03 lutego 2015
Radek Ziemic
Serial: Sny i wizje
Zagubiony brat
◀ Chodzenie po wodzie ◀ ► Ludzki kosmita ►
rodzina, brat, wojsko,
Wprawdzie nie działo się wtedy ze mną nic złego, ale sama rzeczywistość wydaje mi się dziś nieco senna, oniryczna i nierealna. Nocowałem u przyjaciela na starówce w kamienicy, w dużym, chłodnym pokoju. Musiałem wyjść wcześnie, bo on wynajmował to mieszkanie i nie mógł mi zostawić kluczy. Zanim się jednak obudziłem - śniłem, że zagubił się mój brat. Byliśmy we wojsku, w jednostce pancernej, gdzieś nad jakimś jeziorem. Pamiętam nastrój pięknego, letniego dnia nad wodą. Po wyjściu z mieszkania pojechałem do siebie, do akademika, i położyłem się spać. Sen trwał nadal, mojego brata poszukiwano. Potem się obudziłem i musiałem pójść na zajęcia, na jakąś godzinę dziewiątą. Były to tylko jedne zajęcia, więc kiedy wróciłem, znowu położyłem się spać, pewnie siedziałem długo w noc. I znowu śnił mi się ten sam sen, ale tym razem brat się znalazł.◀ Chodzenie po wodzie ◀ ► Ludzki kosmita ►
Komentarze
Moim zdaniem jezioro i woda są tutaj jednak pewnym elementem symbolicznym. Mnie też często śni się motyw wodny. W tych snach, pływając, czuję się wolny od wszelkich problemów, jestem szczęśliwy i dysponuję własną wolą, tzn. płynę tam gdzie zechcę świadomie wybierając cel, itd. Może Ty też zaczynasz odczuwać jakąś tęsknotę za oderwaniem się od rzeczywistości i wypoczynkiem.
Aczkolwiek nie jestem znawcą symboliki sennej, a w "realu" jestem kiepskim pływakiem :-/
...pociągnięty za język zeznaje :-) Pojawił się pomost - rodzaj mostu. Czyż nie jest to element powietrzny, taka proteza dla nielotów ? Dawniej często przeprawiałem się pieszo mostami przez Wisłę. Doznawałem wówczas stanów niemalże unoszenia się w powietrzu, przestrzeni. Te spacery to był rodzaj terapii, oderwania się od rzeczywistości, odstresowywacz. Prawie lot :-)
W snach, latanie kojarzy mi się z posiadaniem pewnej, hmm... mocy, jakichś niezwykłych umiejetności. Śniłem kiedyś, że szedłem przez podwórko i spotkałem grupę dzieci, którym piłka zaczepiła się w gałęziach drzewa i nie mogły jej zdjąć. Uspokoiłem je, wzniosłem się do góry i zdjąłem tę piłkę. Fajnie się latało, ale po przebudzeniu byłem całkowicie pogodzony z faktem, że już tej umiejtności nie posiadam. Raczej cieszyło mnie, że mogłem komuś pomóc. Ot, taka prywatna symbolika.
W rzeczywistości nigdy niczym nie leciałem, marzy mi się lot balonem.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
