01 lutego 2014
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Luźne wiązanie
Solidna rzeczywistość
◀ Taniec żywiołów i JA ◀ ► Otwarty na naukę, zamknięty przeciwko modyfikacjom ►
Księga dżUMGli
O luźnych wiązaniach powinno się uczyć od dziecka ;) Nie o luźnych związkach – to byłoby miłe, ale nie o tym mowa.
Koncepcję luźnego wiązania z architektury/inżynierii oprogramowania można (niezorientowanym, półprawdziwie) określić jako modułowość. Taki szczególny rodzaj modułowości w którym moduł ma wszystko, co niezbędne do wykonania swojej pracy - i nie ma dostępu do tego, do czego nie powinien mieć (nie jest powiązany, nie zawraca sobie głowy).
Okazuje się że takie ustawienie ułatwia zmianę i rozwój, w odróżnieniu od silnych wiązań (sic! Zwanych też patologicznymi) w których wszystko polega na wszystkim.
Dokładnie takie podejście działa w obrębie psyche – treści wewnętrznych, a nawet relacji.
Gdy wszystko splątane jest ze wszystkim, nie ma żadnej struktury i sposobem na zmiany są osiadanie czy nawet lawina Gdy zachowana jest odrębność i granice elementów:
A kluczem do praktycznego stosowania owego luźnego wiązania, jest inne spostrzeżenie. Owe moduły, kostki domina muszą mieć pojedyńczą odpowiedzialność w rozpatrywanym systemie, np. popchnąć kolejne klocki, która zakapsułkowana jest w ich zachowaniu, formie. Np.
Często uczę się wg tej zasady: Słucham jednego, czytam drugie, piszę trzecie, a oglądam czwarte po to by za moment robić tylko jedną z tych rzeczy w emocjonalnym zaangażowaniu. A to dlatego, że zdaję sobie sprawę z natury działania pamięci (mózgu). Składa się ona z modułów powiązanych luźniej niż się zdaje.
Oczy, uszy, ręce, a nawet emocje mają swoją pamięć, są odpowiedzialne za swoją działkę.
Intuicyjnie rozumiemy to odnośnie relacji, że gdy jedna strona chce zbyt mocno – druga nie ma na to miejsa. Rzadko zaś celowo potrafimy skorzystać z tego wydzielenia granicy, stworzenia luźnej więzi pt „co jest moją sprawą?” „co cudzą sprawą?”. Ludzie to sprytne machiny, które szybko się uczą, że jeśli druga strona umie liczyć, to najlepiej udać, że skasowało się kalkulator ;)
Podobnie praca z wewnętrznymi postaciami, oparta na przypisywaniu im odpowiedzialności, za to co się dzieje jest świetnym pomysłem. Pomysłem do robienia oczywiście, niekoniecznie pomysłem dobrym do mimowolnego przeżywania w ten sposób. Gdy Hermes odpowiada za twoją naukę, a Hefajstos za umiejętność skorzystania z niej sprawy idą inaczej niż gdy musisz przymuszać się do kolejnej lektury.
Rzeczywistości wewnętrzne i zewnęrzne też warto trzymać luźno powiązane. Wymaga to wysiłku nieustannego ustalania granic, i decydowania, ale za to, gdy te luźne moduły pracują sprawnie…
Tak, zdecydowanie, luźne wiązanie to dobry pomysł.
◀ Taniec żywiołów i JA ◀ ► Otwarty na naukę, zamknięty przeciwko modyfikacjom ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
