21 września 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Sułtan Brunei buduje harem i bojówkę
◀ Sułtan Brunei wkracza na salony - budujemy partię ◀ ► Sułtan Brunei dostaje dotację z funduszu ►
Weszliśmy na głębszą wodę, grupa się rozrasta, już mamy do czynienia z 30 osobami wierzącymi w obecność "sułtana Brunei" pomiędzy nimi i z 60 tką w otoczeniu.
Tu już zaznacza się element społeczny: piękne kobiety i ludzie władzy. Pieniądze nie wchodzą na razie w grę: Sułtan Brunei jest bogaty. Hi hi, na swój sposób, ha ha. Reszta to biedacy, ho ho. Co prawda cały ten splendor jest iluzoryczny, ale jednocześnie atrakcyjny. TO W KOŃCU SUŁTAN BRUNEI!
Kobiety nie muszą też być piękne, ważne,aby trzymały ludzi władzy za ...
Ludzie władzy też nie muszą mieć władzy, ważne aby trzymali kobiety za...
Stop!
Żeby uzmysłowić skąd to pochodzi przyjrzyjmy się zmianom gry w tym rozwoju:
Gra o rację 1-1 zmieniła się w grupie w grę o lojalność (3-12osób) ta w większej zaczeła się przekształcać grę o prestiż(12-30), a tu wykształca się gra o władzę (30-90). Twardą kontrolę nad zasobami potrzebnymi do życia i do przeżycia jednostek
I ta przeglądówka uzmysławia dlaczego antagonista i nawet "gracz racjonalny" nie ma tu szans. Antagonista jest krok, a nawet dwa kroki za sułtanem Brunei! Zaczyna grać-obrywa, bo gra jest inna, zmienia postępowanie i obrywa, bo gra znów się zmieniła.
W międzyczasie ewoluuje też "wiara", od: "Jestem sułtanem Brunei" do "jestem sułtanem Brunei -TAK to jest sułtan Brunei" do rozmaitych pętli komunikacyjnych i tzw. błędnych kół ("Dowodem na to, że to sułtan Brunei jest nasza wiara, a to jest sułtan Brunei, ponieważ w to wierzymy") - na których budowane są kolejne warstwy. "Czy to sułtan Brunei?" jest kwestią 7-rzędną n-rzędną, za to podtrzymującą i odbudowującą całą resztę. Zmaganie się z bieżącym procesem komunikacji staje się nonsensowne! Tj. "na brzegach" są zupełnie inne argumenty niż w centrum. Nie mogą być obalone bo "rdzeń grupy" jest prawdziwy, co najwyżej jedne osoby mogą być zastąpione drugimi.
Play.
Ale jak to się dzieje, że do tego dochodzi, że to zaczyna być kwestia pięknych kobiet i ludzi władzy ? Kwestia wewnętrznego kręgu( w zasadzie ów) i jego filtrującego aspektu. To one zaczynają cisnąć - przeciskają się ci, którzy mają coś do zaoferowania - użyteczni Sułtanowi! A obecni też wciskają się w tą foremkę.
Przypominam: Zaczęło się od werbalnego TAK oraz ZROBIENIA HERBATY.
Teraz mamy do czynienia z dalszym rozwojem dokładnie tych zachowań i ich wyniesieniem do rangi ról-stanowisk:
Pojawia się dobry wezyr - przydupas sułtana i królowa tego balu. Osoby dające reprezentacyjne TAK. Pojawia się zły wezyr - szara eminencja wydający polecenia żołnierzom i kochanki lub niby rzekome kochanki - "powiem komuś, żeby zrobił tą herbatę, sam na to jestem zbyt ważny/a". A w bardziej oddalonym kręgu i na skraju grupy OSOBY OD HERBATY żołnierze (żołnierz mafii)- gotowi do nawracania siłą psychiczną lub fizyczną, oraz świątynne prostytutki.- gotowe do nagradzania lojalnych, bliskich i nawracania innowierców na haczyk.
Z wykształceniem tej "kolejnej roboczej warstwy" wiąże się wzrost napięcia i kontroli w grupie - ZADANIOWOŚĆ KLASY ŚREDNIEJ- wcześniejszy filtr ze szczytu rozrósł się we w miarę szczelny stalowy pierścień. O to sułtan Brunei dał im ideę i ukazał sposób jej rozpowszechniania, ci niżej "żołnierze" i "prostytutki" dali środki. Walka o prestiż wiąże się ze zdobywaniem coraz większej władzy, kontroli nad zasobami i obdarowaniem nią Sułtana. Tak, teraz pojawiają się pieniądze.
