08 stycznia 2015
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 4
Wyższość języków indoeuropejskich
◀ Ateny, Jerozolima, Ganges – czyli kim jesteśmy ◀ ► Dyskretny urok dżihaderii* ►
Wśród kilku spraw, które mnie interesują (interesowały od dawna i interesują nadal) jest językoznawstwo. Zaczęło się, gdy miałem 14 lat i dowiedziawszy się, że istnieje esperanto, postanowiłem ułożyć podobny język, ale po swojemu. Zdaje się, że wiele dzieci i młodzieży na ten pomysł wpada, niektórym zostaje to do dorosłości, a pomysły wymyślania nowych języków powstają wciąż na nowo (2006: międzysłowiański!), chociaż prawdziwe języki wymierają szybciej. (Rok temu np. język klallam – zob. więcej.) Ja swojego na szczęście nie ułożyłem, chociaż idea ta co jakiś czas mi odbija, np. niedawno jako pomysł na automatyczne generowanie nicków dla zapisujących się do Taraki, a zwłaszcza do AstroAkademii, gdzie nicki są obowiązkowe, a fantazja nowych uczestników nie wystarcza. … Interesowało mnie i nadal to robi – językoznawstwo...
Języki zostały podzielone na cztery grupy: analityczne, syntetyczne, fleksyjne i polisyntetyczne. Używam tych terminów, chociaż one zmieniają się i są wymyślane nowe, podobno lepsze. W wielkim skrócie: (1) w analitycznych słowa są nieodmienne, a o sensie wypowiedzi decyduje kolejność słów czyli składnia. (2) W syntetycznych, rdzeń treściowy (odpowiednik naszego rzeczownika lub przymiotnika) zostaje oklejony cząstkami informującymi o gramatyce, np. określającymi liczbę mnogą, przypadek „kogo, czyj”, czas przeszły itd., i przy tym taka sklejka elementów treściowych i gramatycznych dostaje szczególny wystrój brzmieniowy, który ją wyodrębnia od innych. (3) W językach fleksyjnych (czyli dosłownie, „giętych”) słowo złożone jest z rdzenia i gramatycznych formantów – końcówek, przedrostków, sufiksów i infiksów, przy czym często nie jest jasne, co należy do rdzenia, a co do formantów – i występuje w wielu wariantach zależnie od swojej gramatycznej funkcji, przy czym nie zawsze dany formant informuje o określonej funkcji gramatycznej. Konieczny przykład: formant-sufiks -er w j. niemieckim może sygnalizować gramatyczne funkcje: „liczba mnoga rzeczownika” lub „celownik przymiotnika”, a prócz tego działa jako słowotwórczy znacznik „rzeczownik – wykonawca czynności” lub „stopień wyższy przymiotnika”. W j. polskim jest podobnie, jeśli nie bardziej. (4) W polisyntetycznych jest podobnie, ale całością, która się gnie w użyciu nie jest słowo czy wyraz, ale całe zdanie.
Granice między tymi klasami są nieostre i np. język angielski, który bywa przedstawiany jako wzorowy 1-analityczny, posiada liczne cechy 3-fleksyjne, np. odmianę czasowników. Język chiński bywa przedstawiany jako przykład języka 1-analitycznego albo 2-syntetycznego. Sanskryt jest do bólu 3-fleksyjny, ale zawiera manierę sklejania 2-syntetycznych tasiemców słownych. Esperanto było ułożone przez Zamenhofa jako język fleksyjny, ale z ubogą i regularna fleksją, a kiedy temu dziełu przyjrzeli się językoznawcy, dostrzegli bystro, że niechcący wyszedł mu język 2-syntetyczny.
W tych kilku przykładach, które podałem wyżej, widać, że następują przejścia z typu do typu. Angielski historycznie był 3-fleksyjny, stał się prawie całkiem 1-analityczny. Tendencja do takiego przejście jest widoczna we wszystkich językach zachodniej Europy, germańskich i romańskich. Inaczej jest na wschodzie, gdzie słowiańskie i bałtyjskie twardo trzymają się 3-fleksji. Chiński przeszedł z 1-analitycznego do 2-syntetycznego, co dowodzi, że ani nie ma typu (naj)doskonalszego, ani żaden z nich nie jest atraktorem, tzn. że w żadnym nie kończy się ewolucja.
Ponieważ te cztery typy nie są ściśle rozdzielone, istnieją w nich przypadki pośrednie, a także można mówić o stopniu pewnego typu – np. angielski jest bardziej analityczny od niemieckiego, który zachował więcej fleksji, więc raczej niż o podziale na cztery typy, można mówić o skali – od całkowitej 1-analityczności, przez 2-syntezę, 3-fleksję aż do 4-polisyntetyzmu.
