30 listopada 2014
Wojciech Jóźwiak
Serial: Czytanie...
Hillmana: praca z bogami
◀ Hillmana i Palmer. Żołądź i latarka ◀ ► Sloterdijka cień Synaju ►
Wreszcie znalazłem kogoś, kto rozumie, o co chodzi w przedsięwzięciu pt. „praca z bogami”! O którym kilka lat temu próbowałem dyskutować i czego zapis jest w Tarace: Praca z bogami + Praca z bogami, obrót drugi + ...obrót trzeci + ...obrót czwarty.
W książce „Kod duszy” na stronie 184, na zakończenie rozdziału „Z powrotem do tego, co niewidzialne”, James Hillman pisze:
Wobec tego wielkim zadaniem przyjaznej życiu kultury jest podtrzymywanie ścisłych więzi z niewidzialnym, dbanie o to, by bogowie zawsze byli uśmiechnięci i zadowoleni; zachęcanie ich do pozostawania w naszym pobliżu poprzez składanie im błagalnych ofiar i odprawianie rytuałów; śpiewy i tańce, spalanie kadzidła i wypowiadanie świętych formuł (inkantacje); obchodzenie wspomnieniowych rocznic i świąt na ich cześć; przez kultywowanie wielkich doktryn, takich jak Wcielenie, oraz małych intuicyjnych gestów i zwyczajów - takich jak odpukiwanie w niemalowane drewno, odmawianie różańca, noszenie talizmanów na szczęście w rodzaju króliczej łapki czy zęba rekina; poprzez przytwierdzanie mezuzy do futryny drzwi, zawieszanie w samochodzie na lusterku nad deską rozdzielczą kostek do gry czy też składanie w ciszy kwiatu na kamiennej płycie.
Wszystko to nie ma nic wspólnego z wiarą, a tym samym nie ma również nic wspólnego z przesądami. Chodzi jedynie o to, żeby nie zapominać o tym, że to, co niewidzialne, może od nas odejść, opuścić nas, pozostawić nas całkiem samych, tak że tym, co będzie wówczas za nami stać, chronić nas i wspierać, będą już tylko nasze zwyczajne ludzkie relacje z osobami takimi jak my. Jak starożytni Grecy mawiali o swoich bogach: Oni proszą nas o niewiele – tylko o to, żeby o nich nie zapominać. O niewidzialną obecność ich dajmonicznego królestwa dbają mity. Podobnie jak i ludowe podania i legendy w rodzaju opowieści o drwalu, który porzuca swoją siekierę i tym samym ostre ostrze swojego racjonalnego rozumu, po czym wchodzi coraz głębiej w las, by być jak najbliżej zniewalającego uśmiechu.
(Ostatnie zdanie odnosi się do szwedzkiego „mitu”, że w lesie drwalom pojawia się huldra, mająca postać kusicielskiej kobiety, która wyprowadza nieszczęsnego mężczyznę w głąb puszczy, po czym odwraca się i znika, ponieważ od tyłu jest niewidzialna.)
Z Autorem chętnie bym dyskutował (gdybym mógł), bo ani nie wszystko jest dla mnie oczywiste, ani nie ze wszystkim się zgadzam. Ale miło, że ktoś kiedyś już myślał o czymś podobnym.
Jeszcze jedna uwaga. Furora „ludzi pierwotnych”, „ludów rdzennych”, czyli tubylców Ameryk, Australii i innych, czasem nazywanych „szamanami”, wzięła się stąd, że tych ludzi zaczęto uważać (słusznie) za takich, którzy widzą niewidzialne – to niewidzialne, o którym pisze Hillman. Btw.: Hillman (w „Kodzie duszy”) bardzo niewiele pisze o ludach pierwotnych ani o ich karierze-furorze na Zachodzie w XX i XXI wiekach.
◀ Hillmana i Palmer. Żołądź i latarka ◀ ► Sloterdijka cień Synaju ►
Komentarze
Do tej pory świat przeniknięty był przez to, co niewidzialne; pozostawał on w stanie, który chrześcijaństwo określa mianem pogaństwa.[Str. 183, "Kod duszy".] Narzuca się pytanie: to po co w ogóle potrzebny był Jezus? Skoro jego misja (uwaga, pozostajemy na gruncie mitu, nie realu!) spowodowała stan, który teraz Hillman i podobni usiłują jakoś odwrócić? Przywrócić tamto niewidzialne, czyli pogaństwo?
2) Piszesz "Zauważam na tym przykładzie Hillmana brak jasno sprecyzowanej transcendencji". Raczej wiele nie zauważysz, przeczytawszy jedno cytowane zdanie z tamtej książki.
"...Ile trzeba mieć takich zdarzeń by zmienić myślenie....."
ani jednego ... lub nieskończenie wiele ... to chyba nie ma znaczenia....
bo to nie kwestia zmiany myślenia, a przekonań ...
Po prostu jedni tkwią w przekonaniu, że istnieją "ukryte" (zainicjowane przez niezależną od nas "inteligencję") przyczyny tego co się nam przytrafia, a inni, wręcz przeciwnie ...(Ci pierwsi nazywają się "wierzącymi"...ci drudzy, "niewierzącymi" lub ich szczególną odmianą tj. "ateistami"... )
P.S.
Pozdrowienia dla Sławka ...
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
