14 lipca 2014
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 3
Zaczarowywanie świata
◀ Zjazd Taraki we wrześniu br. 2014 ◀ ► Pięć artykułów na rok? ►
– Albo jego od-odczarowywanie. Bo z jednej strony mamy odczarowywanie świata: odczarowuje go nauka, a raczej czyni to naukowy światopogląd, który przecież został ogłoszony zanim na dobre zrobiła się nauka. Kartezjusz, twórca naukowego światopoglądu, żył wcześniej niż Newton, inicjator nauki-science.
Przy okazji naukowego odczarowania świata zauważono, że jest ono już drugie w historii, bo pierwszym odczarownikiem świata było chrześcijaństwo, jako religia, która pozbawiała świętości rzeczy naturalne. Za jego sprawą i w jego obrębie świętymi przestawały być kamienie, rzeki, góry, Słońce, niebo, Księżyc, gwiazdy, wiatr, woda, burze i pioruny, święte gaje i zwierzęta mocy. Chrześcijanie wymietli świętość-sacrum ze świata poza świat. Wszelkie trwające w nim mimo to poglądy na naturalną świętość pewnych rzeczy miały smaczek herezji i recydywy pogaństwa. Nauka wyklęła tamte poglądy skuteczniej, nazywając je przesądami, niedouczeniem i głupotą – a z pomówieniem o słabość umysłu trudniej walczyć niż z pomówieniem o „pogaństwo”: w tym drugim jest wrogość, od której można odgrodzić się dumą; w pierwszym jest gorsze od wrogości lekceważenie, któremu trudno przeciwstawić cokolwiek pozytywnego. Mimo to znaleźli się intelektualni desperaci, którzy poszli pod prąd: Blake. Mickiewicz. Witkacy – że wymienię kilku, z różnych czasów i poza swoim romantyzmem mało podobnych. Romantyzm to świadomość Tajemnicy (lub wielu Tajemnic). Inny program miały tamte odczarownictwa, najpierw kościoła, potem nauki: szły likwidować tajemnice.
Faktycznie jest tak, że odczarowywanie i powtórne zaczarowywanie idą jedno obok drugiego i jedno za drugim. Nauka odczarowuje świat, pokazując, jak korzystając z prostych zasad można jego elementami manipulować, dla skuteczności, wygody i zysku, a często tylko-i-aż dla intelektualnej satysfakcji poznania. Ale jednocześnie z tamtym, jednak, zaczarowuje świat: bo pokazuje, w jak wielkim stopniu wypełniony jest on naszą niewiedzą o nim. Wypełniony obszarami cienia, których nasz umysł wsparty narzędziami nie potrafi skolonizować, które więc pozostają, w tym sensie, anekumeną – która przecież, niemal z definicji, jest mieszkaniem duchów i bóstw.
Żeby widzieć te ciemne przestrzenie (albo: zbyt jasne) trzeba przejść szczególny trening widzenia. Ćwiczenia jakie zadał Don Juan Castanedzie (pomijając, że nie były indiańskie, tylko zmyślone, ale w tym miejscu to nieważne) miały za cel nauczenie widzieć niewidocznego. Niech nam to posłuży za metaforę i model wszelkich sztuk patrzenia tak, żeby widzieć różne anekumeny. Jedne bardziej będące sprawą postrzegania, inne – bardziej sprawą myślenia i nazywania, teorii. Żeby móc dojrzeć nieodczarowane miejsca świata, trzeba się tego nauczyć, wytrenować.
Desperaci-romantycy idący pod prąd odczarowywania świata, ci trzej, których wyliczyłem i inni, byli artystami, tworzyli sztukę: Mickiewicz poezję, Blake i Witkacy prócz pisania (i za to są bardziej cenieni) malowali. Właściwie można uogólnić to spostrzeżenie, mówiąc, że w naszych czasach są dwa gatunki twórców: jedni odczarowują świat, i to są naukowcy, a drudzy świat zaczarowują na nowo, i to są artyści.
Oczywiście jedni i drudzy jako typy idealne.
(O szamanach też napiszę, ale już osobno.)