Języki 1-analityczne są (podobno) dość pospolite wśród języków świata. Najwięcej jest języków 2-syntetycznych, tu nalezą węgierski i fiński, wszystkie tureckie, japoński, koreański i chyba większość języków Afryki. 4-polisyntetyczne są skrajnie rzadkie, zwykle wymienia się języki wschodnich peryferii Syberii i niektóre indiańskie. Ale – i tu jest ta zagwozdka, do której się zbliżamy – to języki 3-fleksyjne odniosły największe kulturowe sukcesy. Chociaż występują tylko w dwóch rodzinach językowych: w indoeuropejskiej i w semickiej (właściwie, afro-azjatyckiej). 3-fleksyjne były lub są: sanskryt, perski, grecki, łacina, hebrajski, arabski.
Po tym długim, ale wciąż wstępie, przechodzę do tytułowego pytania...
Pytanie brzmi:
Czy czymś można wytłumaczyć cywilizacyjne sukcesy języków fleksyjnych?
Czy przeciwnie: że to przypadek bez znaczenia, że trzy wielkie światowe regiony w których rozwinęły się starożytne cywilizacje – Śródziemnomorski, Bliskowschodni i Indyjski – były zamieszkane przez ludy fleksjo-mowne?
Czy jest coś w językach 3-fleksyjnych, co sprzyja „wyższym zajęciom kulturo- i cywilizacyjno-twórczym”? A może to coś, albo coś innego, jest też w językach z innych typów?
◀ Ateny, Jerozolima, Ganges – czyli kim jesteśmy ◀ ► Dyskretny urok dżihaderii* ►
Komentarze
=> Przemysław. Alfabet łaciński ma coś "bardziej" niż inne alfabety, mianowicie obsługuje znacznie więcje języków niż inne alfabety. W starożytności i później w Azji obowiązywała i często obowiązuje nadal, zasada, że co język, to alfabet. Dlatego np. ormiański i gruziński używają własnych alfabetów. W Europie inaczej: zapisywano kolejne języki, ale wciąż tym samym alfabetem. Być może jest to skutek dominacji łaciny jako języka "rozwiniętego" w przeciwieństwie do niższych rangą języków narodowych.
Poza swoją popularnością i arcy-wysokim prestiżem, alfabet łaciński ma liczne wady: brak liter na wiele fonemów, których nie było w łacinie (język o ubogiej fonetyce!), ale częstych gdzie indziej, także u potomków łaciny -- romańskich. Np. sz, cz, dż. Mała wyrazistość czy kontrastowość niektórych liter, np. m n h, O Q, e c. I l (w Arialu identyczne:)
Wiele języków dało się (historycznie) wtłoczyć w alf. łaciński kosztem dalekiego odejścia od starożytnej zasady 1 litera = 1 fonem. Przykładem angielski, mający całkiem fantastyczną pseudo-pseudo łacińską pisownię.
Ale nad alf. łacińskim najwięcej ludzi pracowało, żeby uczynić go czytelnym i przyjaznym dla oka. I to chyba jest jego główna przewaga: że jest najbardziej dopracowany graficznie.
To, co napisałeś o alfabecie łacińskim, to nie do końca jest prawda. Cyrylica też obejmuje wiele języków, Rosjanie zawlekli ją nawet do Mongolii. Choć z ostatnim akapitem się zgadzam - wydaje mi się najbardziej czytelny i przyjazny dla oka.
A dziś spytałem kolegi Ukraińca, czy któryś z tych alfabetów wydaje mu się lepszy. Wskazał na łaciński jako na ten, w którym więcej da się zapisać.
Może w tym tkwi klucz do przewagi języków indoeuropejskich? Że mają jeden alfabet, w dodatku lepszy niż inne? A to, że należą do którejś grupy, to zbieżność przypadkowa.
Języki fleksyjne są zwykle "wyraźne", nie sprzyjają zlewaniu sylab i wyrazów, nie stosują intonacji zmieniającej sens wypowiedzi (co jest powszechne w językach dalekowschodnich i prowadzi tam do mnogości dialektów).
Są zapewne jakieś wyjątki.
(Mam na myśli Kulturę Majkopu, a potem kolejne konne i rydwanowe inwazje po których wszyscy albo prawie wszyscy zaczęli mówić w językach Indoeuropejskich. Co ciekawe IE rządzili na Wielkim Stepie przez setki lat, a nawet dotarli do Chin, po czym zostały blond, bladolice mumie w kotlinie Tarymu.)
Koń = sukces
Timeline
- 4500?4000: Early PIE. Sredny Stog, Dnieper-Donets and Samara cultures, domestication of the horse (Wave 1).
