10 czerwca 2013
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Ja w żywiołach
◀ Ja z żywiołów ◀ ► Co Ja tu wymyślam? ►
Koncepcję żywiołów cenię też za jej elegancję, tj. z jednej strony jest zwięzła i prosta, z drugiej opisuje całe spektrum doświadczeń dziejących się na styku „Ja i nie-Ja”, „Ja i rzeczywistość”, a nawet pozwala na autonawigację przez swoją bliskość z doświadczeniem . Eg. Można powiedzieć, że jeśli dużo myślisz(wiatr) to rzeczywistość dla ciebie będzie zbyt twarda (ziemia) i życie będzie wiązało się z niezadowoleniem. Mało tego, w takiej bliskości z doświadczeniem owe skojarzenia można odczuć czy wychwytywać intuicyjnie – tj. szybciej niż ogarnąć rozumem.
Rozum, duch wymaga więcej trawienia i przestrzeni na przemyślenia. Dusza wie, posłużę się sloganem, który uporczywie zapomina o tym, że bez ukierunkowania, pokarmu podtrzymującego i rozwijającego wrażliwość; przemyśleń i uczenia się(ducha), owa dusza wie bzdury, czyli jest zwyczajnie głupia. Dokładnie głupia na tyle, na ile duchowi(rozumowi) zdarza się być bezdusznym…
Zostawmy żywioł głupoty, skupmy się na całej reszcie. Od razu powiem, że rozmawiając o żywiołach bardzo często przeskakuję pomiędzy trzema aspektami. Żywioły jako moce tj. jakości obecne w doświadczeniu, rzeczywistości, przeważnie zewnętrznej jakoś na nas wpływające i ukierunkowujące. Żywioły jako miłość, związek rzeczywistości wewnętrznej i zewnętrznej, opis relacji. Żywioły jako humorystyczny opis wewnętrznego doświadczenia (patrz: prosektorium kultury, Ja w przestrzeni ).
Te aspekty nie są różne(nie dualizm), nie są tym samym(nie monizm), ów podział nie jest nieistniejący(nie nihilizm), nie jest też trwały(nie eternalizm). I dla mnie to przejaw elegancji tego myślenia żywiołami, że ono pozwala namierzyć punkt równowagi, harmonii, odkryć tą przestrzeń, gdzie można traktować je nie nazbyt poważnie(bez nadmiaru solidności,trwałości ziemi), ale też niezbyt niepoważnie(bez rozmywania nadmiarem przywiązującej się do swojego doświadczenia, pojemnika wody), rozpoznać je jako formy(bez nadmiaru ognia rozróżniającego swoje od innych: tak żywioły istnieją, płonę tą wiedzą, spalam się w mej uezoterycznionej mądrości!) będące opisem pewnego procesu(bez nadmiaru wiatru i tornada myślowego wrzucającego w megalomańskie tak, tak wygląda świat, wiem! Ja jestem całym światem). To pożywna zupa dla JA.
Z ciekawostek przyrodniczych: Nie pierwsza, ale pierwsza mocna moja styczność z żywiołami miała w hunie Serge’a Kahili Kinga. I jako żywioły traktowane są tam również rośliny, zwierzęta i ludzie. W kontekście moich ostatnich rozważań, składa się to w pewną całość:
Dusza jest jak rośliny, z żywiołu-świata roślin - na wejściu np. jak rośliny potrzebujemy odpowiedniego gruntu, powietrza, wody, światła by dusza kwitła
Duch jest jak zwierzę, z żywiołu-świata zwierząt tj. na wyjściu Wszystkie nasze zachowania instynktowne są zwierzęce i np. potrzebujemy swojego terytorium, by rozwinąć duchową moc.
I oczywiście tu, domeną Duszy jest Miłość, Ducha Moc, a ludzi, JA Humor – czy inaczej efektywność, uczenie się czy PONO –dobro, moralność, robienie tego, co właściwe. A Humorem możemy zarazić się od Bogów - włączę propagandę ;)
I wróćmy do żywiołów. Kolejny aspekt elegancji, to przeniesienie uwagi z deficytów, na obszary aktywności. Zamiast mówić o potrzebach, potrzeba przestrzeni, ruchu(wiatru), rozrywki i przygody(ognia), związków(wody) czy stabilności życiowej-pracy, domu(ziemia), myślenie żywiołami naturalnie wyprowadza do postawy „Ja i x”. Myślenia o Relacji z Przestrzenią, Relacji z ruchem, Relacji z rozrywką.. Ja w żywiołach, Ja w relacji z żywiołami. I to jest wielki atut w sytuacji, gdy otoczeni jesteśmy komunikatami postaw roszczeniowych. Ogólnie potrzeba x zaczyna znaczyć chcę więcej X, dajcie mi więcej, lepiej, mi się należy, JA jestem ważny, szczególny, wyjątkowy, chcę X i basta. Demon Roszczeń w zamku z koncepcji to jest zupełnie odmienna sytuacja od następującej:
Ja składam się z żywiołów i żyję zanurzony w żywiołach.
Ja korzystając z wewnętrznego Humoru, Miłości i Mocy, doświadczam Humoru Miłości i Mocy.
Jak dla mnie to ten rodzaj postrzegania jest odmienny od psychopapki raniącej duszę i ducha. Z tym, że zakłada obecność twardego konkretnego elementu zmagań z żywiołami, oswajania żywiołów, dialogu - kontaktu z rzeczywistością duszy i ducha. Bez owego celowego używania wyobraźni to tylko jeszcze jedna propaganda jakiejś dyktatury.
I do znudzenia:
Użytkowania wyobraźni, a nie bycia przez nią użytkowanym..
◀ Ja z żywiołów ◀ ► Co Ja tu wymyślam? ►
Komentarze
Spróbujmy:
Ogień + Moc = Baran
Ogień + Miłość
= Lew (?)
Ogień + Humor = Strzelec (?)
Woda + Moc = Skorpion
Woda + Miłość
= Rak
Woda + Humor = Ryby
Powietrze + Moc = Wodnik
Powietrze +
Miłość = Waga
Powietrze + Humor = Bliźnięta
Ziemia + Moc = Koziorożec
Ziemia +
Miłość = Byk
Ziemia + Humor = Panna.

Muszę się nad tym zastanowić,. Ewentualnie Miłość Moc i Humor z wmiarę oczywistych skojarzeń wpada w klasykę kardynalne/stałe/zmienne. I hm..:
Humor - kardynalne Lew, Skorpion, Wodnik i Byk..
Miłość - zmienne Strzelec, Ryby, Bliźnięta i Panna
Moc - stałe,Lew, Skorpion, Wodnik i Byk.
Tak posiłkując się panoramą. I się chyba zgadza, ale to tak z odruchowego wpadania w 4 żywioły, 3 jakości = 12 znaków, podobnie jak 3x3 wpada się w enneagram. W praktyce to o żywiołach myślę na 5(pięć żywiołów, z przestrzenią - wersja "chińska" z metalem i drewnem jakoś mi nie dopasowała) lub na 7 (4+3 Rośliny/Zwierzęta/Ludzie -HMM) i nad astrologią(12) nie zastanawiałem się ani trochę.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
