Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 kwietnia 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Karmiąc Demony, Ujarzmiając Demony

Kategoria: Nowy szamanizm

« Kosmiczna świadomość Demoniczne podejrzenia i podziały »

Szukając bogów lha-dre najłatwiej zacząć od ich demonicznej strony. Stara mądrość podpowiada, że jeśli jest nam dobrze i miło to raczej rozpuszczamy się doznaniach niż mamy tendencję do poszukiwań wyobrażonych postaci z którymi związek pozwoli nam nie wpadać w Zombieland.  Ziarnko grochu czy soli już sprzyja przekopywaniu się przez prześcieradła i trzepaniu pościeli.

 A większa część naszych "problemów" zdaje się przynależeć do tej sfery Bogów-Demonów,  nie byłyby problemami, gdyby decyzja należała do nas, prawda? Podstępnie spytam licząc na spychologię stosowaną.

 

Zmierzam prosto w kierunku CIE czy Chod  w tradycyjnych i nietradycyjnych odmianach. Idea pracy ze  przeciwnościami jest znana (w tym spersonifikowanymi)np. występuje jako 6 step reframing  czy jako koncepcja proces wtórny w POPie, jungowski cień (eh eh) czy tradycyjnie w magii jako ścieżka rozwojowa

Jednocześnie jest to idea podstępna, bogowie-demony niechętnie ujawniają swe tajemnice i potrafią mścić się okrutnie jeśli człowiek nie potrafi się wykupić. Np.

Idea nieświadomości czy procesu wtórnego niesie ze sobą zagrożenie nawykowego postrzegania owej nieświadomości jako śmietnika.

Idea podosobowości (czy procesu wtórnego) z którymi się pracuje sprzyja nawykowemu postrzeganiu JA jako podzielonego – to tworzy taką mlmowską strukturę w której zmuszonym jest się do czerpania wizji zintegrowanego ja z jakiegoś źródła i wciskania go innym, otoczeniu. Takie wizje dzielące ja, są totalitarne z natury

Samo to sprawia, że preferuję szamańskie opisy. Pomimo ich równej totalitarności eg podziału na zwykłą rzeczywistość i  inny-świat, przynajmniej zachowują JA w całości.   Tu oczywistą wadą jest problem z przekazem komunikacyjnym tj. zbyt serio traktowane budują postawę „moje fantazje są ważniejsze niż otaczająca rzeczywistość” (dyktatura wartości czy narcyzm) Podobne są skutki zbyt długiej praktyki „ bez środków zabezpieczających” eg. Rozpuszczania wizualizacji czy medytacyjnego wglądu „analizy działania percepcji”. Dobrej znajomości natury bogów i demonów. – do tego tematu wrócę, nie wiem czy w tym odcinku.

 

Przyjrzyjmy się na początek procesowi proponowanemu przez Tsullim Allione ,    ku chwale nauki i bogów-demonów prawa od razu z moim komentarzem:

Skrócona wersja pięciu kroków procesu Karmienia Twoich Demonów

Jakkolwiek jest to uproszczona i przetrawiona do paradygmatu terapeutycznego wersja Chod to jednak w porównaniu do oryginału Machig Labdron.. Zdaje się płynąć w stronę dyktatury emocji i ciała, przynajmniej w tym zewnętrznym wydaniu książkowym, co tylko świadczy o geniuszu oryginału, gatunku materii z którą się pracuje i moim wyostrzonym krytycyzmie wiecznie skierowanym w  stronę pomysłów i idei „terapeutycznych”. 

 

Dziewięć relaksacyjnych oddechów

Weź dziewięć głębokich z długimi wydechami: pierwsze trzy oddechy, wdychaj i wprowadź oddech do dowolnego napięcia w ciele, uwalniając je z wydechem. Drugie trzy oddechy, wdychaj do dowolnego emocjonalnego napięcia, poczuj gdzie trzymasz je w ciele i uwolnij z wydechem. Ostatnie trzy oddechy wdychaj do jakiegokolwiek mentalnego napięcia. Poczuj gdzie trzymasz nerwowość, zmartwienie lub mentalne blokady w ciele i uwolnij je z wydechem.

