15 maja 2011
Kamil
Serial: Sny i wizje
Atak na miasto
◀ Kobieta prowadzona przez psy ◀ ► Chory las i koń ►
Miejsce: Coś a la Jerozolima czasów Chrystusa. Pustynia, ludzie w tradycyjnych strojach. Widzę miasto otoczone wysokim murem.
Sen przedstawia historię o tym, jak pewien mężczyzna projektuje miasto. Jest za nie odpowiedzialny, ale z jakiegoś powodu chce je spalić. Namawia ludzi, nawołuje ich i podżega do tego. Wszyscy zebrani ustawili się więc wokół murów miasta i zaczęli w nie walić pięściami z okrzykiem "Spalić! Spalić!". Projektant miasta stał obok i z satysfakcją to obserwował. Zrobił się przeraźliwy hałas, bo krzczeli wszyscy, łącznie z dziećmi. Wpadli w szał i stracili panowanie nad sobą. Czułem, że ma tu miejsce konflikt z bogiem (Bogiem?) i że to miasto było dla niego budowane.
Wtem wszyscy jednocześnie przestali bić w mur i nastąpiła kompletna cisza. Każdy miał zamknięte usta i nie mógł ich otworzyć. Słychać było tylko głośne "mmmmm". Wtedy rozległ się głos z nieba, ale jakby mi telepatycznie przekazany, bo nie było go słychać. Było to jedno zdanie, ale nie zapamiętałem go (dlaczego?!!). Potem jeden starzec odwrócił się od muru i uśmiechnął się bezgłośnie, ale otwierając usta.
Na koniec usłyszałem głos narratora mówiący coś w stylu: "O tym opowiada dziesiąty tom przypowieści (sutry, kazania?)".
21.01.2005
Sen przedstawia historię o tym, jak pewien mężczyzna projektuje miasto. Jest za nie odpowiedzialny, ale z jakiegoś powodu chce je spalić. Namawia ludzi, nawołuje ich i podżega do tego. Wszyscy zebrani ustawili się więc wokół murów miasta i zaczęli w nie walić pięściami z okrzykiem "Spalić! Spalić!". Projektant miasta stał obok i z satysfakcją to obserwował. Zrobił się przeraźliwy hałas, bo krzczeli wszyscy, łącznie z dziećmi. Wpadli w szał i stracili panowanie nad sobą. Czułem, że ma tu miejsce konflikt z bogiem (Bogiem?) i że to miasto było dla niego budowane.
Wtem wszyscy jednocześnie przestali bić w mur i nastąpiła kompletna cisza. Każdy miał zamknięte usta i nie mógł ich otworzyć. Słychać było tylko głośne "mmmmm". Wtedy rozległ się głos z nieba, ale jakby mi telepatycznie przekazany, bo nie było go słychać. Było to jedno zdanie, ale nie zapamiętałem go (dlaczego?!!). Potem jeden starzec odwrócił się od muru i uśmiechnął się bezgłośnie, ale otwierając usta.
Na koniec usłyszałem głos narratora mówiący coś w stylu: "O tym opowiada dziesiąty tom przypowieści (sutry, kazania?)".
21.01.2005
◀ Kobieta prowadzona przez psy ◀ ► Chory las i koń ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.