◀ Zjazd Taraki we wrześniu br. 2014 ◀ ► Pięć artykułów na rok? ►
Komentarze
Wojtek ma rację... czy to się komuś podoba czy nie... najpierw Chrześcijaństwo (co wynika z jego doktryny i odziedziczonego spadku po Judaizmie) odczarowało naturę, a następnie przekształcając szkoły przykatedralne w uniwersytety przyczyniło się do zrodzenia Nauki, która kontynuuje to dzieło skutecznie wyprowadzając Sacrum gdzieś hen, daleko poza nasz świat (w tym zwłaszcza poza naszą świadomość) ...
Pytasz po co więc wracać? ? Myślę, że Nauka (a zwłaszcza zachodnia nauka będąca zbuntowaną córą Kościoła) nie może się rozwijać w odczarowanym świecie. Po prostu, w świecie, w którym nie istnieją żadne tajemnice nauka nie ma racji bytu... Dla jej dobra (pardon... dla dobra nas samych) zawsze powinno istnieć coś do "odczarowania" (jakaś Tajemnica). Nie można przekreślać tego faktu ze względu na naiwnych romantyków i ich płonne próby "powrotu" ...(ale to zupełnie inny temat)
P.S.
No więc tak nie jest, a odczarowywanie w wyniku działalności nauki dzieje się tak jakoś przy okazji. Gdyby nic już nie zostało do odczarowania, naukowcy wciąż będą mieli zajęcie, bo faktycznym napędem nauki jest technologia.
coś niedobrego stało się z moim komputerem i nie mogłem rozwinąć komentarza, stąd dopisuję ciąg dalszy dopiero teraz:
P.S. 1
Nauka nie odczarowała religii, ale oddzieliła się od niej jako odrębny byt. Odczarować można "Naturę" (w rozumieniu takim, które przedstawił Wojtek), ale nie religię, która jest niczym innym jak "zorganizowaną wiarą". Żadna organizacja zaś nie jest "tajemniczym" bytem ale obiektywnym faktem, którego nie ma potrzeby "odczarowywać" ...
P.S. 2
Na stosach płonęli głównie Chrześcijanie którzy (w rozumieniu obowiązującej doktryny) popadli w herezję ale nie Poganie. Bo celem "Kościoła" (nigdy) nie była eksterminacja pogan lecz ich nawracanie a z drugiej strony pilnowanie "czystości? (poprawności) Wiary, a to dotyczy tylko ochrzczonych. ...
Tak ...masz rację, zresztą widzę (rozumiem) to podobnie, tj. w tym znaczeniu, że "odczarowanie świata" przez Naukę "dzieje się tak jakoś przy okazji" ...
Ten "napęd" w postaci technologii, to rzecz nie podlegająca dyskusji, ale (...) miałem na myśli teoretyków, których "odkrycia" ("odczarowanie świata") funkcjonują niezależnie od "technologii" a dokładniej wyprzedzają daną "technologię" (tj. ich zastosowanie jest możliwe dopiero po pewnym czasie kiedy technologia osiągnie odpowiedni poziom)
Pozdrawiam
Bardzo spodobało mi się to wyjaśnienie, ...to Marcinie jak rozwinąłeś (wyjaśniłeś) temat "odczarowania" świata. Reasumując (przy czym każdy z wypowiadających się tutaj ma ...a jednak! ...ma rację...) "odczarowanie" jest rezultatem "doświadczenia". Tak to zrozumiałem.
Doświadczenie (każde doświadczenie), "spróbowanie" czegoś "odczarowuje" świat, ..inaczej...prowadzi ono do "poznania" (czy zawsze do oświecenia???). A jednak liczba tajemnic wszechświata nadal (mimo tego "odczarowania") pozostaje nieskończona ...
Myślę (uważam) tak samo, że błąd romantyków polegał na próbie powrotu do poziomu (nazwijmy go) "infantylnego", gdy tym czasem wzniesienie się na wyższy poziom wiedzy (głównie dzięki nauce) nie musi automatycznie czynić świata zupełnie odczarowanym (patrz wyżej)...
Dla mnie (ale to odczucie typowo subiektywne) mimo całej dostępnej wiedzy z zakresu geologii, fizyki, kosmologii świat i tak pozostaje tajemniczy i "zaczarowany"...
P.S.
żałuję tylko, że nie zostałem zrozumiany ...bo zauważenie obiektywnego faktu wyemancypowania się nauki spod skrzydeł religii (w Europie odnosi się to do Chrześcijaństwa) nie jest tym samym co jej sprowadzenie do tejże religii ... No ale nie będę się spierał...
Pozdrawiam
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
