zdjęcie Autora

4 września 2018

Wojciech Jóźwiak

Serial: AstroAkademia
Co (nie) wolno astrologowi?

Kategoria: Astrologia

◀ Astrologia jako dodatkowy wymiar rzeczy ◀ ► Rola osobistego specjalisty w astrologii ►

Otwórz w AstroAkademii: Co (nie) wolno astrologowi?

◀ Astrologia jako dodatkowy wymiar rzeczy ◀ ► Rola osobistego specjalisty w astrologii ►


Komentarze

[foto]
1. Wspaniałe! • Mirosław Czylek • 2018-09-05

Zgadzam się z tymi punktami, chociaż uczyniłbym lekkie uzupełnienia. 
AD 1. Prawdą jest, że astrologia jest normalną wiedzą i każdy może się nauczyć. Tym niemniej gdy w grę wchodzi jakieś podłoże religijno - duchowe (niekoniecznie ortodoksyjne), to możemy wykonać dwa rozróżnienia:
- primo, z samego horoskopu podejrzewamy, że jedni mogą się nauczyć bardziej, a inni mniej, ponieważ kosmogram z założenia jest "niedemokratyczny", zarówno pod względem bycia na świeczniku, zarabiania, atrakcyjności towarzyskiej, siły woli, jak też pod względem umiejętności potrzebnych do zostania astrologiem (czy innym doradcą)
- secundo, wydaje się, że część osób wyznających cięższe, lub lżejsze odmiany buddyzmu powie, że do zostania astrologiem "potrzebne są" jakieś poprzednie inkarnacje, doświadczenia, wcielenia.
Tym niemniej, nawet jeśli ktoś nie ma tych zdolności w kosmogramie (co nie zawsze przecież jest wykrywalne, a może i trudno weryfikowalne), jak też nie posiada (rzekomo) tych doświadczeń z poprzednich żyć, nie powinien brać tego w 100% serio i nie przejmować się tym. Ten konflikt między astrologią racjonalną i astrologią zanurzoną w jakimś irracjonalnym korzeniu wydaje mi się odwieczny. Ale dyskusja na ten temat jest prawdopodobnie nieczęsta. 
[foto]
2. AD 2. klient powinien... • Mirosław Czylek • 2018-09-05

AD 2. klient powinien wiedzieć, że astrologia tylko diagnozuje i prognozuje, ale sama nie ma środków „leczących” czy „naprawczych”.

To prawda. Dodałbym jeszcze taką uwagę, zdarza się, że podczas takich rozmów astrolog bywa bezradny. Bo nie umie pomóc. Później jednak otrzymuje taki zwrot, po dniach, po tygodniach, miesiącach, latach nawet: "Wie Pan/Pani, mimo że wydawało się, że ta rozmowa rozczarowała, to po długim czasie okazała się zwrotnym momentem w życiu".
Więc to, co teoretycznie nie wydarza się na planie prognostycznym, dzieje się mimochodem na planie terapeutycznym lub maieutycznym (używając metafory sokratejskiej). Można więc powiedzieć, że leczenie i naprawianie zdarza się, ale nie jest "ofertą" sensu stricto. Astrolog nie może obiecywać leczenia, naprawiania, pomocy, bo stawia się na miejsce jakiegoś Boga, czy właściciela sekty o własnym imieniu. Ale może przyznać, że tak jak w wielu rozmowach, dialogach czy odważnych posunięciach, taka rozmowa o horoskopie wykona swoją terapeutyczną rolę.

[foto]
3. AD 3 -... • Mirosław Czylek • 2018-09-05

AD 3 - wbrew pozorom, bardzo ciężka sztuka. Wiele lat wstecz miałem swoje błędy, odradzając ludziom dzieci, lub próbując za wszelką cenę ratować małżeństwo. Jesteśmy okropnie skażeni subiektywizmem. Wyjście poza przekonania to najtrudniejsza lekcja. Trudniejsza bodajże od samego technicznego studiowania astrologii.
AD 4 - to jest również bardzo trudna sprawa. Gdy ludzie są obcy i nie powiązani więzami rodzinnymi, sprawa jest prostsza, aczkolwiek znałem i słyszałem o astrologach plotkarzach, którzy nie tyle mówili o fragmencie czyjegoś horoskopu dla celów poznawczych, tylko... zwyczajnie plotkowali (mówiąc w towarzystwie, że ktoś ma "zły" horoskop). Brrrr. Natomiast mąż pytający o żonę, żona o męża, rodzic o dziecko. To trudna sytuacja.
[foto]
4. AD 5 -... • Mirosław Czylek • 2018-09-05

AD 5 - tak, lepiej nie stawać na wysokości zadania. Znam anegdoty, w których klient zmyślał jakieś genialne odkrycia astrologa, u którego rzekomo był wcześniej. Tego typu zabiegi sprawiały, że astrolog "się wkręcał" i próbował też stworzyć cudowny tombak dla klienta. By sprostać "poprzednikowi". Lepiej powiedzieć i przyznać się, że nie jest się alfą i omegą. A przy okazji zapytać się, dlaczego ktoś zmienił astrologa, skoro poprzednik był tak wspaniały i omnipotentny.
AD 6 - dodam, że warto też jednak tutaj czasami zgasić przesadny hurraoptymizm, bo działa to w drugą stronę, tj ktoś uznaje, że jakiś tam tranzyt czy prognozę to on zjada na kolację i on się niczego nie boi. 

AD 7 - wiele osób manipuluje w ten sposób, że udaje, że "coś wie, ale nie powie". Trudny wymóg etyczny, bo pragnienie władzy nad klientem u niektórych bywa pokusą, niczym pierścień Saurona. 

