zdjęcie Autora

27 grudnia 2016

Wojciech Jóźwiak

Serial: Czytanie...
Piróga w przedmowie do Grudnika: wiedza ukryta ze wstydu

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologia • enneagram • skandal ezoteryki

◀ Krzysztofa Grudnika. Czy może być nie-okultystyczna astrologia? ◀ ► Zabij, to nie umrzesz ►

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.

◀ Krzysztofa Grudnika. Czy może być nie-okultystyczna astrologia? ◀ ► Zabij, to nie umrzesz ►


Komentarze

[foto]
1. nierozumienie • Joanna Najdowska • 2016-12-28

Myślę, że głównym powodem, dla którego ludzie z dużą rezerwą podchodzą do ezoteryki jest problem ze zrozumieniem - jest niesprawdzalna fizycznymi instrumentami, jej narzędzia są nieuchwytne (co to takiego intuicja, symbol, wizja, wgląd?), itd.

Oczywiście może to budzić lęk, bo to, czym ezoteryka się zajmuje, dotyczy naszego życia. Ale lęk pojawia się li tylko w zderzeniu z magią - głównie klątwą, która w naszych czasach jest już tylko dalekim echem swojej dawnej powszechności. 

Głównej przyczyny "ozuw" dopatrywałabym się w zachowywaniu dystansu do tego, co niepoznawalne, czyli nie wchodzę w grę, której reguł nie rozumiem.

2. Współczesna • NN#9347 • 2016-12-28

kultura to tygiel. Można w niej wszystko. To tylko kwestia wyboru lajfstajlu i dobrania odpowiedniego środowiska. Nie ma przemocy wyboru- bo można wszystko. Współistnieją różne paradygmaty- zależy gdzie. Nie ma więc powodu do wyparcia czy wstydu etc, etc.
Jest za to coś innego- w tym tyglu "okultyzm" czyli "zakryte" się robi "odkryte". Każdy może zostać astrologiem, studiować gnozę a Jung i psychoanaliza to już mainstream. I tu jest zagrożenie dla "zakrytego".
Odbieram ten tekst jako próbę budowania opozycji na siłę, "Złego" by powiększyć swoje znaczenie. Bez jasno określonej, blokowej  opozycji trudno istnieć, samo-okreslić się temu co w zasadzie rozmyte i słabe.
Za chwilę przeczytam, że astrolodzy- którzy przecież są w mediach wszędzie, mają klientelę, swoje środowisko i są dobrze opłacani - są prześladowani... Wypisz wymaluj paranoja prezesowska.
"Dlatego politycy i inni ludzie publiczni nie podają swoich czasów urodzenia, bo jest to informacja mająca znaczenie jedynie dla astrologów, których należy unikać." Hmm, jakieś inne wyjaśnienie, mniej demoniczne? Może po prostu nie pamiętają co mama mówiła, bo nie jest to dla nich relewantne?


[foto]
3. Pomimo, • Joanna Najdowska • 2016-12-28

że widzę niejaką modę na ezoterykę, to jednak dostrzegam też "ozuw". Ezoteryka to coś takiego dziwacznego, a na pewno nienaukowego i niesprawdzalnego.
Mi też zgrzytnęło, kiedy przeczytałam o politykach, którzy nie podają swojego czasu urodzenia ze względu na astrologów. Wytłumaczenia są chyba bardziej prozaiczne - choćby to, że nie ma zwyczaju ogłaszać godziny i współrzędnych swoich narodzin, a poza tym każdy (a zwłaszcza osoby medialne) odruchowo strzeże pewnych swoich obszarów jako intymnych.
[foto]
4. Różne rzeczy niepoznawalne • Wojciech Jóźwiak • 2016-12-28

Czy naprawdę problemem jest niepoznawalność? Zobacz, Joanno, że dla 99,9% ludzi (lub więcej) właściwie CAŁA matematyka jest niepoznawalna. (Prócz prostych rachunków.) Nie znają jej, nie rozumieją, uczeni w szkołach natychmiast zapominają. (Ciekawe, ilu czytelników Taraki umiałoby obliczyć pochodną?) Czy przez to matematyka jest "jakaś taka... podejrzana", a matematycy są zmarginalizowaną mniejszością, "ot, dziwacy, może psychiczni?" Podobnie chociaż inaczej jest z muzyką, która -- w całości i z zasady -- opiera się na umiejętnościach, które dla większości ludzi są nadludzkie, niemożliwe do nauczenia się. Różnica jest taka, że w muzyce "grają" pewne umiejętności praktyczne, a w matematyce szczególna odmiana intelektu. Ale jedno i drugie jest właściwością drobnej mniejszości i większość (te 99,9%) żyje bez tych umiejętności.
A jednak kultura umiała zaakceptować i przyswoić "dziwności" muzyków i matematyków. A dziwności ezoteryków jakoś nie umie lub nie chce.
[foto]
5. Dziwaczna • Joanna Najdowska • 2016-12-28

