13 maja 2014
Nes W. Kruk
Serial: Łaźnia Ceremonialna
Szósta Łaźnia Ceremonialna, Wilk i Wataha
◀ Piąta Łaźnia Ceremonialna, Wilk i krew ◀ ► Siódma Łaźnia Ceremonialna, Jedność ►
Pełnia
16-03-2014

- Drewno: lipa i brzoza
- Kamienie: 30 (w Łaźni 20)
- Woda: 10l
- Czas rozpalania: ok. 2 godzin
- Czas w Łaźni: 2,5 godziny
- Uczestnicy: 3
- Narzędzia: widły, rogi jelenia, kubek i słój, kociołek, miotełka wierzbowa
- Instrumenty: bęben, bębenek,
- Zioła – żubrze zioło
- Pogoda: z początku lekka mżawka, później też zza chmur wyjrzało Słońce
- Pora: popołudnie/wieczór, do Łaźni weszliśmy ok. godz. 18-tej
Relacja raczej skromna. Nie zanotowałem od razu technicznych szczegółów, stąd braki. Mea culpa.
Tego dnia padał lekki deszcz. Dzięki prognozie, www.meteo.pl, przeczekaliśmy deszcz w domu. Mieliśmy sporo czasu, więc się nie śpieszyliśmy. Później, na chwilę, zza chmur wyjrzało Słońce. Nad nami przeleciały kruki jako dobry omen. Lubię tego typu przygotowania, kiedy nie trzeba się śpieszyć.
Poprowadziłem ceremonię, zdrów i w pełni sił. Zdaje się, że tego dnia byłem w dobrej formie, bo warunki wewnątrz Łaźni oceniłem raczej na średnie, w przeciwieństwie do moich towarzyszy, dla których, tym razem, musiałem przystopować z wodą i kamieniami. Kamieni było sporo, ponadto co potrzebne. Wychodzi na to, że dla tej konkretnej ziemianki optymalna liczba kamieni to ok. 20 sztuk.
W trakcie ceremonii znowu pojawił się Wilk. Tym razem nie agresywny, ale raczej jako Duch, który uczy i przewodzi grupie. Krąg był męski, więc i Duch odpowiedni. Sporo wątków dotyczyło rodziny. Rozmyślałem o archetypie wojownika – nie kata, mordercy, ale obrońcy plemienia. Dawne wartości zostały gdzieś po drodze rozmyte. Wspomniałem o projekcie „Astral Games”, który też poniekąd w aktualnej fazie jest pod patronatem Wilka. Była Ukraina, oczywiście. Był też Duch Zielonej Fajki, gościnnie.
Pełniowa ceremonia przebiegła pomyślnie.
◀ Piąta Łaźnia Ceremonialna, Wilk i krew ◀ ► Siódma Łaźnia Ceremonialna, Jedność ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
