10 stycznia 2026
Artur Urbański
Serial:
Natura, duchowość, niedźwiedzie...i ja
Moje podejście do natury i duchowości oraz dlaczego podpisuje się Niedźwiedź...
◀ Sen o rzucanych głazach ◀ ► Bóg - starzec ►
Natura, duchowość, zwierzę totemiczne, sens życia
“ Natura, duchowość,
niedźwiedzie i… ja “
Trzy powiązane dla mnie sprawy, ważne sprawy.
Czym jest dla mnie natura i czym jest duchowość…gdzie w tym wszystkim jestem ja, ten starzejący się Niedźwiedź ?
Mówi się że duchowość lub jej brak jest częścią naszej wewnętrznej natury.
Kiedy pojawia się słowo
duchowość ?
Kto jest “ duchowy” ?
Od jak dawna to słowo mami jakąś enigmatyczną głębią ?
Czy istnieje rzeczywiście czy też
jak Marsjanie , póki co, tylko
w wyobraźni ?
Duchowość zwykle rozumie się jako poszukiwanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne,czyli dotyczące życia, śmierci, wartości moralnych i własnej tożsamości. Może to także być szukanie łączności z czymś pozaludzkim, wykraczającym poza tzw.wymiar materialny, często związane z życiem wewnętrznym, etyką, współczuciem i rozwojem świadomości. Jest to pojęcie które może, ale nie musi, wiązać się z religią, magią, ezoteryką , obejmuje medytacje, pomaganie innym, kontemplacje natury czy dążenie do harmonii w różnych aspektach życia.
Podsumowując…duchowość można rozpatrywać w różnych aspektach
tj. wyróżnia się przeważnie aspekt
- teologiczny ( nadnaturalna istota duchowości oraz połączenie z pewnymi bytami ),
- filozoficzny ( dochodzenie na temat natury ducha) ,
- psychologiczny (subiektywny charakter doświadczeń duchowych ).
Częścią praktyk duchowych bywa mistycyzm przejawiający się
w postaci różnych stanów zmienionej świadomości które skutkować mogą np. wyższym poziomem rozwoju swojego wnętrza, specyficzną twórczością oraz często niesamowitymi dokonaniami.
Dla mnie zawsze duchowość była
i jest dążeniem do praktyki poczucia połączenia z czymś wykraczającym poza codzienne doświadczenie.
Jest zdobywaniem umiejętności poruszania się zarówno w odrębnych rzeczywistościach jak i tej wewnętrznej ( vide doświadczenia szamanistyczne). Jest czymś co pozwala dostrzegać inne wymiary życia np. istoty duchowe, auryczne, energetyczne itp., (kwestia nazewnictwa)…
A najprostsze wyjaśnienie duchowości, jakże trywialne, to odczuwanie świata duchów, można rzec , dostrzeganie wzajemnego przenikania światów ducha i materii aż do poczucia jedności.
I taki paradoks…Można być osobą religijną bez głębokiej duchowości,
ale i na odwrót – można być duchowym, nie będąc religijnym.
Pytanie poboczne - co to znaczy dzisiaj “ być religijnym” ?
Czy Niedźwiedź jest więc duchowy ?
No, przynajmniej za takiego się uważa.
Czy jest religijny ?
Myślę że…bywa.
Patrzy na mnie z drugiej strony snu…kołysze łbem.
Jeśli nie jesteśmy tu obcy, jeśli jesteśmy częścią natury pojmowanej jako świat przyrody w którym żyjemy
to duchowość musi być także w naturze.
Ale czy termit szuka duchowości ?
Albo jesion, albo borsuk czy szpak ?
Może jednak pojmuję duchowość fałszywie, iluzorycznie, może powinienem zapytać o duchowość gołębia na parapecie czy kota
na gałęzi osiedlowej jarzębiny,
albo jej samej ?
A może inne istoty nie pytają o duchowość ponieważ jest to nieodłączną cechą ich jestestwa ?
Zapomnieliśmy ? Zagubiliśmy ?
Wartości których szuka duchowość nie są jednoznacznie zdefiniowane.
Weźmy takie zło i dobro.
Zło jak i dobro są pojęciami względnymi. Potrafią zmieniać się
na przestrzeni wieków.
W rzeczywistości są błędem myślowym bowiem nie występują
w czystej postaci w naturze.
Dobro i zło w naturze…?
Nie zna tego pojęcia drzewo, ryba czy inny ssak.
Dlaczego ? Bo to fałsz. Ułuda.
Zło jest czynieniem dyskomfortu, czegoś czego nie chcemy doświadczać ale chcemy by inni to przeżywali. Jest przerośniętą formą
okazywania i dystrybucji zazdrości a ta już w przyrodzie występuje.
Nie będę tutaj się rozpisywać
o aktach zazdrości wśród zwierząt , ptaków czy roślin. Jeśli jesteśmy stąd, jeśli nie jesteśmy obcym elementem, to wartości powinny nas interesować tylko takie które są udziałem całej natury...ot, co.
Tak więc wracając do myśli początkowej, zło i dobro to wartości względne i wcale nie dane raz a porządnie i na wieczność.
Tak naprawdę te wartości moralne to taki myk który ma w zasadzie za zadanie porządkować życie grupy ludzkiej czyli życie społeczne. Określone wartości żyją i są przestrzegane dopóty, dopóki grupa jest spójna i ma wspólny cel.
Gdy jednak zaczynają się konflikty interesów to świat wartości zaczyna chwiać się w posadach a one same, owe wartości stają się, nie jak dotąd, kreowane grupowo, lecz nagle stają się wartościami indywidualnymi, które każdy interpretuje po swojemu. Wtedy następuje , pół biedy,
jeśli tylko korekta ogólnych wartości ( to dzieje się na przestrzeni stuleci np. to co było dobrem we wczesnym średniowieczu, nie jest dobrem w epoce komputerów )...