- 4000?3500: The Pit Grave culture (a.k.a. Yamna culture), the prototypical kurgan builders, emerges in the steppe, and the Maykop culture in the northern Caucasus. Indo-Hittite models postulate the separation of Proto-Anatolian before this time.
- 3500?3000: Middle PIE. The Pit Grave culture is at its peak, representing the classical reconstructed Proto-Indo-European society with stone idols, predominantly practicing animal husbandry in permanent settlements protected by hillforts, subsisting on agriculture, and fishing along rivers. Contact of the Pit Grave culture with late Neolithic Europe cultures results in the "kurganized" Globular Amphora and Baden cultures (Wave 2). The Maykop culture shows the earliest evidence of the beginning Bronze Age, and Bronze weapons and artifacts are introduced to Pit Grave territory. Probable early
Najpierw udomowiono konia, a wtedy ta społeczność zasiedliła Wielki Step od Ukrainy do Chin. Tocharowie, Hetyci, potem Arianie, Irańczycy, Mykeńczycy, Dorowie, Italowie, Celtowie, Germanie, Słowianie to są kolejne grupy zdominowane przez IE. Jakiś czas potem, Wielki Step został zajęty przez Turków, którzy początkowo byli Azjatami z Ałtaju, ale wchłonęli tyle grup, że stracili te cechy. Mongołowie byli jeszcze później na Wielkim Stepie.
Wielki Step był areną bardzo dynamicznych zmian.
A tu przystępny artykuł na ten temat:
http://www.histurion.pl/historia/starozytnosc/starozytnosc_ogolnie/indoeuropejczycy.html
Tamten artykuł ciekawy, ponieważ z tzw. świętą naiwnością powtarza wspomnianą baśń stepową.
Co do rydwanów, to nie da się rydwanem przejechać przez las, torfowisko, a nawet pole orne po deszczu, a tym bardziej zwyciężać nim piechurów, więc u nas, czyli w leśnej wilgotnej strefie Europy, były bezużyteczne.
Pozyskanie środka walki, którym był koń, pozwoliło przodkom IE na uzyskanie zdecydowanej przewagi militarnej.
Przy czym na początku koń był zwierzęciem udomowionym przez rolników. W drugiej fazie niektóre grupy przeszły do koczownictwa. Czyli koczownictwo nie ma nic wspólnego z myślistwem-zbieractwem.
Grupy koczowników mogły opanować Wielki Step i oni to stworzyli cywilizację Tocharską oraz dokonały inwazji na Iran i Indie.
Przy czym chciałbym zauważyć, że taki podbój to czasami było po prostu zasiedlenie bezludnych krain, przejęcie funkcji elity i zmiana języka albo przejęcie funkcji elity i wymiana linii męskich.
W wielu przypadkach, przejęcie władzy nastąpiło poprzez małe grupy ludzi i to oni posługiwali się koniem.
Czyli: nie twierdzę, że koczownicy z Majkopu osiedlili się w Italii.
Twierdzę, że elitarne grupy, wywodzące się Majkopu zdominowały językowo grupy haplogrupy R1b, które ostatecznie osiedliły się w Italii.
Podbój językowy odbył się w praktycznie całej Europie Zachodniej.
Podobnie odbyło się to w Grecji.
Niektóre części Azji Środkowej i Północnych Indii mają za to bardzo duży udział haplogrupy R1a, co świadczy o przybyciu znaczących ilości mężczyzn.
To, co zostało poza horyzontem cywilizacji, objawiło się w VI wieku, jako Słowianie.
hebrajski ? Staro-hebrajski jest albo był językiem bardzo prymitywnym, przynajmniej tak
ten język klasyfikuje F. Koneczny w swej Cywilizacji żydowskiej. Dlatego Zydzi byli
zmuszeni do poslugiwania się językami indoeuropejskimi.
Współczesna hebrajszczyzna powstała pod silnym wpływem języków indoeuropejskich,
więc jakaś supremacja indoeuropejska istnieje, ponieważ wpływy języków indoeuropejskich są widoczne wszędzie w Azji.
Nie przecze, że żydzi są narodem uzdolnionym, ale z tym procentem "genialnie uzdolnionych" to, moim zdaniem, wielka przesada, w nauce mają tylko Einsteina, ale fizyka nie jest przecież najtrudniejszą dyscypliną naukową a w literaturze i sztuce w ogóle nie mają geniuszy
Co się tyczy supremacji:
Dzięki swej precyzyjności, logiczności i zdolności do wyrażania myśli abstrakcyjnych , indoeuropejskie języki zajmowały i wciąż zajmują wyjątkowe miejsce w skali globu w takich dziedzinach jak: nauka, folizofia, literatura, np. chińskie K’OU oznacza usta, przejście, przełęcz, port, mowę, wypowiedź, oświadczenie, przemówienie, bagaż, skrzynki i trumnę a nawet ostrze noża czy miecza . Proces czytania tekstów w tym języku polega na wyszukiwaniu konkretnych znaczeń pasujących do kontekstu, język, którego słowa radykalnie zmieniają swoje znaczenia w zależności od kontekstu jest gorszym narzędziem opisu świata niż języki indoeuropejskie. Stąd w Chinach nawoływanie naukowców chińskich do użycia języka angielskiego w nauce.