C.D.N.
Tu już zaznacza się element społeczny: piękne kobiety i ludzie władzy. Pieniądze nie wchodzą na razie w grę: Sułtan Brunei jest bogaty. Hi hi, na swój sposób, ha ha. Reszta to biedacy, ho ho. Co prawda cały ten splendor jest iluzoryczny, ale jednocześnie atrakcyjny. TO W KOŃCU SUŁTAN BRUNEI!
Kobiety nie muszą też być piękne, ważne,aby trzymały ludzi władzy za ...
Ludzie władzy też nie muszą mieć władzy, ważne aby trzymali kobiety za...
Stop!
Żeby uzmysłowić skąd to pochodzi przyjrzyjmy się zmianom gry w tym rozwoju:
Gra o rację 1-1 zmieniła się w grupie w grę o lojalność (3-12osób) ta w większej zaczeła się przekształcać grę o prestiż(12-30), a tu wykształca się gra o władzę (30-90). Twardą kontrolę nad zasobami potrzebnymi do życia i do przeżycia jednostek
I ta przeglądówka uzmysławia dlaczego antagonista i nawet "gracz racjonalny" nie ma tu szans. Antagonista jest krok, a nawet dwa kroki za sułtanem Brunei! Zaczyna grać-obrywa, bo gra jest inna, zmienia postępowanie i obrywa, bo gra znów się zmieniła.
W międzyczasie ewoluuje też "wiara", od: "Jestem sułtanem Brunei" do "jestem sułtanem Brunei -TAK to jest sułtan Brunei" do rozmaitych pętli komunikacyjnych i tzw. błędnych kół ("Dowodem na to, że to sułtan Brunei jest nasza wiara, a to jest sułtan Brunei, ponieważ w to wierzymy") - na których budowane są kolejne warstwy. "Czy to sułtan Brunei?" jest kwestią 7-rzędną n-rzędną, za to podtrzymującą i odbudowującą całą resztę. Zmaganie się z bieżącym procesem komunikacji staje się nonsensowne! Tj. "na brzegach" są zupełnie inne argumenty niż w centrum. Nie mogą być obalone bo "rdzeń grupy" jest prawdziwy, co najwyżej jedne osoby mogą być zastąpione drugimi.
Play.
Ale jak to się dzieje, że do tego dochodzi, że to zaczyna być kwestia pięknych kobiet i ludzi władzy ? Kwestia wewnętrznego kręgu( w zasadzie ów) i jego filtrującego aspektu. To one zaczynają cisnąć - przeciskają się ci, którzy mają coś do zaoferowania - użyteczni Sułtanowi! A obecni też wciskają się w tą foremkę.
Przypominam: Zaczęło się od werbalnego TAK oraz ZROBIENIA HERBATY.
Teraz mamy do czynienia z dalszym rozwojem dokładnie tych zachowań i ich wyniesieniem do rangi ról-stanowisk:
Pojawia się dobry wezyr - przydupas sułtana i królowa tego balu. Osoby dające reprezentacyjne TAK. Pojawia się zły wezyr - szara eminencja wydający polecenia żołnierzom i kochanki lub niby rzekome kochanki - "powiem komuś, żeby zrobił tą herbatę, sam na to jestem zbyt ważny/a". A w bardziej oddalonym kręgu i na skraju grupy OSOBY OD HERBATY żołnierze (żołnierz mafii)- gotowi do nawracania siłą psychiczną lub fizyczną, oraz świątynne prostytutki.- gotowe do nagradzania lojalnych, bliskich i nawracania innowierców na haczyk.
Z wykształceniem tej "kolejnej roboczej warstwy" wiąże się wzrost napięcia i kontroli w grupie - ZADANIOWOŚĆ KLASY ŚREDNIEJ- wcześniejszy filtr ze szczytu rozrósł się we w miarę szczelny stalowy pierścień. O to sułtan Brunei dał im ideę i ukazał sposób jej rozpowszechniania, ci niżej "żołnierze" i "prostytutki" dali środki. Walka o prestiż wiąże się ze zdobywaniem coraz większej władzy, kontroli nad zasobami i obdarowaniem nią Sułtana. Tak, teraz pojawiają się pieniądze.
C.D.N.