Te dziewięć relaksacyjnych oddechów pochodzi z nauk Machig Labdron jak dla mnie pokazuje „to coś” praktycznego geniuszu. Tam, gdzie reszta tantryków robiła dziewięć oddechów w lewo, w prawo, środkiem kanałami,niezależnie od uzasadnienia (są). U ML jest bezpośrednie odniesienie do tego, co to symbolizuje.

Dodam też, że w tym procesie opisanym(uproszczonym) łatwo zgubić dynamikę cie, a oryginał oprócz części medytacyjnej  jest melodyjny, rytmiczny i miejscami ekstatycznie dynamiczny eg

 

Ja sam, z małymi wyjątkami,  nie jestem za zwyczajowym rozpoczynaniem rytualnych praktyk, wchodzeniem do świata wewnętrznego przez relaksację. W większości przypadków szczerze odradzam, to tworzy głupie nawyki pt. chcesz medytować czy zrobić coś w świecie wewnętrznym, a zamiast tego siadasz i odpływasz. Ja tu mam pogląd prosty pt. chcesz się, potrzebujesz rozluźnić, to się rozluźniasz np. takimi oddechami. Idziesz na drzemkę, to idziesz na drzemkę ;)

Motywacja: Wytwórz szczerą motywację do praktyki dla pożytku własnego i wszystkich istot.

Taka motywacja ma sens jeśli jest szczerą, i z wyboru, umieszczona jest w szerszym kontekście, eg. treningu mahajany. Ja np. z całego swojego doświadczenia radziłbym bez takiego kontekstu, jeśli chodzi o rytuały czy wizualizacje pozostać na świadomości swojej motywacji: „Chciałbym, żeby nie bolało” lub „Robię to, by żyło się lepiej mi i rodzinie” „mam już dosyć.”. A jeśli będzie chciało się rozwinąć ową motywację, do czego można znaleźć powody, to ją rozwijać.

Klasycznie motywacja chodowa (oprócz całościowego mahajany) ma charakter treningu szczodrości i praktyka jest robiona DLA wszystkich istot, ludzi, duchów, bogów-demonów też, w tym JA, choć często w celu uzdrawiania.  I ma to swoją mitologię i sens.

Nie korumpujmy rzeczywistości nazywając szczodrością wykup, czy łapówkę. Upraszczając: To jest symetryczne, wewnętrzne postaci będą nas wtedy korumpować, a ostatnią rzeczą jaką chcemy zrobić to życie pod dyktando figur z wyobraźni..

Chyba, bo to dość popularne podejście, ale wątpię czy do końca zamierzone;)

 

Pięć kroków:
 

Krok 1. Znajdź demona.

Zdecyduj z którym demonem, bogiem lub bogiem-demonem zamierzasz pracować.

Zlokalizuj, gdzie trzymasz to najsilniej w swoim ciele. Staj się świadomy jakości sensacji w twoim ciele, włączając.

  • Kolor
  • Teksturę
  • Temperaturę.

Wzmocnij doznanie.

Tu przychodzi z pomocą boskiemu ciału Ciocia Amplifikacja.Ten krok jest też kolejnym powodem, dla którego polecam szczerość motywacyjną, inaczej wychodzi „Chcę dobrze dla wszystkich. JA zdecyduję co tu jest ważne, komu i co się dostanie”.

W klasyce chodu natomiast zaczyna się od przywołania w stylu: Nie bójcie się mnie.  Nie uciekajcie. Ja tu przyszedłem dać wam jeść..No ale w klasyce też gania się po miejscach,gdzie mieszkają  i niejeden ciepa(nie ciapa) jak wieść gminna i opowieści głoszą ratował się ucieczką z nawiedzonego miejsca.  Do tego odnoszę się jednak, by wspomnieć o kolejnej zasadzie: Tj. do świata wewnętrznego w celach szamańskich zawsze wstępować jako szaman, możliwie zasobnie(pewność, skupienie, determinacja); ze świadomością siły (ale też uważnie, licząc się z siłami) i możliwie wiedząc, co się robi.

