zdjęcie Autora

02 czerwca 2013

Katarzyna Urbanowicz

Serial: Babcia ezoteryczna Sezon drugi
Stillleben (Martwa natura) — (2)

Kategoria: Twórczość

◀ Stillleben (Martwa natura) — (1) ◀ ► Okulkowane buty ►

Oprócz Snydersa i nieznanego mi z nazwiska Christopha sala nr 19 na II piętrze Galerii Drezdeńskiej zawiera inne zgrupowane tu „ Europejskie martwe natury”, a między innymi takich malarzy jak:

Jan Davidszoon de Heem — holenderski malarz barokowy (ojciec 3 synów, również malarzy), którego wczesne martwe natury miały zwykle myśl przewodnią (np: „Girlanda owoców z kielichem eucharystycznym”, 1648). Poza tym we wczesnym okresie malował głównie czaszki, klepsydry, książki, instrumenty muzyczne i przybory do pisania i palenia. Potem pod wpływem Fransa Snydersa i innych malarzy flamandzkich zajął się martwymi naturami o motywach roślinno kwiatowych często w oprawie bogatych naczyń i draperii. Nie zajmował się martwymi zwierzętami

Jan Vonck – malował martwe ptaki i czasem ryby. Jednak „martwość” jest upozowana, ugrzeczniona, mało dramatyczna. Wydaje się, że dla tego malarza śmierć jest tylko okazją do ukazania piękna tego, co się nie rusza, a nie jakichś przeżyć z nią związanych.

David Teniers — malarz z upodobaniem zajmujący się życiem kuchni. Jego obraz z Galerii nosi tytuł: „Vor de küche” i pokazuje zatrzymany w ruchu moment kuchennej krzątaniny. Namalował kilka obrazów w tej samej kuchni jednak za każdym razem ma ona inny wystrój i wymowę. Obrazy te składają się z dwóch części: lewa pokazuje martwą naturę z ułożonych lub zawieszonych produktów, prawa — kuchenne prace i krzątaninę. Należą one do ulubionego przeze mnie rodzaju „bałaganiarskich” prac. Nie kładzie jednak nacisku na wygląd martwych zwierząt, ale raczej na ludzką pracę przy ich oprawianiu i przetwarzaniu. Niektóre obrazy można obejrzeć:

http://www.kunst-fuer-alle.de/deutsch/kunst/kuenstler/kunstdruck/david-teniers-der-juengere/16255/1/133588/vor-der-kueche/index.htm

a rozmaite sceny kuchenne:

http://archivum.piar.hu/batthyany/benda/doktori-kepek.htm

— Adriaen Von Utrecht — “Grosses Stielleben mit Hund und Katze”. Martwe natury tego malarza odznaczają się Jowiszową nadmiarowością. Wydaje się, że artysta chciał na swoich obrazach umieścić reprezentację wszystkich przedmiotów istniejących na Ziemi, uczynić z nich coś w rodzaju Arki Noego. Jest więc na tych obrazach mnóstwo owoców, tłusta pieczeń, jakieś pasztety, z których wypada nadzienie, wielki czerwony homar (martwy), papuga, piesek, małpka, kotek, a nawet wiewiórka (żywe) skrzypce i inne instrumenty muzyczne, nuty i bogate naczynia i całe mnóstwo niezidentyfikowanych śmieci walających się po posadzce.

i inny obraz tego rodzaju:

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Adriaen_van_Utrecht_-_Gro%C3%9Fes_Stillleben_mit_Hund_und_Katze.jpg

Interesująca jest wielka złota lub złocona misa stojąca na podłodze po prawej stronie tytułowego obrazu:

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Adriaen_van_Utrecht_001.jpg

             W czasie poprzedniego pobytu w Dreźnie w lutym takie wielkie misy widziałam ma wystawie klejnotów. Stało ich kilka na podłodze, podłużnych lub okrągłych, o średnicy 50-60 cm i zastanawiałam się wtedy do czego służą: kąpieli dziecka? Na potrawy czy jako misy do mycia rąk wydawały mi się zbyt duże (nie stawiano by ich też na ziemi), innych zastosowań nie potrafiłam sobie wyobrazić. Oglądając ten obraz też nie mogę odgadnąć ich zastosowania – stoją w niej butelki i bukłak z napitkami.

             Na wystawie oczywiście było wiele innych martwych natur, ale nie utkwiły mi w pamięci. To co w niej zagnieździło się na stałe i najsilniej, to martwe natury Fransa Snydersa (o których pisałam w poprzednim odcinku). W internecie jest dostępnych ich mnóstwo i trudno wśród nich wyłonić najlepszą, zawsze jednak robią wrażenie, W „martwej naturze z suką i jej szczeniętami” centralnym elementem jest biały ptak, prawdopodobnie gęś z rozpostartymi skrzydłami leżąca a właściwie zsuwająca się ze stołu w towarzystwie zbliżonego do niej wielkością martwego i wypatroszonego dzika. (Jest tu pewne przekłamanie: dziczyznę najpierw oddziera się ze skóry, a potem patroszy, jednak malarz celem dodania dramatyzmu scenie i być może, podkreślenia kontrastu ze sceną ludzkich zalotów i widokiem płodnej suki pozostawił dzika w skórze — Jakby chciał opowiedzieć o nieuchronności cyklu życia i śmierci)

         Chcę jednak opowiedzieć także o czymś innym – obrazie żywego (tym razem ciemnego ptaka) porywającego za koszulkę nagie dziecko. Obraz namalował słynny Rembrandt, a nosi on tytuł: „Ganymed in den Fängen des Adlers” 1635.

          Nie podaję adresów internetowych ponieważ wystarczy wprowadzić do wyszukiwarki grafiki „Rembrandt” i „Ganimed” i jest tego pełna strona, do koloru do wyboru. Porwane dziecko jest niesłychanie skrzywione z przerażenia, ale kurczowo ściska w rączce kiść czereśni. Pierwsze wrażenie, które najczęściej komentowali oglądający z różnych wycieczek (łącznie ze mną) wiązało się ze spostrzeżeniem, że dziecko uniesione przez ptaka w powietrze sika ze strachu, co na obrazie widać było doskonale z powodu kontrastu z ciemnym tłem, na reprodukcjach mniej.

         Ganimed, w mitologii greckiej nieprzeciętnie piękny młodzieniec został porwany przez orła na zlecenie Zeusa i był elementem legendy o homoseksualnym charakterze. Przez Rembrandta przedstawiony został jako bardzo małe dziecko, niemowlę raczej. Czy wynikało to z sugestii  co do pedofilii Zeusa, czy przeciwnie, miało zatrzeć charakter homoseksualny boskiego zlecenia? Wszak obraz namalowany został dla kalwińskiego protektora malarza. Jaką rolę pełni tu naturalistycznie przedstawione sikanie przerażonego dziecka? Czy tylko ma być obrazem jego strachu, czy zawierać też aluzję do zlecenia (Zeusowego, oczywiście)?

         Ale wracam do ptaka. Ciemny ptak — agresor, atakujący, biały ptak — ofiara. Skąd się wziął ten dualizm?

◀ Stillleben (Martwa natura) — (1) ◀ ► Okulkowane buty ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)