( Chrześciaństwo i Europa)
Oprucz hebrajskiego i chińskiego, na te niedostaki cierpi więcej języków azjatyckich (np. japoński (Koneczny 153 ))
Robi wrażenie :)
Dalej są muzycy, nie wiem czemu pominięto największego: Henryka Wieniawskiego.
Ale to, że dominujące grupy narzucają swój język, to właściwie banał. W artykule (tak, tym na górze strony, sprzed ponad roku) stawiam pytanie: czy jednak, mimo wszystko, w językach fleksyjnych, czyli w starych IE (sanskryt, perski, grecki, łacina) i w semickich (akadyjski, aramejski, arabski, lokalnie hebrajski), było coś, co dawało im cywilizacyjną przewagę? Czy była to fleksja, a jeśli tak, to dlaczego?
W taki razie dlaczego już czasie obsługiwania swoich cywilizacji j. IE (o semickich nie wiem) najpierw zamroziły swoją fleksję? (Tzn. nie rozbudowywały jej?) -- A następnie ich nowożytne potomstwo redukowało fleksię i pozbywało się jej? (Tak było w romańskich, germańskich, irańskich, nowoindyjskich. -- Inaczej w słowiańskich i bałtyckich, które fleksję zachowały nie rozbudowując jej.)
Fleksja umożliwia coś co porównać można z jedną z technik stosowanych we współczesnych wysoko wydajnych procesorach:
out of order execution
Fleksja umożliwia coś co porównać można z jedną z technik stosowanych we współczesnych wysoko wydajnych procesorach:
out of order execution
Mnie jednak wciąż intryguje ta fleksja:
Skąd się wzięła? Jak wystartowała? Co motywowało jej rozwój?
Jakie dawała przewagi mówiącym fleksyjnymi językami?, jeśli jakieś dawała?
Dlaczego języki PRZERWAŁY jej rozwój w pewnym momencie?...
...i zaczęły z fleksji wycofywać się i redukować ją?
Dlaczego języki dominującej cywilizacyjnie Zachodniej Europy -- angielski, francuski i hiszpański, prawie usunęły fleksję, a przynajmniej uczyniły ją jakimś przeszkadzającym przeżytkiem? (Np. we francuskim fleksja pozostała bardziej w piśmie, a we fr. języku mówionym końcówki fleksyjne nie są wymawiane?)
Lista nie zawiera Chopina (geniusz) bo nie -Zyd), Banacha (geniusz) i też nie-Zyd, podpowiadam te nazwiska, bo mówimy o geniuszach, o ile pamiętam
Wojciech Jóźwiak :
"To nie jest tak, że w oparciu o języki IE stworzono wyrafinowane cywilizacje dlatego, że języki IE górują jakoby precyzją i innymi zaletami nad innymi językami, ale na odwrót, niektóre języki IE tak się wysoce rozwinęły, ponieważ obsługiwały rozwinięte cywilizacje, które stawiały im wysokie wymagania".
Proszę raz jeszcze przeczytać mój post #16 zwłaszcza ostatnie zdanie :
" Stąd w Chinach nawoływanie naukowców chińskich do użycia języka angielskiego w nauce "
Wojciech Jóźwiak :
" Dlaczego języki dominującej cywilizacyjnie Zachodniej Europy -- angielski, francuski i hiszpański, prawie usunęły fleksję, a przynajmniej uczyniły ją jakimś przeszkadzającym przeżytkiem? (Np. we francuskim fleksja pozostała bardziej w piśmie, a we fr. języku mówionym końcówki fleksyjne nie są wymawiane?) "
Chyba dlatego, że języki romańskie rozwinęły się z łaciny, a język angielski ma 70% tej
łaciny w słownictwie (często przez francuski).Dla tybulców łacina była językiem obcym i
uproszczono ją w procesie przyswajania usuwając fleksje.
Analogiczny proces miał miejsce na gruncie słowiańskim: Bułgarzy tureccy też odrzucili fleksje w procesie przyswająnia obcego języka słowiańskiego. (bułgarski to język analityczny, i chyba macedoński (słowiański) też ).
Bardzo wczesne wpływy cywilizacji antycznych i długotrwała grabiez reszty świata tłumaczą dominację cywilizacyjną Zachodniej Europy, przypomnę, że języki tych cywilizacji starożytnych były fleksyjne
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