matematyka, muzyka, krytyka literatury, malarstwo nie dotyczy nas indywidualnie bezpośrednio, nie czujemy sobą wpływu tych dziedzin na nasze życie (choć wpływ oczywiście jest, ale nienamacalny).
To miałam na myśli pisząc wyżej to, czym ezoteryka się zajmuje, dotyczy naszego życia
6. rzekoma dziwność • NN#9347 • 2016-12-28

"A dziwności ezoteryków jakoś nie umie lub nie chce."

Proszę o dowody. Bo to jest -moim zdaniem -fałszywe założenie. "Dziwność ezoteryków" jest na każdej mainstreamowej internetowej stronie. Horoskopy czytają się dobrze. Tu wam chodzi raczej o to, że nie każdy podziela wiarę i obrazy podsuwane przez "okultyzm". I ma do tego pełne prawo w kulturze indywidualizmu. Ale to nie znaczy, że ezoteryka jest jakoś specjalnie prześladowana (z lęku, wstydu, wypierana?). W pewnych środowiskach (np uczestnicy ustawień hellingerowskich) wstydem jest niewiara we wpływ pokoleń pradziadów na indywidualne losy. I ci, którzy się do tego przyznają są wyśmiewani jako "głupi", "ślepi", "nie rozumiejący", "na niższym stadium rozwoju"...

"(co to takiego intuicja, symbol, wizja, wgląd?), itd."

To są pojęcia psychoanalizy (archetypowej, jungowskiej, psychologii kultury). Zgodzę się, że ludzie są w większości bezrefleksyjni- jedynie niektórzy poddają swoje życie wewnętrzne analizie np. na psychoterapii. Ale to nie jest tożsame z "ludzie boją się ezoteryki jako nieznanego". Ezoteryka- daje swoje obrazy mediom, religiom, metodom terapeutycznym trudno więc mówić o jej wyrzucaniu poza nawias kultury.

Mam wrażenie zapętlenia tej idei: ezoteryka ma jednocześnie funkcjonować "nie prześladowana" w mainstreamie i wywyższać (rzekomą "zakrytą" wiedzą) tych, co ją uprawiają. Tego nie da się pogodzić. Lub jest marzeniem chorego ego pragnącym wywyższenia nad bezrozumnym tłumem/samo-określenia przez tłum - jaki jest więc sens/wyższość owej "zakrytej wiedzy" jeśli pobudki są tak niskie?

[foto]
7. Damroko, • Joanna Najdowska • 2016-12-28

wiem czym jest intuicja, symbol itd,
nie uważam, aby ludzie byli w większości bezrefleksyjni (wręcz odwrotnie, uważam, że każdy człowiek przejawia refleksyjność),
(...)
Nie wyrywaj słów z kontekstu, by dyskutować ze SWOIMI WŁASNYMI myślami, nie przypisuj mi myśli, których nie mam.

To smutne, że są takie środowiska, w których
"ci, którzy się do tego (pewnego rodzaju poglądów-JN) przyznają są wyśmiewani jako "głupi", "ślepi", "nie rozumiejący", "na niższym stadium rozwoju"
...
albo przypisują innym ludziom "chore ego pragnące wywyższenia...".
[foto]
8. Tu ciekawy tekst na temat wstydu, pogardy • Wojciech Jóźwiak • 2016-12-28

...itp. Cała "społeczna mechanika" wstydu, zawstydzania i pogardy, pogoni na uznaniem i obawy, żeby nie wypaść z gry w to. Nie o ezoteryce, ale pomaga wczuć się w klimat sprawy.
Autorka: Karolina Lewestam.
http://forsal.pl/artykuly/934722,dlaczego-klasa-srednia-gardzi-spolecznymi-dolami.html
[foto]
9. Enneagram u Lewestam • Wojciech Jóźwiak • 2016-12-28