Klasyka to też najczęściej przywołanie  czterech klas gości: Oświeconych (czyli te, na których można polegać i są jednoznacznie pozytywne), Bogów i Boginie (czyli ważniaków, którzy rządzą światem i mają swoje humory, zresztą klasycznie w tantrze bogów astrologicznych),  Związane z nami karmicznie (my im coś wisimy, oni nam) ,  czwartą: istoty zasługujące na pomoc.

A z tego płynie kolejna wskazówka, tj. warto przyjąć, że moc, błogość i wiedza i tym podobne boskie atuty przy wkraczaniu do świata wewnętrznego nie są twoje, płyną od Bogów i Bogiń z którymi masz związek; nawet jeśli dopiero usiłujesz odnaleźć ten związek, stworzyć go czy uczynić świadomym.

Taki idealny rytualny wstęp z tych założeń wygląda tak:

„Przybywajcie Boginie i Bogowie! Przybywajcie duchy i przodkowie! Udzielcie swej mocy. Udzielcie błogości. Udzielcie mądrości.  Wskażcie z kim lub czym mam pracować!”

I dopiero bezpośrednim poszukiwaniem odczuć w ciele.  Lub przywołania z wyborem tematu.  „Chciałbym z wami popracować nad X..” i takim namierzaniem w ciele.

Zbyt łatwo ze skupienia na ciele i odczuciach wychodzą dyktatorskie próby „to co czuję decyduje o wszystkim co myślę i co robię, co mają robić inni” (dyktatura emocji) albo  „to w jakim stanie jest moje ciało, decyduje o wszystkim co myślę i co robię, co mają robić inni”(dyktatura ciała). A te dyktatury czy prawdziwe demony, leżą u podłoża sporej części naszych problemów i aktywnie budują zombieland


Krok 2. Upersonifikuj demona i dowiedz się, czego potrzebuje.

Upersonifikuj to doznanie jako postać, z rękoma, nogami i oczami i zobacz go twarzą w twarz. Jeśli pojawia się nieożywiony obiekt wyobraź sobie, jak wyglądałby upostaciowiony jako jakiś rodzaj istoty.

Zauważ:

  • Kolor
  • Powierzchnię skóry
  • Płeć
  • Rozmiar
  • Jego charakter
  • Jego stan emocjonalny
  • Wygląd jego oczu, spojrzenie.

Zauważ coś o demonie czego nie widziałeś wcześniej.

To upostaciowienie, przejście ku konkretowi, doświadczeniu zmysłowemu jest sednem pracy wewnętrznej w stylu szamańskim. Tu jest jednak pewien myk, płynący z różnicy pomiędzy tradycją a doświadczeniem własnym. Ten myk jest widoczny u Allione w tej prezentacji metody i to kolejna różnica o której warto pamiętać.  W tradycyjnej wersji duchy rozpoznaje się porównując ze znanymi kategoriami duchów tj. każda klasa ma swój wygląd, swoje potrzeby, preferencje, miejsca występowania, sposób zachowania, jest to zestaw sztywny, acz symboliczny, do którego praktykujący może odnieść swoje ewentualne doświadczenia etc. I nauczyć je rozróżniać.

W pozbawionej tej mitologii wersji jest tendencja do uproszczania: To, co widzę ładnego to Bóg, to co widzę brzydkiego Demon. To co jawi mi się przyjemnym Bóg, to co jest nieprzyjemne Demon. Co wspiera moje szaleństwo Bóg, co z niego wytrąca Demon.  Co zresztą jest w naukach Machig i do czego odnosi się też Allione (aczkolwiek w książce Feeding Your Demons).  Bez tradycji trzeba myśleć, ale też aktywnie poznawać „co jest czym, jaką ma naturę i w jakich sytuacjach wpływa pozytywnie”. Lha-dre bogowie-demony - zacytuję:
Tradycja ludowa pokazuje tendencję do uważania korzystnego i przyjemnego jako boga, a szkodliwego i przerażającego jako demona, ale Machig poważnie ostrzega przeciwko tym przesądom. Natura tych bogów-demonów jest niestabilna i nieprzewidywalna i dowolny bóg, jakkolwiek przyjemny czy korzystny może przekształcić się w demona, dokładnie jak to, co w pierwszym zetknięciu zdaje się demoniczne może być w długim czasie korzystne.

