za to, co Jest, na to, co Było.
Pewna osoba
powiedziała mi, że trudno wymagać od dziecka by wzięło odpowiedzialność
za siebie, by kształtowało samo siebie. Rodzice, potem środowisko,
kształtują nas poprzez nadawanie takich a nie innych matryc. Często tych
samych, jakie i oni w sobie noszą. Z czasem przychodzą lęki, depresje i
wizyty u psychoterapeutów, gdzie na dłużej można utknąć w przeszłości i
zatrzymać się w miejscu. A tymczasem wystarczy uśmiercić przeszłość.
W
Króliczej Norce trzeba przywołać ją, spojrzeć w jej twarz i ustalić, co
zatrzymujemy, jako spadek, co odrzucamy. Nasze bolesne doświadczenia są
jakąś wiedzą, z której możemy czerpać, ale czy musimy wbijać sobie je w
serce wciąż od nowa? Moim zdaniem lepiej jest pochować przeszłość,
zostawić ją niczym fotografie w albumie wspomnień i tyle. Zamiast tkwić
Tam, zacząć Być Tu i Teraz. Bo tylko w Tu i Teraz jest wieczność.
Ktoś
może powiedzieć, że łatwo mówić, gorzej zrobić, bo i blizny na duszy
nie goją się nigdy. Nie zgadzam się z tym. Blizny na duszy można
wyleczyć jednym cięciem. Wystarczy chcieć. Bo wracając i przeżywając od
nowa to, co było, tylko je rozdrapujemy, nie pozwalamy się zagoić. I
naprawdę można to zrobić szybko. Trzeba uświadomić sobie, czym były, a
były doświadczeniem. Doświadczeniem, które dało nam jakąś wiedzę, miało
miejsce i odeszło. Nie zmienimy tego, więc, po co sypać sól w
rozdrapywane rany?
Dziecko kształtowane przez rodziców nie ma wpływu
na pewne rzeczy. Jednak, kiedy dziecko staje się dorosłym nie może już
obarczać odpowiedzialnością przeszłości, za każdą nieudaną rzecz w życiu
Tu i Teraz. Bo Tu i Teraz to my ponosimy odpowiedzialność za siebie.
Jeśli wciąż pozwalamy sobą manipulować, jeśli nie robimy nic, by zmienić
w nim cos na lepsze i kształtować siebie według nowych matryc, to
pretensję możemy mieć jedynie do siebie, nie do przeszłości. Ta naprawdę
jest martwa, więc nie ma, co już szarpać tego trupa.
W książce Anthonego de Mello „Minuta mądrości” jest taka oto przypowieść:
„- Jak mógłbym osiągnąć życie wieczne?
- Życie wieczne jest teraz. Wejdź w teraźniejszość.
- Ależ czy ja nie jestem obecny w teraźniejszości?
- Nie.
- Dlaczego?
- Dlatego że nie zerwałeś z twoją przeszłością.
- Dlaczego miałbym się rozstawać z moją przeszłością? Nie wszystko w niej było złe.
- Z przeszłością należy się rozstać nie, dlatego, że była zła, lecz dlatego, że jest martwa.”
Kiedyś
żyłam przeszłością i oddychałam jej trupim jadem. Potem przeczytałam te
minutową mądrość. Dziś wiem, że przeszłość można zostawić martwą jednym
cięciem. A gdy się zdarza, że jakiś jej duch nawiedza mnie w
teraźniejszości, zabieram go do Króliczej Nory i odsyłam tam, gdzie jego
miejsce. Do grobu z napisem Przeszłość.
Pozdrawiam
◀ Dialogii Alicji, czyli co to jest Królicza Nora ◀ ► Wędką po głowie ►
Komentarze
Pozdrawiam i zapraszam do wymiany doświadczeń oraz podawania przykładów z dziejów "sapiensiaków".
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
