21 listopada 2009
Janusz P. Waluszko
Serial: Średniowieczne budowanie Europy
Średniowieczne budowanie Europy 3
Omówienie książki: Robert Bartlett, Tworzenie Europy. Podbój, kolonizacja i przemiany kulturowe (950-1350). Cz. 3
◀ Średniowieczne budowanie Europy 2 ◀ ► Średniowieczne budowanie Europy 4 ►
Wojna i wizerunek zdobywców
Przewagę rycerstwu dawało wyszkolenie. Główne cechy rycerstwa zachodniego to ciężka jazda, rosnąca rola łuczników (zwłaszcza uzbrojonych w kusze), rozwój zamków (i machin oblężniczych); ważne okazały się też okręty, dzięki którym północ zdobyła trwałą przewagę na Morzu Śródziemnym. Cena zbroi czy konia była bardzo wysoka (w sumie rycerz wymagał ok. 23 kg żelaza, niemal 5 osobnych wytopów, nie wystarczał także jeden koń, bo oprócz bojowego potrzebował zwyczajnych). Koszt utrzymania rycerzy coraz bardziej ograniczał ich ilość. W X w. rycerz (miles) był potrzebny, ale nie by kimś znacznym (starczyło dać człowiekowi zbroję i konia by zrobić zeń rycerza); zaczęło się to zmieniać w XI w., a w XIII była to już zamknięta społecznie grupa, wspierana wiarą i rycerskimi romansami. Łuk krótki nie był niczym specjalnym, znacznie groźniejszy był długi łuk walijski, a zwłaszcza kusza, znana już w X w., upowszechniona od końca XI i to mimo jej zakazania przez kościół. Kusznicy byli traktowani na równi z najemnikami i heretykami, ale bardzo cenieni jako profesjonaliści (żołdacy). Między X a XII w. upowszechniły się w Europie zamki, małe i wysokie, drewniano-ziemne zrazu. Miejsce wielkich plemiennych czy rodowych grodów, chroniących całą ludność (nieraz kilkadziesiąt tys. m2 powierzchni), zajęły schronienia dla pana i załogi (sto/kilkadziesiąt m2 średnio). To zawężenie przypomina zawężenie liczby dziedziców lenna. Paradoksalnie, takie zamki były tańsze, bo małe, co pozwalało pokryć ich siecią cały kraj. Tworzono je w miastach (niszcząc czasem wcześniejszą zabudowę) czy w dawnych grodach (zajmowały ich niewielki fragment), choć szczególnie preferowano pustkowia (wybierano urwiska skalne, naturalne wzniesienia lub sztuczne kopce, motte o średnicy około 30 m u podstawy i 9 u góry, umacniając je wysoką wieżą - niedostępne, z góry kontrolowały okolice). W II połowie XI w. w Anglii powstało ich około 500, średnio co 16 km, podobnie było w północnej Francji, a na walczącym pograniczu z Walią czy Sasów ze Słowianami było ich jeszcze więcej. W XII-XIII w. upowszechniły się (znane wcześniej, ale bardzo rzadkie) duże zamki murowane, droższe i bardziej pracochłonne (motte można było zbudować w parę tygodni, zamki kamienne nieraz budowano przez kilkadziesiąt lat). Nie dało ich się zdobyć z marszu, więc wraz z nimi pojawiły się machiny oblężnicze (wieże, katapulty, balisty, tarany, żółwie...), prace saperskie (np. podkopy) etc.
Kopiec z wieżą (motte) pojawił się we Francji i Nadrenii w początku XI w., w jego II połowie upowszechnił się w Anglii - podobnie z kusznikami - podobnie z Saksonią (może to tłumaczy konieczność ograniczenia dziedziczenia lenn do seniora - tak pojawienie się tego u Franków, jak i pewne opóźnienie u Sasów, ale czy jest to przyczyna, czy skutek rozwoju sztuki wojennej?). Około 1100 r. ciężkozbrojna jazda i zamki istniały w północnej Francji, Niemczech i Anglii (centrum), na peryferiach dominowali piesi (w Szkocji, Walii i Skandynawii) i lekka konnica (u Słowian zach., Bałtów, Węgrów, od biedy i w Irlandii, gdzie była najmniej uzbrojona). Niemiecki kronikarz się dziwił, widząc pomorskich wojów, co mieli po jednym koniu i sami, bez giermków nosili swe uzbrojenie. Frankowie przenosili zamki i ciężką jazdę na południe, co zwracało uwagę Greków i Arabów, choć znali oni murowane fortyfikacje i zbrojną jazdę (a Arabowie także łuk kompozytowy). Przewaga nie była tu tak wielka, jak nad dzikimi w Europie, więc i wynik starcia na lądzie był niejednoznaczny (wygrana w Hiszpanii i klęska na Bliskim Wschodzie i w Bizancjum); tylko na morzu przewaga północy okazała się trwała. Większą przewagę Zachód miał wobec Celtów, Skandynawów, Słowian i Bałtów. Tylko nieliczni mieli tu kolczugi i miecze, brakło zbroi, kusz, zamków i okrętów (ważnych nad Bałtykiem). Ale bagna w Irlandii, góry w Walii czy lasy na wschodzie nieraz poważnie utrudniały użycie ciężkiej jazdy, a przewaga technologiczna nie była aż tak wielka, jak potem w Ameryce czy Afryce, i dawało się ją w dużym stopniu nadrobić w ciągu pokolenia (np. w Inflantach od przełomu wieków do lat 20 XIII w.). Peryferie w XII-XIII w. przyjęły wzory centrum przez podbój, naśladowanie w walce, czy jego odmianę, celową politykę modernizacyjną władców. To ostatnie najlepiej widać w Szkocji, czy na Śląsku i Pomorzu, gdzie władcy sprowadzali osadników z Anglii, czy Niemiec, nie tylko rycerzy, ale i ich zaplecze, kler, kupców, rzemieślników i chłopów, co mogło prowadzić do wyparcia miejscowych, ale miejscowym dynastiom pozwalało zachować > umocnić swą władzę (często mógł być to sposób na uniezależnienie się od lokalnych możnych). Reakcja miejscowych była często wroga wobec osadników (w Szkocji, na wieść o niewoli króla, Piktowie zburzyli wszystkie nowe zamki i zabili jego cudzoziemskich rycerzy. Podobnie bywało z kościołami i klerem - reakcje pogańskie na Połabiu w końcu X w., a w Polsce i na Węgrzech w początkach XI - czy obcym mieszczaństwem - pogromy niemieckich osadników w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie i innych ośrodkach Małopolski w początkach XIV w.).