 

 

Zapytaj demona czego chce.

Czym jest to, czego chcesz ode mnie?

Zapytaj demona czego potrzebuje.

Jaką potrzeba jest za tym czego chcesz?

Zapytaj demona jak się będzie czuł, jeśli dostanie czego potrzebuje.

Jeśli dostaniesz, to co potrzebujesz, jak się będziesz czuł?

 

To akurat w przypadku silnych problemów całkiem dobre przejście od demonicznego „czego wy wszyscy ode mnie chcecie” do „świat potrzebuje, by o niego zadbać, a ja mogę to zrobić”. No i dla sporej części osób żyjących w światach wręcz piekielnych „potrzeby” to odkrycie.

Skomentuję to jeszcze, ale tu widać różnicę między klasyką gatunku tj. demony czy bogowie często nic od nas nie chcą, ewentualnie my chcemy czegoś od nich, spora część z naszych „problematycznych” doświadczeń nawet nie zauważa naszego istnienia(denerwować się na grawitację? próbować ją przekupić? ). Sytuacja w której każda grupa gości, czy każda klasa duchów dostaje ofiarowanie wg symbolicznego klucza odzwierciedla  to, że często „trzeba zrobić co należy” a nie co „chcemy” czy „potrzebujemy”.

Pytanie o „Kto decyduje, co należy” pominę w tych rozważaniach, a i nie mi o tym decydować.

 

 

Po zadaniu pytań, natychmiast zamień się miejscami z demonem.

I tu mamy klasykę gatunku amplifikacji pt wcielenie się w proces wtórny. Odegranie roli, tego co przeszkadza aby dowiedzieć się o tym czegoś więcej.   Uwaga! Ciemną stroną tego procesu jest „włączenie” cudzego "demonicznego" stanowiska do swojego „Ja wiem, co Ty masz na myśli”. Narcyzm.

 

 

Krok 3 Stań się demonem.

Stań twarzą do krzesła, czy poduszki gdzie siedziałeś i stań się demonem, pozwalając sobie na chwilę czasu „posiedzenia w jego butach”. Zauważ jak normalne ja wygląda z perspektywy demona.

Teraz odpowiedz na te trzy pytania:

To czego chcę od ciebie to…

To, czego potrzebuję od ciebie to…

To, co poczuję jeśli dostanę co potrzebuję  to…

 

Tu uzupełnię również, bez poruszania się w tradycji tj. odnoszenia się do ustalonego „świata”- „nie znamy natury bogów-demonów”.  Jakkolwiek werbalizacja jest nam potrzebna do zmian narracji (JA), to „winniśmy” bogom-demonom obserwację, jeśli chcemy ich rozpoznać i poznać. I tą metodą dowiedzieć się czegoś więcej o tym jak działają i czego chcą. Zbyt często problem z demonicznymi postaciami we wnętrzu(eg. nałogi, wewnętrzny krytyk) czy dookoła polega na tym, że słuchamy ich insynuacji, skupiamy się na słowach, a nie widzimy co robią i nie wiemy jak działają.

 

 

Krok 4. Nakarm demona i spotkaj sprzymierzeńca:

Nakarm demona:


Wróć do swojej pierwotnej pozycji. Daj sobie chwilę na usadowienie i zobacz demona naprzeciwko siebie.

Rozpuść  swoje ciało w nektar, który ma taką jakość jak uczucie demona, gdyby jego potrzeba byłą zaspokojona (to jest odpowiedź na trzecie pytanie w kroku 3).

