05 czerwca 2013
Wojciech Jóźwiak
Serial: Kolej warszawsko-wiedeńska
Po co są małe narody?
◀ Eksterior dostarczę ◀ ► Wartość wielkich i małych narodów ►
Najpierw chciałem dać tytuł „Dlaczego Bóg chciał, że urodziłeś się Polakiem?”, ale raz, że ostatnio już za bardzo tym Bogiem szastam (np. „Czego chce Bóg?”, „Jezus ni bóg ni człowiek”), dwa, że takie spiętrzenie lepkich archetypów niepotrzebnie przywabi i rozdrażni tych Czytelników, którzy chętniej reagują niż myślą.
Słowo „narody” rozumiem w uproszczeniu: „naród” to ludzie posługujący się jednym wspólnym językiem czyli tzw. wspólnota komunikacyjna. Zamiast „naród” możemy mówić „język”. Kilka przypomnień:
Są wielkie języki, mega-wspólnoty komunikacji, czyli megajęzyki, języki klasy A. Mówi się nimi jako ojczystymi w kilku krajach. Poza tymi krajami języki te są uczone i mówione jako obce, służą do kontaktów międzynarodowych, czyli są tzw. językami wehikularnymi. To: angielski, chiński, hiszpański, portugalski, rosyjski, arabski, niemiecki, francuski.
(W klasie A należy wyróżnić jeden język, który sam tworzy osobną klasę 0 (zero), bo jest nadrzędnym językiem światowym: oczywiście angielski.)
Dalej są języki wielkie, ale dla siebie. Każdy obsługuje potężną i bogatą kulturę, niektóre całą cywilizację, ale są mało znane poza swoim krajem. To jest klasa B, tu należą japoński, hindi (i sanskryt?), włoski, perski-farsi. Być może niemiecki bardziej należy do B niż do A.
Na drugim końcu mamy języki klasy Z. To są lokalne języki niewielkich wspólnot, niektóre bez pisma i literatury. Wiele z nich zanika lub zanikło. Są ułomne, ponieważ nie każdą treść da się w nich wyrazić: np. kiedy trzeba mówić o programowaniu lub budowie silnika, użytkownicy przechodzą na inny język, powiedzmy hiszpański (w Meksyku) lub rosyjski (na Syberii). W naszej okolicy takimi są kaszubski i oba łużyckie.
Gdzieś pomiędzy tamtymi skrajnościami są takie jak szwedzki, fiński, estoński, łotewski, litewski, białoruski, czeski, ukraiński, węgierski... - i polski. Niech się nazywają klasą M. Są jednocześnie nie-ułomne (wszystko na każdy temat da się w nich powiedzieć), nieznane poza swoim krajem (prócz rzadkich specjalistów), nie są zagrożone zanikiem, oraz nie reprezentują jakiejś osobnej i szczególnie oryginalnej kultury ani tym bardziej cywilizacji. (Języki które wyliczyłem obsługują kultury, które są wariantami kultury Europy i przeważnie zawierają naśladowanie Francuzów, Anglików, Rosjan, Niemców.)
Wracam do początkowego pytania: po co są te małe lub średnie narody-języki?
Albo: czego od ciebie takiego chciało Przeznaczenie (lub nawet Bóg), że urodziłeś się w takim języku?
Co z tego dla ciebie (dla mnie) wynika?
C.d.n.
◀ Eksterior dostarczę ◀ ► Wartość wielkich i małych narodów ►
Komentarze
Z punktu widzenia przeznaczenia dla mnie nie miało większego znaczenia, w jakim państwie się urodzę i jakim językiem będę się posługiwał. Znaczenie miało to, w jakim miejscu będę żył.
The question "Why was I born speaking language A or language Z ?" seems to me to presuppose some kind of sorting office, an "Urzad Jezykowy", that distributes languages and cultures to the about-to-be born, where,of course, mistakes are made, or when a mischievous bureaucrat deliberately mixes up the data......or we can say God did it, or Providence.....I think it is a question of/from childhood - easy to ask, but without any sensible adult answer.
Interesting commentary from Michal, but one I happen to disagree with. When you see a chair you don't say "This is a chair" or "To jest krzeslo" - you see the concept, and react with it appropriately. Higher mammals, close to us genetically don't have language as such - they use their sensory apparatus to establish what is there, and react to that object. Meaning does not come from language - when we see a beautiful landscape, or hear a piece of music that moves us, the sensation is there first. We may subsequently react to these with words, or try to describe the sensations to someone else - then words are used. When we walk into a room with a hostile atmosphere, or where there is warmth and a welcome, we KNOW what is there - no words are necessary.
I think Krzysztof's attitude is the right one. First, accept your lot in life: second, use your learnt language to make comparisons - constructive criticism of our own and another culture will expand our knowledge base, and hopefully our wisdom.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