Wśród rycerstwa panowały pewne wyobrażenia, jakie miało ono o sobie i jakie skutecznie narzucało obserwatorom. Ceniono wigor, męstwo, dzikość (nieraz starannie wyreżyserowaną by zastraszyć wroga), a wszystko to dla bogactwa i władzy (obcych, zwłaszcza południowców, przedstawiano jako zniewieściałych). Rycerze oczekiwali nadań i byli tak pewni sukcesu, że panowie często dzielili ziemie jeszcze do nich nie należące, niezdobyte. Podbój był powodem do dumy, mitem założycielskim, prawem naturalnym (stojącym w odczuciu zdobywcy ponad wolą władcy). Jednocześnie negowano wszelkie prawa sprzed podboju, np. własność, o ile ich potem nie potwierdzono. Dotyczyło to i osadnictwa pokojowego. Istniała świadomość nowej ery i nowych praw. Zdobycie Sycylii czy Irlandii, często na chrześcijanach, było postrzegane jako słuszne, tak opisywały to łacińskie historie, jak i pieśni w językach narodowych. Późniejsza misja w Inflantach od strony podboju nie była już tak oczywista. Kronika Henryka Łotysza sympatyzowała z miejscowymi, których wolał nawracać niż bić dla zysku (wytykał interesowność i niesprawiedliwość niemieckim sędziom). Nawet krzyżacka pieśń bohaterów widziała po obu stronach. Czy to przypadek (tacy akurat autorzy mieli taki akurat punkt widzenia), wzgląd na charakter misji (nie szło o podbój a nawrócenie, co podkreślają oba dzieła), czy też znak zmieniających się z czasów > wartości (w XIV w. krzyżacy w Prusach, na Pomorzu i Kujawach byli krytykowani przez stronę polską przed sądami papieskimi, w XV w. sprawa stała się przedmiotem prawno-ideologicznych sporów na soborze w Konstancji)?
W czasie krucjat, a nawet przedtem upowszechniło się określenie wszystkich rycerzy > mieszkańców Zachodu mianem Franków, zrazu czynili to Arabowie > Bizantyńczycy, potem przejęli to i sami tak nazwani, nie bacząc na różnorodność krajów i języków, często zresztą ze sobą się nie pokrywających. Opinia o nich była dwuznaczna, pisarz arabski mówił o północy jako ziemi zimnej, lecz płodnej, a o jej mieszkańcach jako odważnych, ale nie dbających o higienę (typowy obraz barbarzyńcy). Krucjaty jako misje ogólno-chrześcijańskie sprzyjały przekraczaniu zróżnicowania etnicznego, trudnemu do realizacji na polu czystej polityki w samej Europie, gdzie próby uniwersalnego imperium w stylu Karola Wielkiego czy Ottona III zakończyły się fiaskiem. Z czasem tarcia wewnętrzne doprowadziły i do fiaska krucjat (minstrel Ambroży, podczas sporów III krucjaty, z nostalgią wspomina jedność [imienia] Franków przed stu lat, gdy ruszali po raz pierwszy). Frankami nazywano przybyszy z Zachodu wśród obcych (Greków, Węgrów, Celtów czy na Półwyspie Iberyjskim), ale i oni sami - jeśli mieli aspiracje do władzy na bazie importowanej nowoczesności, jak O'Breienowie w Irlandii czy królowie Szkocji - nazywali się Frankami. Pojęcie prawa frankońskiego pojawiło się w Portugalii, Bizancjum po 1204, na Śląsku, Małopolsce i Morawach. Odległym echem tego było nazywanie Frankami przybyszy z Zachodu [za pośrednictwem arabskim] w Chinach XVI-XVIII w.
Janusz P. Waluszko
wstęp * Ekspansja chrześcijaństwa łacińskiego * Diaspora arystokratyczna * Wojna i wizerunek zdobywców * Rozwój wsi * Miasta i handel * Stosunki etniczne * Chrześcijaństwo * Europeizacja Europy * Posłowie
Janusz P. Waluszko •
Średniowieczne budowanie Europy
Omówienie książki: Robert Bartlett, Tworzenie Europy. Podbój, kolonizacja i przemiany kulturowe (950-1350)
◀ Średniowieczne budowanie Europy 2 ◀ ► Średniowieczne budowanie Europy 4 ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