 

Nakarm demona do jego całkowitego zaspokojenia, wyobrażając sobie nektar wypełniający demona jak sobie życzysz. Karm go, dopóki nie  osiągnie się całkowitej satysfakcji(jeśli demon wydaje się być niezaspokojony, wyobraź sobie, jak wyglądałby całkowicie zaspokojony). W tym momencie możesz iść bezpośrednio do kroku 5 lub spotkać swojego sprzymierzeńca.

I tu znowuż dodam:  Co prawda samoprzekształcenie się w nektar (zaspokajający daną potrzebę) sprzyja doświadczeniu wewnętrznemu „jestem bardziej kompletny niż się zdawało”.  Na dłuższą metę w relacji z zewnętrznymi to jest jednak „nie mam potrzeb, to wy mnie potrzebujecie, błagajcie”, w orginale chodowym nie ma tego problemu tj. dzieje się to za pośrednictwem. Tak wiec do listy „dobrych praktyk” dopisałbym  „ofiarowuję kwiaty Bogom i Boginiom, od nich płynie nektar, przekształca moje ciało w jeszcze większy strumień nektaru, rozpuszcza się w nim i tym nektarem karmię demona”

 Triangulację, aby zapobiec innej "Ja przemawiam w imieniu bogów i bogiń" (Dodam: Jakby bogowie chcieli mieć coś wspólnego z tym nadęciem, poza robieniem sobie kosmicznego żartu:-) Podwójny żart - dla niezorientowanych i nie czytających uważnie)

Spotkaj sprzymierzeńca (ALLY):

Jeśli jest coś obecnego w miejscu demona, kiedy zakończyłeś czwarty krok, zapytaj tej istoty czy jest twoim sprzymierzeńcem. Jeśli nie, zaproś sprzymierzeńca do pojawienia się. Jeśli demon zniknął całkowicie,  tedy zaproś sprzymierzeńca by się pojawił.

Zauważ wszystkie szczegóły sprzymierzeńca: kolor, wygląd, spojrzenie w oczach.

W domyśle chodzi o sprzymierzeńca chcącego pomóc w „problemie stwarzanym przez demona”.  Na to uproszczenie zresztą „coś mi przeszkadza” vs „coś mi pomaga” należy uważać, kryje się w tym naiwne założenie pt.  „jeśli zaspokoję cudze potrzeby, to zachowanie tej osoby się zmieni” (staraj się głupi/a, staraj mocniej, to przestanie bić...) oraz „albo przeszkadza, albo pomaga”, czyli jeśli  złamię drugą osobę, która w czymś mi przeszkadza to zacznie mi pomagać i zacznie zachowywać tak jak chcę.

Klasycznie chod, ze stawianiem na szczodrość,  jest sprytniejszy, mądrzejszy w tym względzie: Karmię ciebie bezinteresownie, wiem, że nakarmiony jesteś mniej złośliwy dla innych ludzi, ale gdy jesteś syty będę uczył,  wysłuchaj nauk, wiesz już, co tobie i innym pomaga, rozumiesz to, więc obiecaj mi, że będziesz dobrze postępować.

Podobnie często nasze relacje (wewnętrzne i zewnętrzne) są dużo bardziej wielowymiarowe niż „to mi przeszkadza” „to mi pomaga”, nawet jeśli chodzi o ten wymiar to jest „W czym to mi przeszkadza, jak i kiedy? „W czym to mi pomaga, jak i kiedy?”, tj. musimy czasem lawirować, negocjować i wybierać strony wśród bogów i bogiń walczących o swoje terytoria od najprostszego: Iść do kina, teatru czy na spacer. Decyzje decyzje decyzje  ..to może Fejsbóg?

 

Zadaj jedno lub wszystkie pytania:

Jak mi pomożesz?

Jak mnie będziesz chronił?

Jakie ślubowania mi złożysz?

Zamień się miejscami, stając się sprzymierzeńcem i odpowiedz na pytania powyżej.

