1 kwietnia 2015
Serial: Astro-obserwator
Masowe samobójstwo Andreasa Lubitza
◀ Zaćmienie Słońca 20 marca 2015 i aktywność Plutona
◀ ►
Prezydent 2015 ►
◀ Zaćmienie Słońca 20 marca 2015 i aktywność Plutona
◀ ►
Prezydent 2015 ►
Komentarze
Można powiedzieć, że Lubitz w tak okrutny, bardzo głośny medialnie sposób, wpisał się na listę członków Klubu 27. Przypomnę, że pojęcie to odnosi się do bardzo znacznej grupy znanych osób, głównie muzyków, którzy zmarli lub zginęli tragicznie w wieku 27 lat. Należą tutaj m.in.
Brian Jones,
Jimi Hendrix,
Janis Joplin,
Jim Morrison,
Kurt Cobain i
Amy Winehouse i inni.Z astrologicznego punktu widzenia w wieku 28 lat zamyka się pierwszy cykl Saturna, który dzieli życie człowieka na okresy 7 lat tłustych i 7 lat chudych, w ten sposób że 0-7 są to lata tłuste, 8-14 chude, 15-21 tłuste i 22-28 lata chude. Potem wszystko zaczyna się od początku. W wieku 27 lat człowiek ma już duże doświadczenia, często sukcesy, ale bardzo krytycznie patrzy na to co osiągnął. Czuje że zbliża się podsumowanie i uporządkowanie dotychczasowego życia, zamknięcia pewnego etapu i wejścia w nowy rozdział. Ale to jest temat, który należy opisać obszerniej i w osobnym wątku. Mam ten temat na uwadze i napiszę o tym w moim odcinku bloga, bo sprawa się jeszcze dodatkowo komplikuje kiedy nałożymy na to osie horoskopu.
To nie było masowe samobójstwo, bo tylko pilot - Andreas Lubitz (Lubicz?) chciał się zabić, ale samobójstwo z wielobójstwem, jeśli mogę użyć takiego określenia. Większość ofiar to nie Hiszpanie, których było 35, lecz Niemcy - 72. Ofiary były z wielu krajów europejskich i kilkanaście spoza Europy. Jak ujawniono, że samobójcę rzuciła kobieta, to pomyślałem, że to nieszczęsny Werter, który z rozpaczy, nie myśląc o tym, że nie jest sam w samolocie, zdecydował się na tak dramatyczny krok. Potem, jak ujawniono inne szczegóły m. in., że to wszystko było wykalkulowane, bo namawiał kapitana kilkakrotnie na siusiu, pomyślałem, że to akt nienawiści do niedoceniającej go firmy Germanwings (filia Lufthansy), do własnego kraju i do zachodniej cywilizacji. Zastanawiałem się, czy to nie symptom owładnięcia germańskimi mocami apokaliptycznego ragnaroku jak np. wilk Fenrir, ale to by była ciężka psychoza i nie mógłby tak kalkulować. Dopiero jak się okazało, że był on kiedyś stewardem i ledwo ledwo został pilotem, i nie pozwalano mu latać przez Atlantyk, zrozumiałem, że to Herostrates. Swej byłej, zresztą stewardessie, powiedział, że zrobi coś takiego, że wszyscy go popamiętają. On siebie nazywał "Flying Andy", a koledzy pamiętający czasy jak podawał pasażerom sok pomidorowy zwali go "Tomato Andy". Andreas Lubitz był ambitnym facetem o silnej woli, mimo depresji. Był fanatykiem fitness, biegał półmaratony, jeden nawet wygrał. Biegał ze swym ojcem! Miał kompleks Herostratesa wywołany niebywałą rywalizacją korporacyjną. Znam faceta ze średniej półki korporacji, który skacze akrobatycznie ze spadochronem i biega maratony. Stale musi udowadniać, że jest lepszy, jak mnie oszukał, nasze drogi się rozeszły. Na szczęście ten charakteropatyczny narcyz niczym nie pilotuje poza programami finansowymi swojej korporacji.