◀ Sułtan Brunei wkracza na salony - budujemy partię ◀ ► Sułtan Brunei dostaje dotację z funduszu ►
Komentarze
1. Czytam z napięciem, co dalej...! + Biskupstwo Manichejskie • Wojciech Jóźwiak • 2012-09-23
Sułtanat Brunei przypomina mi (skądinąd) klechdy o Biskupstwie Manichejskim, koniecznie przeczytaj(cie):
Introit
Jestem Biskupem manichejskim. Biskup manichejski ma szereg uprawnień, nieczęsto z nich korzysta, ale je ma. Do zestawu tych...
2. Parodia i humor • Piotr Jaczewski • 2012-09-23
zwykle potrafią dobrze wychwycić te niuanse mechanizmów społecznych. Szkoda tylko, że wnioski ciężko jest zastosować i odnieść do innych kontekstów.
Mam na myśli, że ten sam mechanizm rozwoju samołudzenia i wzajemnego łudzenia występuje w religii, polityce, prawie i biurowości, amber gold i biznesie, wioskach ekologicznych i dużych miastach, nauce i paranauce
etc. A żyjemy udając, że go nie ma - jednostkowo i systemowo. To jest dla mnie niezrozumiałe, że nie jest to częścią publicznej debaty.
Mam na myśli, że ten sam mechanizm rozwoju samołudzenia i wzajemnego łudzenia występuje w religii, polityce, prawie i biurowości, amber gold i biznesie, wioskach ekologicznych i dużych miastach, nauce i paranauce
etc. A żyjemy udając, że go nie ma - jednostkowo i systemowo. To jest dla mnie niezrozumiałe, że nie jest to częścią publicznej debaty.
3. Fakt, te mechanizmy są co najmniej śmieszne... • Michał Mazur • 2012-10-15
...dlatego moim skromnym zdaniem warto byłoby upowszechniać cykl z "Sułtanem Brunei" - tym bardziej, ze napisany jest w dość przystępnej formie, ciekawie i jak to się mówi, "z jajem" - by ludzie wreszcie zaczęli MYŚLEĆ i nie powielali tych samych patologicznych mechanizmów społecznych w nieskończoność. Podobnież z "Biskupem Manichejskim"
4. Dzięki :) • Piotr Jaczewski • 2012-10-15
Aczkolwiek nie jest to łatwe, to z "myśleniem". Do pewnego stopnia to obszar ślepej plamki (belki w oku) i choć wyczucie tych mechanizmów w "common sense" jest naturalne, to z przełożeniem tego na własne postępowanie i percepcję jest już gorzej. Nawet w samym pisaniu o tym kryją się pułapki(dla uproszczenia: humoru, mocy, miłości):
Za mało humoru i wychodzi roszczenie "Moja jedynie słuszna ideologia jest ważniejsza i bardziej proludzka, słuchajcie mnie moja racja jest mojsza!"
Za mało miłości i wychodzi zarzut "Hej ludzie, jesteście ludźmi, a to oznacza, że jesteście stadni i w swojej stadności szurnięci i głupi, nic tylko wyjść na ulicę i prać za tą głupotę!"
Za mało mocy i wychodzi użalanie się "jeju, gdy byście mnie posłuchali, to żylibyśmy w utopijnym raju, a tak jest jak jest nic tylko strzelić sobie w czerep".
Przy czym "za mało" płynie też ze sposobu w jaki w danym momencie funkcjonują ludzie, na co właśnie kładą nacisk. Z kolei "za dużo" tj. zbyt mocny przekaz, zbyt jednolity, intensywny w stosunku do tego "co przeżywają ludzie" to robienie tego samego, co usiłuje się opisywać.
Za mało humoru i wychodzi roszczenie "Moja jedynie słuszna ideologia jest ważniejsza i bardziej proludzka, słuchajcie mnie moja racja jest mojsza!"
Za mało miłości i wychodzi zarzut "Hej ludzie, jesteście ludźmi, a to oznacza, że jesteście stadni i w swojej stadności szurnięci i głupi, nic tylko wyjść na ulicę i prać za tą głupotę!"
Za mało mocy i wychodzi użalanie się "jeju, gdy byście mnie posłuchali, to żylibyśmy w utopijnym raju, a tak jest jak jest nic tylko strzelić sobie w czerep".
Przy czym "za mało" płynie też ze sposobu w jaki w danym momencie funkcjonują ludzie, na co właśnie kładą nacisk. Z kolei "za dużo" tj. zbyt mocny przekaz, zbyt jednolity, intensywny w stosunku do tego "co przeżywają ludzie" to robienie tego samego, co usiłuje się opisywać.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