Autorka powyższego tekstu pisze w pewnym miejscu bliżej końca:
"weź wszystko, czego w sobie nie trawisz, czego się wstydzisz oraz czego się boisz, i obrzuć tym Innego, a potem go za to znienawidź. "
Oto enneagram! Trzy jego główne emocje: gniew ("nie trawię"), wstyd, lęk. Studiujmy enneagram.
[foto]
10. ćwiartki Wilbera • Arkadiusz • 2016-12-28

Wilber opisuje, że świadomość/rzeczywistość od czasów Oświecenia została rozdzielona na 4 ćwiartki. Głównie opisuje trzy z nich: NAUKA (natura, prawda, TO, mózg i organizm), SZTUKA (piękno, JA, jaźń i świadomość), MORALNOŚĆ (kultura, dobro, MY, światopogląd). Czwarta ćwiartka, rzadziej przez niego opisywana to system społeczny (środowisko, TE). Ćwiartki JA i MY opisują głębię zjawisk. Ćwiartki TO, TE powierzchnie.
Od momentu rozróżnienia od siebie tych dziedzin nastąpiło rozdzielenie tych ćwiartek. Każda ćwiartka zajmuje się swoimi sprawami, obecny paradygmat nie widzi między nimi połączeń. Chociaż oczywiście istnieją i są te połączenia całkowite. Nauki zajmują się wyłącznie daną ćwiartką. Ktoś kto widzi połączenia, relacje, oddziaływania między nimi w pewnym sensie uderza w stary paradygmat. Współczesna nauka zajmuje się ćwiartkami opisującymi powierzchnie NATURA i ŚRODOWISKO - fizyka, astronomia, chemia, biologia itd. Wszystko można ZOBACZYĆ, policzyć i/lub umiejscowić.
ASTROLOGIA pokazuje oddziaływania między naturą (planety - ćw. TO) a świadomością jednostkową (ćw JA). Dalej zmiany świadomości jednostkowej ludzi wpływają na całą kulturę (ćw. MY) i organizację społeczną (ćw. TE).
Innym przykładem jest medycyna germańska czy totalna biologia, która pokazuje jak konflikty emocjonalne (których źródeł można szukać w kulturze ćw. MY) poruszają naszą świadomość (ćw. JA) i uzewnętrzniają się w naszym fizycznym zdrowiu (ćw. TO).
Nauka nie może odnaleźć, policzyć i umiejscowić łączników między ćwiartkami, stąd następuje odrzucenie ich i redukcja wszystkich ćwiartek do jednej - PRAWDA (TO, naukowe poznanie).
11. Co do braku refleksyjności @Joanna Najdowska • NN#9347 • 2016-12-28

tak odczytałam zdanie: "Myślę, że głównym powodem, dla którego ludzie z dużą rezerwą podchodzą do ezoteryki jest problem ze zrozumieniem - jest niesprawdzalna..., jej narzędzia są nieuchwytne (co to takiego intuicja, symbol, wizja, wgląd?), itd."

Wg tego zdania ludzie nie lubią ezoteryki, bo wymaga od nich zrozumienia czym jest "intuicja, symbol, wizja, wgląd" . To są narzędzia nieodzowne w refleksji o swoim życiu wewnętrznym. Nie ma auto-refleksji, co za tym idzie nie ma zrozumienia dla narzędzi (nieodzownych w auto-refleksji) więc i nie ma zbliżenia do ezoteryki. Sensownie. Jeśli teraz piszesz, że każdy człowiek jest refleksyjny a jednocześnie nie "czuje" narzędzi potrzebnych do refleksji to ja faktycznie nie rozumiem..

Tu jest też zawłaszczenie "narzędzi" przez ezoterykę. Można je rozumieć, posługiwać się nimi,  być refleksyjnym a nie utożsamiać się z "okultyzmem". 

Wartościowym słowem w cyt. zdaniu jest "nieuchwytne". Świat jest na tyle płynny że być może ludzie potrzebują "uchwytnego". Nie jest to kwestia "lęku przed astrologiem" a raczej wieloprzyczynowego "lęku przed nieuchwytnym" właśnie, kwestia potrzeby pewności, niezmienności.