Wróć do pierwotnej pozycji, poświęć chwilę i poczuj pomoc i ochronę płynącą od sprzymierzeńca do ciebie i wtedy wyobraź sobie sprzymierzeńca rozpuszczającego się w tobie. Ty i sprzymierzeniec rozpuszczacie się w pustkę, co naturalnie zabiera nas do piątego kroku.

I tu dochodzimy do kolejnego aspektu, poruszania się bez tradycji, bynajmniej nie wady. Trzeba zdecydować wielokrotnie, w czym może dany Bóg czy Bogini pomóc i kiedy. To też oznacza długoterminowe budowanie relacji (czyżby wzajemne poznawanie?), ale też negocjacje i rozliczenia.  „czego ode mnie wymagasz?” „co tu jest wyzwaniem od ciebie?”  (czyli: czego wymaga sytuacja?)

 

Sprawdzania własnej więzi , ale też rozliczania bogów i bogiń! Względem niektórych trzeba być upierdliwymi..

Żartuję, ta siła leży po stronie naszych zobowiązań, w którą stronę się wybieramy. Tu jest ważne pytanie, którego w tej wersji skróconej T.A nie publikuje:

Jak zyskać do ciebie dostęp.. i to jest realny kierunek rozliczania bogów tj. my uczymy się od nich a nie odwrotnie, i sami sobie musimy „dośpiewać” jak zyskać dostęp do pozytywnej strony kryjącej się za czymś. Albo nie sami..możliwe, że tylko od nich zależy ta decyzja :-)

 

 

Krok 5 Spoczywaj.

                                                          

Spoczywaj w stanie, który jest obecny, kiedy sprzymierzeniec rozpuszcza się w tobie I ty rozpuszczasz się w pustkę. Pozwól swojemu umysłowi relaksować się bez tworzenia jakiegokolwiek szczególnego doświadczenia. Spoczywaj jak długo chcesz bez wypełniania przestrzeni, nie usiłując nic zrobić albo śpieszyć się do końca.

 

O tym aspekcie warto dowiedzieć się więcej, bo to spoczywanie nie jest takie pasywne, kryje się za nim np. dynamiczne zrozumienie, Znów klasycznie w chod, kryje się Phowa , a w tej rozróżnienie umysłu od natury umysłu, „subtelnego” i „grubego” ,  wspomnień i wyobrażeń.

 

Pisałem, jest to jeden z dobrych nawyków: „Rozpuszczanie wizualizacji” robi z niej czynność autotelliczną i przeciwdziała braniu fantazji zbyt serio. „Nie żyjemy w świecie bogów, świat bogów jest dla bogów, ludzi dla ludzi”. Zasadniczo dla nas to jest prawdą ;)

 

Składając te moje rozważania nad procesem Allione i jednoczesne zachwyty nad chodową klasyką Machig w całość. To poruszając się w obrębie wykupywania, trzeba obserwować, słuchać i decydować co gdzie jest potrzebne, gdzie są konieczne jakie dary, rozpoznać co lubią Bogowie i Boginie, a co możemy dać, a czego nie.  A w kwestiach „bogów-demonów”  udzielić również swoich nauk, w tym, dowiedzieć się na czym mogą polegać nawet bogowie i boginie? Ujarzmić demony, aczkolwiek nie w kontekście siły, czy autorytetu jak to się dzieje często w magii zachodniej , ale w kontekście magnetyzacji, jak ładnie to się nazywa tj. wpłynięcia swoimi dobrymi właściwościami i postępowaniem na styl postępowania danej osoby. Inspiracji. Żeby nie wpadać w górnolotne słowa, rozeznaniem wrogiego terytorium, chłodną kalkulacją,  dyscypliną i podstępem wprowadzić swoich agentów.

To jest ten drugi twardy aspekt kosmicznej świadomości,  który jest  potrzebny nam do bycia ludźmi. Serio. Bogowie i Boginie mają to do siebie, że mogą wiele zrobić, ale niespecjalnie liczą się z ludźmi. Z definicji. O tym po raz kolejny, następnym razem...

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Kosmiczna świadomość Demoniczne podejrzenia i podziały »
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)