AD 7a - tutaj pewnym kompromisem może być proszenie o to, jak ktoś reagował na pewne sytuacje w przeszłości i sugerowanie, jak to mogło wyglądać. Ma to swój walor edukacyjno - poznawczy, ale nie służy prowadzeniu gry, tylko wzmocnieniu pewnych intuicji, jeśli chodzi o działanie horoskopu w ogóle i w przyszłości.
[foto]
5. AD 8 -... • Mirosław Czylek • 2018-09-05

AD 8 - niby prosta zasada, ale bywają tacy Góró.
AD 9 - czasem nachodzi mnie refleksja, że niektóre osoby "proszą" by je postraszyć. Przychodzą niczym odważni śmiałkowie i mówią głośno: "proszę mówić wszystko, nawet najgorszą prawdę, ja się nie boję". Wydaje się, że straszenie ludzi to jakaś dziwna cecha charakteru. To zaburzenie pojawia się faktycznie najczęściej u osób, które mają hopla i świra na punkcie zdrowia. "Nie jedz tego, bo X to jadł i zachorował na raka". "Nie stosuj tego, bo Y to stosował i stracił wzrok". Lub "Nie idź do szpitala, bo tam ludzie umierają". 
AD 10 - co ambitniejszym chojrakom proponuję - jest w sieci mnóstwo danych dyktatorów, recydywistów lub osób z zagranicy. Proszę się wykazać i przewidzieć datę śmierci. Oczywiście ten brak możliwości skutkuje uwagą, że skoro nikt tego publicznie nie jest w stanie uzasadnić i wykonać, to wszelkie próby z klientami są po prostu zwyczajną manipulacją. Aczkolwiek od zasady są wyjątki i zdarzyło mi się o śmierci coś pisać - prognozować, ale tutaj mieliśmy ewidentny przykład męczącej sytuacji (chroniczna choroba cierpiącego człowieka).
[foto]
6. AD 12, AD... • Mirosław Czylek • 2018-09-05

AD 12, AD 13 - tutaj można się rozpłakać. Ileż ja się nasłuchałem, ile astrologowie X, Y i Z dziwnego nagadali. Często się zastanawiałem, czy rozmawiam z osobą o jej sprawach, czy z jakimś szpiegiem.
Wydaje się, że u niektórych osób początkujących "dobre słowo" o środowisku astrologów jest trudniejsze do zaakceptowania. Część np jest skłonna być oddana swojemu nauczycielowi i dziwi się, jak inni mogą stosować inne reguły czy inne zasady jak "mistrz" (syndrom guru). Część próbuje wejść na rynek i zachowywać się jak prozelici, którzy ledwo co zeszli z góry jak Zaratustra i będą nauczać i pouczać. Gdy nagle natrafią na jakiegoś profana czy laika, gotowi są go obsztorcować. Nie mówiąc o przedstawicielach "innej szkoły". Pojęcie solidarności jest też trudniejsze, gdy pojawiają się czynniki zewnętrzne w postaci "trafionych" lub "nietrafionych" prognoz. Jest to dość trudna próba walki z własnym ego, które z jednej strony czuje się ładnie dokarmione dobrą analizą, ale chcący - niechcący, uderza w innych. 

Jeszcze inna sprawa to nachalne gwiazdorzenie lub tworzenie mitów na temat własnej astrologicznej kariery. Och, ciężko jest milczeć, jak ktoś w trzech niezależnych portalach ogłasza się "najlepszym astrologiem w Polsce" (historia sprzed lat, która mnie wyprowadzała z równowagi).

 
[foto]
7. Dzięki za komentarze • Wojciech Jóźwiak • 2018-09-05

Mirosławie, dzięki za komentarze. Napisałeś dobry i potrzebny ko-artykuł! -- Czytam i popieram.:).
[foto]
8. Dzięki! Wzbudziły te... • Mirosław Czylek • 2018-09-05

Dzięki! Wzbudziły te podpunkty moje duże zainteresowanie, a ponieważ i poruszyły trochę emocji przy okazji, pozwoliłem sobie na dłuższe dywagacje. Tym bardziej łatwo poszło, ponieważ jestem zgodny z większością Twoich postulatów. Więcej - odnoszę wrażenie, że w wielu podpunktach tajemnicą poliszynela są pewne postawy, pewne osoby, pewne dialogi lub pewne nastawienia, w których większość z nas stykała się w ciągu dłuższego czy krótszego życia. Warto więc naprawiać dotychczasowe błędy (mniejsze lub większe), zmieniać stosunek do pewnych osób, reformować rzeczy kulejące i wciąż się kształcić. Na nowo, na nowo i jeszcze raz na nowo.
[foto]
9. Do (2. AD 2. klient powinien) o terapeutycznej zmianie • Wojciech Jóźwiak • 2018-09-06

Więc to, co teoretycznie nie wydarza się na planie prognostycznym, dzieje się mimochodem na planie terapeutycznym lub maieutycznym (używając metafory sokratejskiej).
...napisał wyżej w komentarzu Mirosław Czylek. Tak! Wielkie tak! Astrologii zdarza się zmieniać czyjeś losy. Wizyta u astrologa może okazać się zwrotnym momentem w czyimś życiu. Ale sam astrolog nie może oferować "terapeutycznej zmiany" klientowi. Bo ta, jeśli się przydarzy, to tylko jakoś przy okazji i przypadkiem.
Tu pytanie: czy podobnie nie jest z psychoterapią? Z psychoanalizą? Że terapeuta-psychoanalityk strzela, a panbóg kule nosi?

[foto]
10. Trochę nie na temat • Przemysław Kapałka • 2018-09-08

Ja stosuję zasadę, że to nie lekarz, nie terapeuta, nie astrolog mnie leczy. To ja sam się leczę. Tamci tylko wykonują pewne czynności techniczne.

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)