Wszystko byłoby astrologicznie mniej mgliste, gdybym znana była godzina urodzenia tamtego potępieńca. Pisałem do tego astrologa, którego wymieniam pod obrazkiem, ale okazuje się że sami Niemcy nie wiedzą lub raczej nie chce im się pofatygować do Meldeamtu w Montabaur.
Mi to przypomina tragedie z Andreasem Brevikiem. Świat pełen jest pojebów. A dla równowagi dodam, że są też zupełnie zdrowi i niewinni pozamykani w zakładach. Zakotwiczyło mi się w umyśle o ′psychopatach patologizujących normalność′ Piotra Jaryczewskiego
Spotkałem się z dwiema datami urodzin Lubitza, to jest 18 i 28 grudnia, obydwie bez godziny, więc i bez domów. Co wynika z samych dat? Zarówno jedna jak i druga wydają się być prawdopodobne, jako że już bez domów widać element horoskopowy typowy dla straceńców, czyli marsowy Księżyc.
Czytając komentarze, uważam, że dosyć celnie osobowość Lubitza opisał Jacek Dobrowolski, z tym że Lubitz nie miał silnej woli, a jego ambicja dotyczyła jedynie uzyskania sławy . Doszedł do tego najbardziej prostą , a zarazem patologiczną drogą podobnie jak Herostrates. Jego duża aktywność fizyczna, w tym bieganie , jest horoskopowo czymś typowym dla osób z marsowym Księżycem. Chciał zwrócić na siebie uwagę, a robił to w sposób taki, jak wskazywał jego horoskop.
Wg. mnie to był osobnik nie tylko o skłonnościach samobójczych, ale także z kompleksem Herostratesa.
Breivik zabijał ludzi z nienawiści do "lewicy", Lubitz zabił te 149 osób, że tak powiem "przy okazji" swego manifestacyjnego samobójstwa. On tam nikogo nie nienawidził, może poza kolega pilotem, a tego jeszcze nie wiemy. Bardziej mu zależało na zniszczeniu maszyny i reputacji Germanwings i Lufthansy, przecież te firmy dołują. To była zemsta na swoich. Psychopatę nie interesują ludzie nie stojący im na drodze. Ta obojetnośc może przerażać, ale to nie nienawiść. To nie było samobójstwo z wielobójstwem w stylu bliskowschodnim. On do niemal wszystkich ofiar nic nie miał. On się odegrał na swoim zawodowym kręgu.
Mimo to myślę, że to co zrobił Lubitz jest w jakimś stopniu skutkiem i przejawem PRZYZWYCZAJENIA, że można popełniać samobójstwa zabijając masę przypadkowych nieznanych ludzi naokoło. Arabscy muzułmańscy terroryści uporczywie przyzwyczajają "opinię publiczną" do tego, że takie czyny są możliwe, że to się w ogóle "w pale mieści". Czyli jednocześnie przyuczają psychopatów spoza swojej sekty do takich czynów.
(Podobnie jak Andrzej Nowak przestrzega, że Rosjanie pod Putinem przyzwyczajają "opinię publiczną" do tego, że wojna w Europie jest możliwa i że to jest "normalny" sposób funkcjonowania jednego z europejskich państw. Jedni np. znoszą granice, bo to lubią i uważają za normalne, a drudzy mordują sąsiadów ostrzeliwując ich ciężką artylerią zza granicy, bo to lubię i uważają za normalne i uczą innych, żeby ich (tj, Rosję) uważali za normalnych i godnych zaufania, w handlu, w traktatach, umowach itd.
Potworna jest ta wznosząca się naokoło NAS fala barbarzyństwa.
Ma Pan rację - zrozumiałem. Wiem, że psychopaci są/mają być często osobami o silnie działających ciałach migdałowatych( odpowiedzialnych za pierwotne dzikie instynkty,emocje) i cały układ limbiczny a mają mieć zaburzone funkcjonowanie kory przedczołowej która zawiaduje naszą osobowością, planowaniem działań, pośrednio pamięci, racjonalnym myśleniem i orientacją wizualno-przestrzenną. Nie wykluczam też opcji, że Lubitz chciał zostać zapamiętanym. Dla wielu sława jest ważniejsza niż pieniądze. Ale żeby wyżej jak życie - to skrajność. Hmmm - ′Śmierć Samobójcom!?′
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.