15 lutego 2012
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 2
Nauka jako anty-magia
◀ Magia ◀ ► Magia twarda i miękka ►
Zastanawiający jest ten moment definicji z Wikipedii, co to jest magia: „Magia jest to sztuka manipulowania aspektami rzeczywistości albo z pomocą środków nadprzyrodzonych albo dzięki znajomości okultnych praw nieznanych nauce.” Nieznanych nauce! Ta definicja już na starcie i u podstaw przeciwstawia magię – nauce. Niepokojące w tym jest, że być może ta definicja działa także w drugą stronę: że nauka jest to wszystko to, co obywa się bez magii, magię wyklucza i zwalcza.
Być może dałoby się wykazać, że wojna z magią jest głównym mitem nauki! Mitem zarówno „założycielskim”, jak i „napędowym”, motorycznym.
Ale jeśli tak, to na pewno nie jest to mit świadomy. Naukowcy raczej nie zbierają się regularnie (np. co niedzielę :) na mityngi, na których uroczyście wyklinaliby magię, jak katolicy szatana lub komuniści kapitalizm. Mit ten raczej mieszka na poboczach tego, co robią, ma charakter bardziej prywatny i jego wyrazy są dawane jakby przy okazji: w popularyzujących książkach sławiących zwycięstwa światłych naukowców nad magicznym zabobonem i ciemnotą. W bon-motach którymi jakiś naukowy autor przygryza magicznym adwersarzom, jak np. Wiktor Stoczkowski, który nazywa stan umysłów badanych przez siebie okultystów mianem delirium (w znakomitej i nieustannie przeze mnie polecanej książce „Ludzie, bogowie i przybysze z kosmosu”). W wyliczaniu, zwykle astrologii lub czegoś podobnego, jako oczywistego przykładu myślenia nie-naukowego, więc potępianego.
To byłby dobry temat na doktorat lub dyplom na wydziale filozofii: wykazanie, że taki założycielsko-motoryczny mit antymagiczny w naukowych pismach jest wciąż obecny.
Pytanie, czy nauka poradziłaby sobie bez tego mitu.
◀ Magia ◀ ► Magia twarda i miękka ►
Komentarze
Inny przykład tymczasowości magii występuje przy przesądach dotyczących gotowania: kiedy uczyłem się ubijać pianę z białek, dokładne osuszanie miski i trzepaczki należało do zabiegów magicznych, ale kuchnia molekularna wyjaśniła proces ubijania piany i przeniosła tę praktykę w dziedzinę nauki. Jednak zalecenie ucierania żółtek z cukrem zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara tymczasem wciąż pozostaje magią.
I chyba wciąż nie znamy mechanizmu jego przeskakiwania pomiędzy zjawiskami o różnej skali. To tak w kwestii prawoskrętności:)
Ja się spotkałem tylko z zaleceniem braku zmiany kierunku przy ucieraniu żółtek.
Poza tym jest jeszcze ciekawy efekt związany z percepcją obrotów!
złudzenie tancerki rozwikłane
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
