19 lipca 2016
Wojciech Jóźwiak
Serial: Sny i wizje
W kosmosie w blaszance
◀ Okręt wojenny ◀ ► Przedstawienie ►
Byłem w kosmosie. Stacja kosmiczna była czymś podobnym do blaszanego baraku. Ciągle niepokoiłem się, że pogięte blachy ścian i włazów się rozszczelnią i ucieknie powietrze. (Ale nic takiego się nie stało.) Gdy już po śnie próbowałem uporządkować wrażenie które miałem śniąc, wywnioskowałem, że ta stacja kosmiczna nie krążyła naokoło Ziemi tylko jakoś z Ziemi albo ponad Ziemię wystawała. Ze znajdowała się na wysokiej wieży albo na bardzo długim wysięgniku. Jednak było powiedziane, że jestem w kosmosie i naokoło była czarna próżnia, właściwie sama czysta czerń. Także wewnątrz było raczej ciemno. Miejsce to nie przypominało scenę z filmów o kosmosie, ale raczej jakiś porzucony zakład przemysłowy. Przebywanie w dość ciasnych pomieszczeniach mając naokoło tę czerń, i jeszcze mają niepewne blaszane ściany powodowało, że nie czułem się bezpiecznie. Usiłowałem rozmawiać z naziemną obsługą przez telefon, ale łączność się rwała i właściwie nie miałem problemów, które wymagałyby wzywania ich interwencji poza jednym: było mi tam psychicznie niewygodnie i chciałem, żeby mnie zwolniono albo, żeby ktoś przyjechał i naprawił te nieszczelne ściany. Jedne drzwi nie domykały się, próbowałem je naprawić przy pomocy jakiegoś śrubokręta, który przechodził przez blaszaną ścianę na wylot, na szczęście powietrze nie uciekało. W umyśle miałem jakieś kombinacje na temat, jak wykryć obniżanie się ciśnienia powietrza, może po zapachu? Albo po zachowaniu się zwierząt? Których tam jednak nie było. Z Ziemią i bazą łączyła winda w szybie. Wygłaszałem do telefonu zdania, których dziwaczności byłem świadomy, np. „Jestem w kosmosie. Proszę połączyć mnie z dworem królewskim.” Chyba tam nie byłem sam, ale tam nie było ludzi, a tylko ich niejasne „obecności”. Naprawdę bardzo chciałem, żeby ktoś przyjechał z dołu i wyobrażałem sobie, kto to mógłby być. Każdego powitałbym jako przyjaciela.
◀ Okręt wojenny ◀ ► Przedstawienie ►
Komentarze
Gdy czytamy o osobach, które miały tzw. śmierć kliniczną, zawsze one stwierdzają, że nie czuły w jasności - osób, jedynie, jakieś nikłe świetliste kształty, przypominające dusze. Zupełnie jak jakiś Dom Dusz.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