Nie wiem czy przypisuję "chore ego" (jakoś jednoznacznie), ale miałam takie skojarzenie: rozmyte zjawisko i budowa opozycji, której w rzeczywistości do niego nie ma (zjawiska przecież przenikają się i współistnieją). Po co ta sztuczna opozycja?  Po co skarżyć się na to, że wiedza z definicji "ciemna" czy "hermetyczna" nie jest "jasna" i "akceptowana powszechnie"? Jakieś inne wyjaśnienie niż wygibasy ludzkiego ego i potrzeba ważności?
[foto]
12. Przeczytawszy całą dyskusję... • Roman Kam • 2017-01-06

... zgadzam się z Wojtkiem. Do dyskredytacji astrologii użyto wstydu i ośmieszania. W oficjalnym dyskursie nikt z tzw. osób publicznych nie przyzna się, że korzysta lub korzystał z usług astrologa. A korzystają. Forma zabawowa jest dopuszczalna, ale oficjalna - nigdy! To namacalny fakt. Nie muszę przeprowadzać w tym celu dowodów, bo jaki jest koń, każdy widzi. Nie zawsze tak było. KK demonizował astrologię i tym samym ją wzmacniał, jednak wpadł sam pod miecz, który ściął pierwszych astrologów. Jak KK swą głowę ocalił, powinno dać astrologom do myślenia i przynieść pociechę. Obie grupy zawodowe nie mają o sobie dobrego mniemania. Astrologowie podobno zwodzą, a księża wciskają ciemnotę. Mówiąc szczerze, nie mam tu wyrobionego zdania - z obu usług korzystam ;) Za pytaniem, dlaczego tak jest, nie musi kryć się zaraz próżność i wygibasy ego. To jakieś siłowe oskarżenia. Jest takie zjawisko deprecjonowania astrologii zamiast dyskursu i rozwijania astrologicznych badań. Chyba nikt nigdy, z powodu owego ostracyzmu, badań nie przeprowadził. Środki i siły prywatne są zbyt małe, a państwo się odcięło. Astrologia jest mierzalna. Analiza 10 tys. zgonów już, by wiele powiedziała. Analiza 100 tys. wypadków dałaby wiele do myślenia. A analiza 500 tys. awansów lub wygranych w lotto? Patrząc na układy planet dla tych zdarzeń, doszlibyśmy do astrologii, niejako od tyłu, co robi się w skalach historycznych, społecznych - ale nie indywidualnych. Uff.. W każdym razie, pytanie kto i dlaczego zdeprecjonował astrologię, uważam za bardzo ciekawe. Ponieważ zjawisko ma zasięg światowy, przychodzi mi przypuszczać, że wiedza owa jest zbyt korzystna, aby propagować ją wśród pospólstwa, więc establishmentom (jak diabłu) zależy, aby w nią nie wierzy
[foto]
13. Zgadzam się, ale... • Wojciech Jóźwiak • 2017-01-06

Zgadzam się, Romanie, ale... Sugerujesz, że były jakieś Możne Siły, które umyślnie zdyskredytowały astrologię stosując jakieś Zmasowane Akcje z użyciem zawstydzania i ośmieszania.
Otóż uważam, że ani tamtych Sił ani ich Akcji nie było.
Weź też pod uwagę, że podobnie "ocenzurowanych" jest wiele więcej dziedzin. W psychologii ani enneagram ani nawet poczciwa Mindellowska POP nie należą do poważnej psychologii! Tak samo uzdrawianie czyli alternatywna medycyna. Albo UFO. Albo, czy architekci wspierają się feng-shui?
Astrologia "żyje" w obszernym towarzystwie podobnie "wyklętych" nauk lub praktyk.
Możnych Sił ośmieszających nie było. Było i jest coś innego: proces. Proces, który działa na wszystkich uczestników: zwolenników astrologii, przeciwników astrologii, klientów astrologów, samych astrologów, wydawców czasopism i książek czyli handlowców, menedżerów mediów i instytucji naukowych itp.
To jest pewien proces rozproszony.
Głównym oponentem astrologii na pewno nie jest KK, ponieważ w światowych opiniach ton nadają społeczeństwa anglojęzyczne, a na Anglojęzycznych KK ma wpływ bliski zeru.
Głównym oponentem astrologii też nie jest nauka. Myślę, że jest nim coś, co nazwać można "OOR" -- "Ogólnie Obowiązującym Rozsądkiem". Rzecz do rozwinięcia!
[foto]
14. Tu przykład, nie astro, ale kambo • Wojciech Jóźwiak • 2017-01-06

Tu przykład podobnego procesu rozproszonego. Pewien autor ośmiesza czyli zawstydza branie kambo:
http://www.listyznaszegosadu.pl/znasz-li-ten-kraj/zaba-mortal-combat-i-lewatywa-z-kawy
Az by się chciało na końcu dopisać: "Ale jaja, no nie?".

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)