Natomiast gdy zmiana wykracza daleko poza znamiona korekty lecz jest swoistym przebiegunowaniem, może to skutkować ruchami społecznymi i chaosem, aż osiągnie względną stabilizację ogólnych przekonań.
Dlatego nie wierzę prostym dualizmom , ponieważ dawno rozminęły się z ogólnym pojmowaniem dobrostanu przynajmniej w sensie duchowym.
A gdzie w tym jestem ja ?
Dla mnie moje ja jest w przyrodzie. To świat którym jestem i w którym jestem ale zachowuję , przynajmniej w ludzkiej postaci, świadomą indywidualność.
Ten świat jest jako natura pełen rozmaitych istot , także innych ode mnie w swoich założeniach i kompetencjach, jak choćby ptaki, ryby, duchy czy bóstwa.
Ma też swoje jestestwo którego jestem częścią jak po części jestem składową każdego z bóstw i każdego psa z którym łącze swój oddech pod bezmiarem nieba.
Ja mam świadomość, nadświadomość i podświadomość, zapominam czasem że jest jeszcze wszech….
A czy ma ją pies sąsiadów ?
Czy borsuk ma podświadomość ?
A nad… ?
Jeśli ja mam to one też, te inne istoty, one są naturą, one myślą i czują więc zbiorowo natura też myśli i czuje choć w NADludzki i NIEludzki sposób. Z ludzkiego sposobu można się na chwilę uwolnić, można, ale tylko na chwilę bo przestanie się być człowiekiem ( szamanizm).
Tak więc myślę że naturze nie jesteśmy obojętni ,
a pomyślałem tak, chcę wierzyć,
bo ona tak pomyślała.
To nie jest bezosobowy twór ślepo goniący za ewolucją i przetrwaniem.
I ja jednak wierzę że naturze nie są obojętne moje drobne ofiary w rodzaju dymu z ziół, że ona o tym wie, podobnie jak adresaci tychże ofiar ( pojmowanych też czasami jako przyjacielskie dary ).
I ja jednak wierzę że nie jest obojętne naturze to ,czy ją szanuję czy nie...
Wierzę , że skoro ja myślę i wierzę to natura robi to samo albo może ona myśli i wierzy a ja robię to dlatego że ona to potrafi a ja jestem jej częścią,
częścią nie taką jak odrębny trybik w maszynie lecz częścią immanentną i zmienną w czasie i w formie.
Życie…Nie ma sensu szukać sensu życia. Sam fakt że zaistniałem wszystko tłumaczy. Podobnym zaistnieniem cieszy się wiewiórka wśród gałęzi owocującej leszczyny jak i jętka jednodniówka, foka szara czy …niedźwiedź.
Cokolwiek bowiem się zdarza
i cokolwiek się pojawia ma znaczenie zarówno w makro jak
i mikroskali wszechświata.
Jestem, a więc moje zaistnienie wynika ze splotu rozmaitych wydarzeń z przeszłości często na pozór nie mających ze sobą nic wspólnego. Podobnie, w odniesieniu do jednostki wszelkie radości, smutki, zainteresowania, działania a wreszcie ból i cierpienie nawet nie rozumiane w sensie dnia codziennego i wewnętrznego dyskursu, skoro mają miejsce
to oddziałują z otoczeniem i wpływają na powolne kształtowanie się zrębów potencjalnych przyszłości.
W pewnym sensie…jestem wielością możliwych poranków w naturze.
Jakie to trywialne…
Im dłużej myślę o tym wszystkim tym bardziej mierzwię z niepokojem sierść na zamyślonym łbie…
Na koniec, o co chodzi z tymi niedźwiedziami, z tym jednym (?)
który jest częścią mnie ?
Otóż , niemal wszystkiemu winne moje imię czyli Artur. Znaczy ono w językachceltyckich “ niedźwiedź”
od arth, artos…
Odkąd pamiętam często śniły mi się niedźwiedzie i to w różnych kombinacjach tj. a to bardziej uczłowieczone, w postaci jakby szamanów, a to w postaci czysto zwierzęcej lecz…z cechami pozwalającymi rozumieć się nawzajem.
Z czasem spostrzegłem że wokół mnie jest całkiem spore niedźwiedzie stado w postaci rozmaitych figur, rzeźb, miśków itp. całkiem jakby nieświadomie kolekcjonowanych. Dowiedziałem się że to wszystko razem oznacza przejawianie się mojego ducha opiekuńczego, dokładniej rzecz ujmując -totemicznego zwierzęcia, przewodnika.
I tak niedźwiedź zaczął przejawiać się we mnie, w.moim charakterze.
Nie będę wchodził tutaj w szczegóły. Jednak muszę dodać że zwierzę totemiczne, przewodnik, nie musi być związane z imieniem.
Trzeba spojrzeć na swoje sny i przedmioty oraz istoty wokół.
Ze zdziwieniem można odkryć istnienie obok siebie przyjaznej istoty w zwierzęcej postaci.
Hej, Niedźwiedziu, ja w to wszystko wierzę ?
Nie…ty to wiesz.
Tutaj pojawia się moja niedźwiedzia odmienność pojmowania religii.
Ponieważ ja…nie wierzę w bogów czy boginie.
Nie wierzę, ponieważ… wiem że istnieją.
Ale to temat na odrębną opowieść.
Pozdrawiam... Arthurius
vel
Niedźwiedź ze Szczytna
Szczytno, Skittan, Ortelsburg
18.12.2025 r. - 10.01.2026 r.
◀ Sen o rzucanych głazach ◀ ► Bóg - starzec ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.